Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
Kilkenny Fight Club (2020), czyli jak dostać kota
Kot jaki jest, każdy widzi. Ma pyszczek, cztery łapy i ogon. I właśnie o tych ostatnich ogonach traktuje moje najnowsze opowiadanie opublikowane (gdzieżby indziej!) na portalu Niedobre Literki. Tym zacniej, że jest to część naszej wspólnej aktualizacji z okazji Dnia Kota.
O kotach z Kilkenny chciałem napisać małe co nieco odkąd (podobnie jak mój bohater) przeczytałem o nich w Zoologii fantastycznej Borgesa. Choć Borges bez wątpienia zoologiem fantastycznym był, walecznym kotom poświęcił zaledwie dwa krótkie zdania w rozdziale współdzielonym z alicyjnym Kotem z Cheshire. Zjawisko owo zasługiwało na znacznie więcej i z chęcią podjąłem się tego zadania. Poprzednia wersja opowiadania mnie nie satysfakcjonowała, także dobrze się złożyło, że zaczęliśmy - rychło w czas - planować tę aktualizację. W nieco innym kontekście wycisnąłem z tej historii, co tylko się dało - w tym ponadczasowy morał.
Zapraszam do lektury! :)
Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)
A w aktualizacji znajdziecie również następujące kocie opowiadania - w tym ostatnie przetłumaczone przeze mnie na mowę ojczystą:
„Użyteczne, użyteczny” by Kazimierz Kyrcz jr
„Nie dotykaj dziwnych rzeczy” by Zeter Zelke
„Sublokator” by Darek Kuchniak
„Dobry kotek” by Marcin Rojek
„KolejKot” / “The RailCat” by Olena Khomeniuk
Etykiety:
2020,
bizarro,
darek kuchniak,
fantasy,
fight club,
kazimierz kyrcz jr,
kilkenny,
kornel mikołajczyk,
kot,
main,
marcin rojek,
niedobre literki,
ogony,
olena khomeniuk,
opowiadanie,
zeter zelke
Ze sposobów znęcania się nad zwierzętami (2016), czyli okapi okapi okapi
"Ze sposobów znęcania się nad zwierzętami" to kolejny tekst na Niedobrych Literkach, gatunkowo może bliżej absurdu i satyry niż pełnokrwistego bizarro, zapędzający się jednak w sceny na tyle dziwaczne, że nie miał prawa zostać opublikowany nigdzie indziej niż w tej ostoi literackiej osobliwości.
Nie od dziś wiadomo, że zwierzęta to dla piszącego wspaniała okazja na ukrycie pod futrami, piórami i sierścią pewnych ludzkich zachowań czy schematów. I tutaj nie jest inaczej. Wspomniany tekst to nie zachęta do zoo-sadyzmu, a raczej refleksja nad relacjami międzyludzkimi, międzyzwierzęcymi i ludzko-zwierzęcymi. Czasem robimy coś sobie nawzajem, czego nie zrobilibyśmy nawet zwierzętom. I odwrotnie: czasem zwierzęta cierpią tak, jak nigdy nie cierpiał człowiek.
Tak czy inaczej, kto nie chce doszukiwać się głębi, zawsze znajdzie też dobry humor.
Zapraszam do lektury :)
Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)
P.S. A na deser moje ulubione okapi. (Oczywiście na deser w przenośni. Nie jedzcie okapi. Są słodkie, ale nie w tym sensie...)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


