Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niedobre literki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niedobre literki. Pokaż wszystkie posty

Bunt na pedałowni (2022), czyli wakacyjna dystopia

 


W kolejnym numerze naszego nieregularnika, paskudZinu, pochyliliśmy się nad tematyką dziwnych wakacji, w skrócie Dziwakacji. Jakimś sposobem znów wyszła mi z tego dystopia, tym razem jednak w klimacie "Domu na ruchomych piaskach" Mellicka (który miałem przyjemność przetłumaczyć na polski) czy "Serii Niefortunnych Zdarzeń" Snicketa; ergo: moich ulubionych książek.

Pomysł zrodził się na wakacjach w zeszłym roku. Przebywając na plaży w pewnym bałkańskim kraju rozbawił mnie widok rowerka wodnego z zamontowaną zjeżdżalnią; zwłaszcza że to dzieciaki pedałowały, a ich rodziciel, niczym udzielny panicz, korzystał z uroków zjeżdżania. Pomyślałem sobie, że brakuje tam tylko trzeciego piętra z barem z drinkami i urlopowicz byłby ustawiony.

No tak, ale co gdyby tych dzieci była cała gromadka i Rodzice zmuszali ich do pedałowania, a sami bawiliby się gdzieś na górnym pokładzie?

Tak oto powstał zaczątek historii, którą nazwałem adekwatnie "Bunt na pedałowni".

Zapożyczyłem kilka pomysłów z bazy luźnych bizarrowych koncepcji, m.in. dzieci śpiące w "psiworach" zamiast w śpiworach albo bohatera, którego język wydłuża się, im więcej mówi. Reszta powstała w zasadzie na poczekaniu. Bohaterka otrzymała imię Inkandescencja (Inka), bo takie od paru lat figurowało w moich notatkach, do wykorzystania na potem. A skoro zowie się Inkandescencja, to powinna oświecać innych, prawda? I tak dalej, i tak dalej, pokład za pokładem prowadziłem swoją gromadkę Kowalskich na szczyt, ku ostatniej Prawdzie. Przyznam, że miałem przy tym mnóstwo frajdy - pomimo dosyć ponurego klimatu całości.


Polecam serdecznie Waszej uwadze, bo dawno nie byłem z tekstu tak zadowolony. :)


Link do opowiadania (paskudZin #02)


paskudZin #02: Dziwakacje dostępny jest na stronie Niedobrych Literek w formatach PDF, EPUB oraz MOBI

Skok w dal na pal (2022), czyli Wampiriada na całego!

 


World Dracula Day na niezawodnych Niedobrych Literkach cieszył się i cieszy sporym powodzeniem. Nie dziwota, jako że udało nam się zebrać 8 znamienitych tekstów od jeszcze znamienitszych autorów - a wszystkie o nietoperkach, krwiopijcach, palach, kąsaniu i nocnym polowaniu. Zajrzyjcie koniecznie, bo warto!

Ode mnie pojawił się krótki "Skok w dal na pal", zainspirowany tekstem wymyślonym wraz z koleżanką z pracy (zdaje się, że tego samego dnia powstało również dosadne "Pal mi w los!"). Home office home officem, ma swoje, jak to się mówi, "zady i walety", ale czasem brakuje takiej biurowej głupawki i przerzucania żartami. Nigdy nie wiadomo, jaka inspiracja czai się za rogiem. Dlatego właśnie zapisuję takie perełki na później.

W tekście wykorzystano fragment utworu "Skumbrie w tomacie" niedoścignionego absurdysty, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Motyw "sportowca wygłaszającego tajemniczy tekst" zapożyczyłem natomiast z życia. W 1995 piłkarz Eric Cantona powiedział dziennikarzom: "Kiedy mewy podążają za kutrem, robią to dlatego, ponieważ myślą, że sardynki zostaną rzucone do morza." Myślę, że niesie to w sobie podobny ładunek konfuzji, co powiedzenie: "skumbrie w tomacie pstrąg". No i najważniejsze, że wątek rybny zostaje zachowany! :D

Zapraszam serdecznie do lektury.


