Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Roz_łącznik (2019), czyli piekło kolejowe
Na Niedobrych Literkach pojawiła się aktualizacja tematyczna z okazji Dnia Kolejarza. Pojawiła się, jako że Zeter Zelke wpadła na okołokolejowy pomysł, a ja się bezczelnie pod to podczepiłem i wyszukałem odpowiednią datę. A potem wciągnęliśmy w to innych niewinnych ludzi...
"Roz_łącznik" powstał właściwie w dwa dni, ale sama idea zrodziła się podczas nieszczęsnego powrotu z krakowskiego Imladrisu, kiedy to przez 3 godziny w hakiem staliśmy w łączniku między wagonami z Zeter + dwójką towarzyszy niedoli, nieznajomych (pozdrawiam z tego miejsca - było miło, ale oby mniej takich podróży!).
Opowiadanie składa się z dwóch części, diametralnie od siebie różnych pod względem formy. Podjąłem się tego eksperymentu za przewodem "Bram raju" Jerzego Andrzejewskiego i myślę, że wyszło całkiem konkretnie. A przynajmniej adekwatnie do treści.
Pociągi łączą, pociągi dzielą i o tym jest ta historia. Zapraszam, komu nie dość własnych kolejowych piekieł. ;)
Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)
A poza moją niewesołą twórczością, w aktualizacji można przeczytać również:
„Wyjątek” by Darek Kuchniak
„Twarde negocjacje” by Zeter Zelke
„Traumwajarz” by Kazimierz Kyrcz jr
Etykiety:
2019,
bizarro,
darek kuchniak,
eksperyment,
horror,
kazimierz kyrcz jr,
kolej,
kornel mikołajczyk,
main,
miłość,
niedobre literki,
opowiadanie,
pociąg,
roz_łącznik,
rozstanie,
szort,
zeter zelke
Martwy wieloryb na wycieraczce (2019), czyli samo życie
"Martwy wieloryb na wycieraczce" to moje nowe opowiadanie, które można przeczytać na najlepszym, najdziwniejszym portalu pod słońcem, czyli na Niedobrych Literkach.
To wyjątkowe opowiadanie pod wieloma względami. Głównie dlatego, że większość treści została zapożyczona z życia. Mam dziwny traf do natykania się na martwe zwierzęta w drodze do pracy - niekoniecznie na wycieraczce, jak mój bohater, ale na poboczach i chodnikach. Szczury, jeże, koty, psy, gołębie, gawrony, wiewiórki... Nawet teraz, gdy mieszkam pięć minut od pracy, natknąłem się na martwą polną mysz w jeden z najgorszych dni mojego życia. Wtedy właśnie wpadł mi pomysł na tę historię. Poza zmianami estetycznymi i bizarrycznymi, jest ona w całości prawdziwa.
Niestety.
Zapraszam do lektury. :)
Martwy wieloryb na wycieraczce (Niedobre Literki)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)
Etykiety:
2019,
bizarro,
contemporary,
inkandescencja,
kornel mikołajczyk,
main,
miłość,
niedobre literki,
opowiadanie,
rozstanie,
śmierć,
wieloryb,
zoo,
zwierzęta
Bezgłowa żyrafa (2018), czyli rzecz o wysokich progach
Nosiłem to opowiadanie w głowie (i w notatkach) od dobrych kilku lat. W zasadzie, istniało wtedy wyłącznie jako scena: bohater wspina się na szyję żyrafy niknącą w chmurach, ale kiedy dociera na szczyt, znajduje kolejną żyrafę. Po prostu - żyrafy aż do końca.
Dopiero niedawno udało mi się dojść do tego, o czym tak naprawdę jest ta historia. Stąd też totemiczne miesiączki, osobliwe oświadczyny i wyprawa do Afryki. Bo kto powiedział, że miłość jest prosta?
Podobna historia, rzecz jasna, nie mogła wylądować nigdzie indziej jak na Niedobrych Literkach.