Skok w dal na pal (World Dracula Day na Niedobrych Literkach)


„Dziewica zazdrośnica” by Dawid Dyrcz
„Fałszywy alarm” by Zeter Zelke
„Pal marnotrawny” by Krzysztof Szabla
„Parcie na hemoglobinę” by Korneliusz Chwaliborski
„Gra wstępna” by Agata Suchocka
„Skok w dal na pal” by Kornel Mikołajczyk
„Szklanka do połowy pełna” by Marcin Zwoleń
„Cudowny obrzęd Vlada Iwanowycza Drakuli” by Grzegorz Kałużny

paskudZin #01 - Opowieści Alicyjne

"Opowieści Alicyjne" - taki jest temat przewodni pierwszego numeru nieregularnika Niedobrych Literek. Wspólnymi wysiłkami autorów, redaktorów i grafików udało nam się stworzyć coś naprawdę wyjątkowego: 16 opowiadań inspirowanych twórczością Lewisa Carrolla, a do tego ilustracje, ciekawostki iii... nabory do przyszłych numerów!



Dostępne w formatach PDF, EPUB i MOBI.

Skoczcie z nami w dół króliczej nory.

Po drugiej stronie Alutki Pinddel (2022), czyli Alicyjna seksmisja



Od początku stycznia na Niedobrych Literkach trwa zorganizowana przeze mnie akcja pod tytułem Miesiąc Opowieści Alicyjnych, dla uczczenia 190. rocznicy urodzin Lewisa Carrolla, mojego ulubionego autora. Ukazały się opowiadania różne i różniste, od jednostronicowych szorcików po rozbudowane nowelki, mniej lub bardziej cudaczne i dziwaczne. Bizarro fiction w naturalny sposób łączy się bowiem z absurdalno-oniryczną konwencją twórczości Carrolla, o czym każdy czytelnik może się przekonać, zasiadając do lektury na portalu. Naprawdę warto!

Ode mnie dziś historia wieńcząca cykl, zatytułowana "Po drugiej stronie Alutki Pinddel". Jako że znam wszelkie tematy Alicyjne bardzo dobrze, ograniczyłem sobie inspirację tylko i wyłącznie do tych rozdziałów, w których pojawia się Księżna, a zatem do VI, VIII i IX. Występuje zatem sama Jejmość, dwójka posłańców (rybi i żabi), dziecię-prosię, oddziały kobiet zbrojnych w kije do krokieta, epizodycznie Gryf i Niby-Żółw, a także... flaming. W jakiej roli? O tym musicie się przekonać sami!

Tematyka jest poza tym dystopijna i damsko-męska, nieco w stylu "Seksmisji". To K (kobiety) rządzą światem, uprzedmiotowiwszy sobie M (mężczyzn). W samych książkach Carrolla próżno szukać podobnych sentymentów, więc uznałem to za odświeżające spojrzenie na pewne znane wątki. Dodatkowo, początkowa scena zainspirowana została odcinkiem "Przyjaciół", w którym Chandler opowiadał o swoim śnie z dzwoniącym kroczem.

Wszystkie opowiadania opublikowane w trakcie akcji będzie również można pobrać jako pierwszy numer naszego nieregularnika, paskudZinu. Wypatrujcie wieści!

A póki co - zapraszam do lektury! :)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)

Link do opowiadania (paskudZin #01)


Lodówka pani Jaraźnej (2021), czyli buczenie o pomoc

 


W ferworze kończącej się na Niedobrych Literkach akcji Majowej Manii całkiem wyleciało mi z głowy, by wrzucić na bloga parę słów o moim opowiadaniu kończącym cykl, czyli o Lodówce pani Jaraźnej, napisanym z okazji Dnia Pracownika Przemysłu Spożywczego. Niniejszym naprawiam ten błąd.

Lodówka... to kolejny pomysł, który przez długi czas egzystował w moim pliku z luźnymi zdaniami i sugestiami fabuły i który nabrał kolorytu dzięki zastosowaniu magicznego składnika: bizarro fiction. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że brak ograniczeń, jaki daje bizarro, wyzwala prawdziwe pokłady kreatywności. Nie każdy zarys nadaje się do podobnego potraktowania go dawką dziwności, ale warto o tym pamiętać, kiedy coś się nie klei. W tym przypadku do idei lodówki buczącej inaczej zależnie od przechowywanego w niej mięsa dołożyłem dwa kolejne, osobliwe elementy: zdradę z meblem oraz bohatera dostarczającego prąd w nieco odmienny od powszechnie przyjętego sposób.

Efekty można ocenić samemu.

Zapraszam do lektury! :)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)

Wierne dziecię (2021), czyli sen o Warszawie

 


Na Niedobrych Literkach trwa zorganizowana przeze mnie Majowa Mania - akcja literacka, w trakcie której bierzemy dowolne majowe święto nietypowe i piszemy na jego temat opowiadanie.

Dziś z okazji Dnia Rodzicielstwa Zastępczego odgrzebałem swój stary tekst na 300 słówek, napisany niegdyś na konkurs o Warszawie (w zasadzie - jeden z dwóch tekstów). Jury chyba nie spodobały się moje dziwne wymysły o rogatych kobietach i dzieciach rodzących się z kokosów, bo żadnego odzewu nie usłyszałem, niemniej nie mogłem pozwolić, by coś tak lotnego się zmarnowało. Bizarro fiction najzwyczajniej w świecie nie jest dla wszystkich i trzeba się z tym pogodzić.

Jako że opowiadanie jest krótkie, więcej wstępu nie potrzebuje, więc napiszę już tylko tradycyjnie:

Zapraszam do lektury! :)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)


Primasortowanie (2021), czyli rzecz o segregacji

 


Na Niedobrych Literkach trwa zorganizowana przeze mnie Majowa Mania - akcja literacka, w trakcie której bierzemy dowolne majowe święto nietypowe i piszemy na jego temat opowiadanie.

Kolejny tekst, pod tytułem "Primasortowanie", napisałem pod wpływem chwili metodą na żywca specjalnie na Dzień bez śmiecenia.

Fragment o żonie zachowującej się od rana jak mina wodna kisiłem w notatkach od ładnych paru lat (w 100-stronicowym pliku z luźnymi notatkami zawsze znajdzie się coś ciekawego) i kiedy wpadł mi w oko, uznałem, że byłby o niebo lepszy, gdyby kobieta faktycznie zmieniła się w minę i zaczęła zatruwać życie swojego męża. Cóż więcej mógłby zrobić, jak tylko chwycić za kubeł ze śmieciami i uciekać z domu? Najlepiej - jak najdalej stąd. Na wysypisko.

Zapraszam do lektury! :)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)

Abrax Tennet i Amulet Pożądania (2021), czyli fragment magii

 


Na Niedobrych Literkach trwa zorganizowana przeze mnie Majowa Mania - akcja literacka, w trakcie której bierzemy dowolne majowe święto nietypowe i piszemy na jego temat opowiadanie. Ja również nie mogłem się powstrzymać przed dołączeniem, szczególnie kiedy dowiedziałem się, że 2 maja to Międzynarodowy Dzień Harry'ego Pottera! W związku z tym w tydzień powstał tekst - fragment wymyślonej przeze mnie niegdyś bizarro-parodii zatytułowanej "Abrax Tennet i Amulet Pożądania".

Abraxas Rotas Tennet (w skrócie Abrax) uczęszcza do szkoły magii i czarodziejstwa w Hogthai (nie mylić z Hogwartem). W akademii panują surowe reguły dotyczące fizycznych kontaktów pomiędzy uczniami, więc profesorowie zamykają seksualną energię podopiecznych w formie amuletów. Wokół tych ozdób kręci się życie uczniów: ci z największymi traktowani są jak smoki alfa, podczas gdy ci z mniejszymi - jak nic nie znaczące krasnale. Abrax otrzymuje zaś najdrobniejszy, najsmutniejszy pipsztyk w historii Hogthai...