Częściową inspirację można przypisać końcowej scenie z nowelki Camerona Pierce'a p.t. "The Destroyed Room", w której wspinający się uparcie bohater również dociera do dziwnego wymiaru, do centrum kosmosu, i znajduje tam tylko na wpół zjedzone zwłoki rekina. U Pierce'a morał jest prosty: prawda o wszechświecie jest taka, że wszechświat nie ma sensu. U mnie morał jest nieco bardziej kameralny i nie aż tak zawoalowany, ale żeby go poznać - trzeba oddać się lekturze.
Do czego niniejszym zapraszam. :)
Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)
Etykiety:
2018,
bizarro,
bizarromans,
cameron pierce,
contemporary,
kornel mikołajczyk,
main,
miłość,
niedobre literki,
opowiadanie,
pms,
romans,
zoo,
zwierzęta,
żyrafa
Śpij, królewno, śpij... (2014), czyli miłość jak ze snu
To nieco już starsze opowiadanie, bo pochodzące (według daty na pliku) z roku 2012, ukazało się właśnie w znanym czasopiśmie internetowym Creatio Fantastica, choć - wyjątkowo - pod adresem tymczasowym. Nie wiem, czy wynika to z problemów ze stroną właściwą, czy ze zmianą domeny, cieszę się jednak, że tak czy inaczej opublikowano je pod tym szyldem. Bo w zasadzie spisałem je już na straty i wesoło gniło sobie w "szufladzie", a tu niespodzianka. Naczekałem się gdzieś od listopada, ale było warto.
"Śpij, królewno, śpij..." można przyrównać do innych moich tekstów, w których podejmuję się pierwszoosobowej narracji z perspektywy niewidzialnych istot, czyli do "Zakochanej zmory" i "Ślepego stróża". Różnica jest taka, że tym razem tekst wprost ocieka senną atmosferą, a proza jest o wiele bardziej "poetycka" niż w poprzednich dwóch utworach.
W samym środku opowiadania pojawia się również wiersz, będący jakąś tam próbą oddania wesołego, słowotwórczego oniryzmu, jaki znaleźć można w dziełach Lewisa Carrolla czy chociażby w "Finnegans Wake" Jamesa Joyce'a. Był to jedyny właściwy sposób na oddanie klimatu najgłębszego snu, w jakim zanurzają się bohaterowie. Prawie jak w "Incepcji", taki spadek w Limbo, tylko że wierszem...
Przyjrzałem się teraz świeżym okiem i w zasadzie nadal podoba mi się ten wiersz. Opowiadanie zresztą też. Spodziewałem się, że wychwycę zaraz masę błędów i niedociągnięć, ale ten senny klimat przyjemnie porywa. Przygotowuję się teraz do napisania czegoś dłuższego w temacie oniryzmu, snów, itp., więc dobrze wiedzieć, że jakoś mi to wychodzi ;)
Miłośnicy greckiej mitologii również nie powinni być zawiedzeni - na ile zbadałem sprawę, a badać lubię, wszystkie szczegóły dotyczące bogów i bożków się zgadzają. Ciekawie też wyobrażać sobie, że ONI, greccy bogowie, nadal działają we współczesnym świecie w sferach, które im powierzono.
Zapraszam więc na drugą stronę poduszki - tylko mam nadzieję, że nie podczas lektury :)
Link do opowiadania (Creatio Fantastica #44)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)
Edit:
I jeszcze okładeczka z moim nazwiskiem, he, he:
Z daleka
gdy opadły na mnie twe oczy jak sokół
w twarz mi pikując po krążeniu wokół
otwarły się we mnie wspomnienia jak rany
z czasu gdy byłem oczarowany
przykuty do skał Kaukazu za ogień
którego nie skradłem tak prawdą a bogiem
i mimo że trzymać się chciałem z daleka
wlazłem po kolana - ups, ta sama rzeka
szalonym kto wierzy w potulność twych wilków
przybranych w skóry zdarte z - cóż, baranów kilku
mimo że wspomnienia się otwarły jak rany
z czasu gdy byłem w strzępy rozerwany
to jednak jak głupi poszedłem pod szczęki
przeżywać od nowa tantalowe męki
i rozdarty tym pragnieniem spoglądam z daleka
- czy się wodospadem znów skończy ta rzeka
16.03.2014
Tan
* raz *
czemu mnie na takie powiodłaś manowce
że i but zgubiłem
i z kroku wypadłem?