Powstały fragment nastawił mnie pozytywnie do świata, po którym hasają gobliny kociołkowe, trolle miotłowe i tiarołaki. Możliwe, że ostatecznie powstanie więcej perypetii młodego maga, co niedomaga. Może powieść w odcinkach? Zobaczymy.

Tymczasem - zapraszam do lektury! :)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)


L-eportacja Eligiusza Zawady (2020), czyli dramat kierowcy


Prawo jazdy... Ileż to ja się nasłuchałem na ten temat w swoim życiu! Wszystkie znajome frazesy: lepiej mieć niż nie mieć; to daje człowiekowi prawdziwą wolność; co to za mężczyzna, co nie umie prowadzić? A ja nie chcę, nie lubię, nie umiem. Za każdym razem, kiedy się za to biorę, dzieje się coś złego. Można żyć bez tego. I dlatego najnowsze opowiadanie na Niedobrych Literkach jest właśnie o nauce jazdy. O zemście i jednocześnie napisane w zemście wszystkim tym, którzy wtykają nochale w moje sprawy i tłumaczą mi, jak powinienem żyć.
Take a hike.

"L-eportacja Eligiusza Zawady" to również jeden z tych pomysłów, które przychodzą nagle, na środku ulicy: wróciłem do domu, zacząłem pisać, skończyłem praktycznie za jednym posiedzeniem. Bizarro ściele się tu gęsto, ale to ze względu na nadprzyrodzone moce głównego bohatera. Zawsze wydawało mi się, że większość zdolności mutantów z X-Menów, jak bym ich nie uwielbiał, jest zbyt prosta - nawet jeśli przysparza im zwykle masy problemów. Prawdziwe freak talenty wyglądałyby właśnie tak. Ostatecznie, nigdy nie wiesz, czy nie posiadasz przypadkiem zdolności hipnotyzowania krabów pustelników wzrokiem, skoro nigdy nie próbowałeś... prawda?

Zapraszam do lektury. :)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)


Kilkenny Fight Club (2020), czyli jak dostać kota


Kot jaki jest, każdy widzi. Ma pyszczek, cztery łapy i ogon. I właśnie o tych ostatnich ogonach traktuje moje najnowsze opowiadanie opublikowane (gdzieżby indziej!) na portalu Niedobre Literki. Tym zacniej, że jest to część naszej wspólnej aktualizacji z okazji Dnia Kota.

O kotach z Kilkenny chciałem napisać małe co nieco odkąd (podobnie jak mój bohater) przeczytałem o nich w Zoologii fantastycznej Borgesa. Choć Borges bez wątpienia zoologiem fantastycznym był, walecznym kotom poświęcił zaledwie dwa krótkie zdania w rozdziale współdzielonym z alicyjnym Kotem z Cheshire. Zjawisko owo zasługiwało na znacznie więcej i z chęcią podjąłem się tego zadania. Poprzednia wersja opowiadania mnie nie satysfakcjonowała, także dobrze się złożyło, że zaczęliśmy - rychło w czas - planować tę aktualizację. W nieco innym kontekście wycisnąłem z tej historii, co tylko się dało - w tym ponadczasowy morał.

Zapraszam do lektury! :)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)


A w aktualizacji znajdziecie również następujące kocie opowiadania - w tym ostatnie przetłumaczone przeze mnie na mowę ojczystą:
„Użyteczne, użyteczny” by Kazimierz Kyrcz jr
„Nie dotykaj dziwnych rzeczy” by Zeter Zelke
„Sublokator” by Darek Kuchniak
„Dobry kotek” by Marcin Rojek
„KolejKot” / “The RailCat” by Olena Khomeniuk

Motyle nie tkają welonów (2020), czyli niemilczące blizny


Na Niedobrych Literkach przeczytać można moje najnowsze opowiadanie - "Motyle nie tkają welonów". To kontynuacja "Martwego wieloryba na wycieraczce", w takim sensie, że porusza podobne wątki i została zainspirowana tą samą osobą w moim życiu. Poza tym to zupełnie odrębna historia, traktująca o tym, jak rany jednej osoby mogą w łatwy sposób przenieść się na inną, jak dzielenie wspólnych chwil to czasem również dzielenie bólu. Na który nie każdy jest tak samo odporny i z którym potem, w jakiś sposób, trzeba jednak żyć.

Sam już nie pamiętam, przez ile wersji tytułu przeszło to opowiadanie. Zaskakująco mało sentencji i wyrażeń tyczy się motyli w językach świata (poza wszechobecnymi "motylami w brzuchu"), postawiłem więc na coś mniej standardowego. Przekaz, jak mi się wydaje, jest aż nadto jasny.

Zapraszam do lektury! :)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)

Układywanka (2020), czyli magia puzzli


Dziś na Niedobrych Literkach świętujemy Dzień Puzzli! Z tejże okazji popełniłem opowiadanie pod tytułem "Układywanka", które może i nie wyszło tak krótkie, jak miało być w zamierzeniu (nie bijcie, redakcyjni towarzysze!), ale za to znacząco zyskało na jakości. Przy okazji jest to też pierwsze moje opowiadanie, które ukazuje się w tym roku i po ilości rzeczy stworzonych przeze mnie już w styczniu czuję, że ewidentnie nie ostatnie.

Jak przystało na opowieść na Dzień Puzzli, złożyłem "Układywankę" w spójną całość z kilku różnych pomysłów, zaczątków konceptów, luźnych zdań i imion bohaterów. To dobra technika na wyjście z pisarskiej blokady, pod warunkiem, że nie cierpi się na niedobór pomysłów - zestawić ze sobą pozornie niepasujące koncepcje i zobaczyć, co z tego wyjdzie. Oczywiście tym prościej, jeśli pisze się bizarro i można sobie pozwolić na surrealistyczne odpały, ale to czyni tylko gatunek tym ciekawszym.
I tak oto w "Układywance" znajdziecie magiczny dywan (nielatający, acz ślący mózgi na niezłe loty), punkówę z irokezem na łonie, substancje odurzające wlewane prosto w czaszkę i wyścigi elektrowilków. A także, mam nadzieję, masę rozrywki.

Zapraszam do lektury! :)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)


W aktualizacji znajdziecie również następujące puzzlowate opowiadania:
„Emerytura pana Układanki” by Kazimierz Kyrcz jr
„Brakujący element” by Zeter Zelke
„Osiem Puzzli” by Darek Barczewski
„X” by Darek Kuchniak

Waginajem (2019), czyli początek i koniec


In the midst of a suicide summer
I crawled into your womb

Na Niedobrych Literkach można od dziś przeczytać moje krótkie, bo napisane na 300 słów opowiadanie, pod tytułem, który mówi sam za siebie - "Waginajem".

Idea symbolicznego "wracania do początku", żeby ze sobą skończyć wydała mi się nad wyraz intrygująca. W obliczu śmierci zawsze rozważa się życie, a życie zaczyna się w łonie, gdzie de facto nie istnieją żadne brzemiona wiążące się z egzystencją na tej ziemi. To trochę tak, jakby zostały one wymazane, błędy wymazane. To, ile znaczy nasze życie dla innych osób również zostało potraktowane symbolicznie - ot, krwawienie, które wkrótce ustanie.