dlaczego ten can-can wtupałaś mi w skronie
ostentacyjnie kiedy naprawdę
zdobyć się możesz tylko na can't-can't?
choreografię ci chyba bies zmajstrował
więc żegnam ozięble
pies z tobą tańcował
* dwa *
dziś wieczór ciemność mi towarzyszem
(czarnym nie czerwonym)
do tańca partnerką
a w jakie mnie
i jakim breakdancem mi łamie my heart
że w piersi milknie walcowe bum-cyk-cyk
sto razy tańczyła
tłumy porywała w to poziome mambo
że tylko na deski paść i kurtyna!
jutro zabiorę ją może na disco
do dans macabre
stamtąd już blisko
* trzy *
na razie rytm cieknie z dziurawej kieszonki
i krok niby znany a plącze się w łydkach
nie pomaga wcale
że cała zabawa
to przytupajka najprostsza na dwa
tnie już orkiestra - panie proszą pana
i całkiem jak w życiu - oj dana dana
buch! - każda jedna z kimś sparowana
a ja na swoim
na skraj perfekcji
solo ulepszę
26.02.2014
La petite mort
chodź poumieramy do siebie nawzajem
swój oddech ostatni wydyszę ci w szyję
ty szepniesz mi końcem języka testament
nim spazm nas przedśmiertnym dreszczem przeszyje
chodź zepniemy nasze żebra mostkami
ja wpędzę cię w coraz to prędsze dygoty
ty z warg moich zliżesz patynę wieczności
nim z żaru gorączki buchną zimne poty
chodź uchylimy powiek obolałych
zakrzyknę "Litości!" twym ściskiem duszony
ty wrzaśniesz "Miej łaskę!" a ja cię dobiję
nim z głębi stężenia ducha nie wyzionę
*
chodź poumieramy do siebie nawzajem
w pół drogi pomiędzy ziemią a rajem
19.02.2014
Bibliofilia (2014), czyli X-owanie akapitów*
To już mój drugi tekst, który ukazuje się na Ex Fabula, tym razem w serii szortów o tematyce miłosno-randkowo-walentynkowej. To zawsze ciekawa rzecz organizować takie seryjne publikacje na jeden temat, gdyż każdy autor podchodzi do tego na swój własny sposób. Temat niby wyczerpany, niby oklepany, niby nieświeży, a tu niespodzianka! Zawsze coś nowego i oryginalnego się może pojawić. Polecam więc również gorąco teksty, które się do tej pory ukazały na portalu.
Co do mojego krótkiego opowiadania, to zawsze chciałem się zabrać za taką porządną miłosną scenę przy okazji któregoś z tekstów, ale okazja się jakoś nie pojawiała. Wciąż siedzi mi w pamięci moja ulubiona scena z "Miód z moich żył" Rafała W. Orkana (z antologii "Kochali się że strach" i później z "Głową w mur") - to taki mój niedościgniony wzór, scena i piękna, i erotyczna. U mnie oczywiście nie ma jakiejś takiej klasycznej scenki seksu, ale możliwość operowania i bawienia się metaforami czy niedomówieniami bardzo mi się spodobała. Świetnie się myślało nad tym, co może wywołać nieprzystojne skojarzenia, jeśli chodzi o książkę.
Bo w końcu książka - tak jak łódź, gitara czy auto - to zawsze jest ONA :)
Zapraszam serdecznie do lektury:
Link do opowiadania (pdf)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)
--------
* "X-owanie akapitów" zapożyczone z tytułu opowiadania Edgara Allana Poe - "X-ing a Paragrab".
Fantazja
godzina już dawno jest
gdy się wynurzasz z
jak od pyłku wróżek lekko stąpając
niby prawdziwa
jaka cię wypluła opowieść z narnii
że taka jesteś jak z szafy wzięta?
jakim życzeniem zaklęłaś w swe oczy
szmaragdowe miasto czarodzieja oza?
przeciągnij mnie naraz na swą ciemną stronę
naucz tajników tej słodkiej niemocy!
wykuj mi jeden pierścień by władać
całym śródziemiem tego uczucia!