Kto chętny zadumać się nad ludzkim losem, tego zapraszam do lektury. ;)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)

Roz_łącznik (2019), czyli piekło kolejowe


Na Niedobrych Literkach pojawiła się aktualizacja tematyczna z okazji Dnia Kolejarza. Pojawiła się, jako że Zeter Zelke wpadła na okołokolejowy pomysł, a ja się bezczelnie pod to podczepiłem i wyszukałem odpowiednią datę. A potem wciągnęliśmy w to innych niewinnych ludzi...

"Roz_łącznik" powstał właściwie w dwa dni, ale sama idea zrodziła się podczas nieszczęsnego powrotu z krakowskiego Imladrisu, kiedy to przez 3 godziny w hakiem staliśmy w łączniku między wagonami z Zeter + dwójką towarzyszy niedoli, nieznajomych (pozdrawiam z tego miejsca - było miło, ale oby mniej takich podróży!).
Opowiadanie składa się z dwóch części, diametralnie od siebie różnych pod względem formy. Podjąłem się tego eksperymentu za przewodem "Bram raju" Jerzego Andrzejewskiego i myślę, że wyszło całkiem konkretnie. A przynajmniej adekwatnie do treści.

Pociągi łączą, pociągi dzielą i o tym jest ta historia. Zapraszam, komu nie dość własnych kolejowych piekieł. ;)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)


A poza moją niewesołą twórczością, w aktualizacji można przeczytać również:
„Wyjątek” by Darek Kuchniak
„Twarde negocjacje” by Zeter Zelke
„Traumwajarz” by Kazimierz Kyrcz jr

Martwy wieloryb na wycieraczce (2019), czyli samo życie


"Martwy wieloryb na wycieraczce" to moje nowe opowiadanie, które można przeczytać na najlepszym, najdziwniejszym portalu pod słońcem, czyli na Niedobrych Literkach.

To wyjątkowe opowiadanie pod wieloma względami. Głównie dlatego, że większość treści została zapożyczona z życia. Mam dziwny traf do natykania się na martwe zwierzęta w drodze do pracy - niekoniecznie na wycieraczce, jak mój bohater, ale na poboczach i chodnikach. Szczury, jeże, koty, psy, gołębie, gawrony, wiewiórki... Nawet teraz, gdy mieszkam pięć minut od pracy, natknąłem się na martwą polną mysz w jeden z najgorszych dni mojego życia. Wtedy właśnie wpadł mi pomysł na tę historię. Poza zmianami estetycznymi i bizarrycznymi, jest ona w całości prawdziwa.
Niestety.

Zapraszam do lektury. :)

Martwy wieloryb na wycieraczce (Niedobre Literki)

(Wszystkie prawa zastrzeżone)

Bezgłowa żyrafa (2018), czyli rzecz o wysokich progach


Nosiłem to opowiadanie w głowie (i w notatkach) od dobrych kilku lat. W zasadzie, istniało wtedy wyłącznie jako scena: bohater wspina się na szyję żyrafy niknącą w chmurach, ale kiedy dociera na szczyt, znajduje kolejną żyrafę. Po prostu - żyrafy aż do końca.
Dopiero niedawno udało mi się dojść do tego, o czym tak naprawdę jest ta historia. Stąd też totemiczne miesiączki, osobliwe oświadczyny i wyprawa do Afryki. Bo kto powiedział, że miłość jest prosta?

Podobna historia, rzecz jasna, nie mogła wylądować nigdzie indziej jak na Niedobrych Literkach.

Częściową inspirację można przypisać końcowej scenie z nowelki Camerona Pierce'a p.t. "The Destroyed Room", w której wspinający się uparcie bohater również dociera do dziwnego wymiaru, do centrum kosmosu, i znajduje tam tylko na wpół zjedzone zwłoki rekina. U Pierce'a morał jest prosty: prawda o wszechświecie jest taka, że wszechświat nie ma sensu. U mnie morał jest nieco bardziej kameralny i nie aż tak zawoalowany, ale żeby go poznać - trzeba oddać się lekturze.

Do czego niniejszym zapraszam. :)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)

Łabędzie-wampiry pożarły mój biurowiec (2018), czyli drugi nalot


Łabędzie-wampiry znów atakują!