lecz - jeśli mam być twoim księciem półkrwi
wiedz że ja kocham tylko pełnokrwiście
wolę żyć w fantazji - dzięki temu będzie
to niekończąca się nigdy opowieść
10.01.2014
Unicestwienie
zniszczmy się nawzajem językami ostrokołu
żywą tkankę wykrawając paznokciem pospołu
zmasakrujmy swe korpusy w sztyletu pieszczocie
i bezstawne kończyny rzućmy w dół pokotem
czystą studnię zatrujmy wężowatym
barwiąc skóry tkaninę płomienistym kolorem
w jednolitą się zbijmy różowatą pecynę
zadzierzgnięci szponami w mięsistej padlinie
w tej malignie zębościsku zatraćmy się wspólnie
odwiercając w brzuchach dziury wgłębnie i okólnie
aż bezwstydną grawitacją przygniotą nas cienie
i rozpłaszczy nas rozkoszne unicestwienie
1.04.2012
Sans merci
Spotkałem ją przy głogach, co rosną u rozdroży
a włosy miała dzikie, a wyziew oczu - srogi
i jędrne z frontu piersi
-
to były zbyt wysokie jak na mój rozkrok progi
Mówiła obcym głosem, że nigdy nie zapomnę
że serce jej gotowe - spęczniałe i ogromne
karmiła mnie nektarem
z ziół, miodu cud-naparem
i przysięgała - piękne będziemy mieć potomne
Mój koń chabetny odżył i zbroja wpół rozpękła
a ona mnie ciągnęła za lejce z tego piekła
tętniła głosem śpiewnym
i łkała okiem rzewnym
że wreszcie się wyrwała, że w końcu stąd uciekła
Z promieniem pierwszym rannym zraniła mnie na wylot
i żaden znak na niebie nie zjawił się z tą chwilą
a chłodny znak przyziemny
- już zadość swym czyniła pośpiesznym stamtąd dylom
I tak od tego czasu błąkamy się po świecie
nie-swoim, ja i koń mój, regiment-duch i miecze
i z rany w mojej piersi
- la belle dame sans merci! -
wykrzyczę jeszcze czasem co sił w tym wierszoklecie
21.04.2012
Gdybyś mi była
gdybyś mi była
ach
amazonką
nauczyłbym się co to wędzidło
ganiałbym cwałem po serca padoku
aż w końcu z worka mego obroku
wyszłoby szydło
gdybyś mi była
ach
cną japonką
przeniósłbym wiersze w
zmieniłbym jaśki na słomiane maty
i w aromacie zielonej herbaty
zazieleniłbym głowę
gdybyś mi była
ach
ranną rosą
skropiłbym rany twoje rumiankiem
wzniósłbym się mglistym kłębem wśród bylin
i twej szkarłatnej
został kochankiem
gdybyś mi była
ach
śmiercią z kosą
poszedłbym w twoje ramiona kostusze
rozniósłbym pustki bezokie straszydła
w końcu uwierzyłbym całkiem bez mydła
żem jest marnym puchem
gdybyś mi była
ach
gdybyś była!
4.05.2011
9.05.2011
Jeszcze raz
Moglibyśmy --
ogołocić się do żywej skóry
upychając po szafach parę nowych zdechlaków
I z mojrami na powrót stanąć w konkury
kilka przetrzeć nieznanych nam szlaków
kochałbym cię
ale - uciec z
i zatracić piękne puste co-by-było-gdyby?
9.09.2012
11-brana
nie mogę cię odkleić od wnętrza mej czaszki
jak gumy owocowej od podeszwy buta
przeżutej o jeden szczękościsk zbyt wiele
przewałkowanej na płasko
nie mogę cię wyciągnąć z kącika mego oka
jak świeżej pajęczyny z rogu komory
girlandami podwieszonej u białego stropu
hibernującej na zimę
nie mogę cię wypędzić z sennej mej doliny
jak plemienia koczowników z arkadyjskiej ziemi
niecących ogniska w samym sercu niecki
i orających czarnoziem
nie mogę też niestety dotknąć twego ducha
jak mirażu nad rozgrzanym piaskiem pustkowia
machającego jeno dłonią z oddali
*
zwinięty jak embrion w jedenastym wymiarze
czekam niemożliwej
24.12.2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)