Na Niedobrych Literkach można przeczytać polską wersję opowiadania "Vampire Swans Ate My Office Building" opublikowanego wcześniej na Bizarro Central.

Tytuł "Łabędzie-wampiry pożarły mój biurowiec" powinien powiedzieć wam wszystko.

Zapraszam do lektury! :)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)

Ze sposobów znęcania się nad zwierzętami (2016), czyli okapi okapi okapi


"Ze sposobów znęcania się nad zwierzętami" to kolejny tekst na Niedobrych Literkach, gatunkowo może bliżej absurdu i satyry niż pełnokrwistego bizarro, zapędzający się jednak w sceny na tyle dziwaczne, że nie miał prawa zostać opublikowany nigdzie indziej niż w tej ostoi literackiej osobliwości.

Nie od dziś wiadomo, że zwierzęta to dla piszącego wspaniała okazja na ukrycie pod futrami, piórami i sierścią pewnych ludzkich zachowań czy schematów. I tutaj nie jest inaczej. Wspomniany tekst to nie zachęta do zoo-sadyzmu, a raczej refleksja nad relacjami międzyludzkimi, międzyzwierzęcymi i ludzko-zwierzęcymi. Czasem robimy coś sobie nawzajem, czego nie zrobilibyśmy nawet zwierzętom. I odwrotnie: czasem zwierzęta cierpią tak, jak nigdy nie cierpiał człowiek.

Tak czy inaczej, kto nie chce doszukiwać się głębi, zawsze znajdzie też dobry humor.

Zapraszam do lektury :)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)



P.S. A na deser moje ulubione okapi. (Oczywiście na deser w przenośni. Nie jedzcie okapi. Są słodkie, ale nie w tym sensie...)


Krótki tragiczny żywot barowego neonu (2016), czyli metafizyka gazów szlachetnych


Na niezawodnych Niedobrych Literkach ukazała się polska wersja opowiadania wcześniej opublikowanego na Bizarro Central TU, czyli "Krótki tragiczny żywot barowego neonu".

Jest krótko.
Jest tragicznie.
Jest neonowo.

Zapraszam do lektury :)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)


P.M.S. Ziemia! (2015), czyli Gaja jako kobieta


Ziemia. Matka Ziemia. Czyli kobieta.
Na której kulturze by nie oprzeć rozważać, nasza planeta niemal zawsze jest płci żeńskiej. TA planeta. Gaja. Terra. Pierwiastek yin.

A skoro kobieta, to czy dokuczają jej także typowo kobiece dolegliwości?

Na tym absurdalnym - bo utrzymanym w gatunku bizarro fiction - pomyśle opiera się właśnie poniższe opowiadanie: "P.M.S. Ziemia!", które ukazało się na Niedobrych Literkach. Utrzymane w klimacie marynistycznym, opowiada o świecie, w którym Okres Gai, Matki Ziemi, sprzęga się z menstruacją wszystkich kobiet na świecie, tworząc planetę, na której zarówno kobietom, jak i mężczyznom, żyje się ciężko: miesiąc po miesiącu. Pewnego dnia grupka marynarzy wpada jednak na genialny pomysł...

W perspektywie zdrowego rozsądku opowiadanie to może się wydawać niedorzeczne, jednak biorąc pod uwagę sam gatunek, jest to zaledwie maleńkie, dziwne stworzonko przy ogromnych dziwadłach z głębin biz-kosmosu.
Co więcej? Szanty na potrzeby opowiadania napisałem sam, poza jednym fragmentem "Sześć błota stóp". Polecam tę wersję - KLIK! Fragmenty z perspektywy Gai zainspirowane pierwszym rozdziałem "Satan Burger" Carltona Mellicka III.

I to tyle.

Zapraszam na czerwone morza - kotwica w górę!

Link do opowiadania (Niedobre Literki)
Wszystkie prawa zastrzeżone