Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sen. Pokaż wszystkie posty
Motyle nie tkają welonów (2020), czyli niemilczące blizny
Na Niedobrych Literkach przeczytać można moje najnowsze opowiadanie - "Motyle nie tkają welonów". To kontynuacja "Martwego wieloryba na wycieraczce", w takim sensie, że porusza podobne wątki i została zainspirowana tą samą osobą w moim życiu. Poza tym to zupełnie odrębna historia, traktująca o tym, jak rany jednej osoby mogą w łatwy sposób przenieść się na inną, jak dzielenie wspólnych chwil to czasem również dzielenie bólu. Na który nie każdy jest tak samo odporny i z którym potem, w jakiś sposób, trzeba jednak żyć.
Sam już nie pamiętam, przez ile wersji tytułu przeszło to opowiadanie. Zaskakująco mało sentencji i wyrażeń tyczy się motyli w językach świata (poza wszechobecnymi "motylami w brzuchu"), postawiłem więc na coś mniej standardowego. Przekaz, jak mi się wydaje, jest aż nadto jasny.
Zapraszam do lektury! :)
Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)
Łabędzie-wampiry pożarły mój biurowiec (2018), czyli drugi nalot
Łabędzie-wampiry znów atakują!
Na Niedobrych Literkach można przeczytać polską wersję opowiadania "Vampire Swans Ate My Office Building" opublikowanego wcześniej na Bizarro Central.
Tytuł "Łabędzie-wampiry pożarły mój biurowiec" powinien powiedzieć wam wszystko.
Zapraszam do lektury! :)
Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)
Vampire Swans Ate My Office Building (2018)
"Vampire Swans Ate My Office Building" to kolejne anglojęzyczne opowiadanie mojego autorstwa opublikowane na stronie Bizarro Central.
Poprzednie to, dla porządku:
Dotting the Is (wersja polska na Niedobrych Literkach: Kropka nad i)
The Short Unhappy Life of a Neon Bar Sign (wersja polska na Niedobrych Literkach: Krótki tragiczny żywot barowego neonu)
Treść opowiadania - zawarta w większości w tytule - została zainspirowana jednym z najdziwniejszych snów, jakie kiedykolwiek miałem. Oby więcej takich, bo porządne, z lekka szalone natchnienie jest zawsze w cenie.
Zapraszam do lektury! :)
Link do opowiadania (Bizarro Central)
Wszystkie prawa zastrzeżone
SMSmeryzm #11
Małe co nieco dla spragnionych szybkiej lektury, czyli jedenaste, ostatnie w tym roku wydanie SMSmeryzmu! I jeśli w ciągu miesiąca nie dopiszę nic więcej, ostatnie w ogóle. Ale na to się raczej nie zanosi, bo tworzenie takich ultra-krótkich form to czysta przyjemność, mimo że czasem trzeba się nieźle natrudzić.
Z dłuższych rzeczy w zeszłym miesiącu ukazały się: "Kropka nad i" zarówno po polsku, jak i po angielsku jako "Dotting the Is" oraz autobiograficzno-dziwaczny króciak "Wybieg dla dzików".
Opowiadanie "Moja dziewczyna hoduje wyspy", chyba najlepsza rzecz, jaką udało mi się ostatnio wysmażyć, ma się ukazać w antologii Bizarro dla zaawansowanych. Jedno z moich opowiadań zdobyło również wyróżnienie w konkursie fantasy, ale jako że "w cenie" nie było żadnej publikacji postaram się je jeszcze gdzieś wysłać.
A w tym wydaniu prozy na 140 znaków: zanurzymy się w magii komediowej telewizji, zasłuchamy się w bezgłośną muzykę, przeczytamy wiersz śmierci, sprawdzimy zasoby pamięci, zaśpiewamy serenadę, poddamy się fantastycznej narkozie, zajdziemy z wizytą do sąsiadów i odszyfrujemy notatki seryjnego mordercy.
#88 należy odcyfrowywać, czytając po kolei podkreślone literki.
Ku lekturze!
#81
Publika sitcomu wybuchła śmiechem. Główny Bohater nachylił
się do Miłości Życia: „Nie przestrasz się, ale… czy ty też słyszałaś ten rechot?”
#82
Obawiając się zerwać struny i boleśnie się zranić, smagał je
delikatnie opuszkami palców. Na ulicy nikt nigdy nie usłyszał, jak pięknie gra.
#83
Wzorem samurajów napisał przedśmiertny wiersz, opus magnum. Badający jego zgon
inspektor przeczytał go i wyrzucił. „Zapiski wariata”, rzekł.
#84
Bank pamięci w 99 %
pełny! Proszę usunąć sugerowane nieużytki: zapachjejwłosówwiosną,
rannyuśmiech76, braksłońcagdyonaodchodzi. Wykonać?
Y/N
#85
Śpiewał pod jej oknem serenady pełne uczucia – wypruwał
duszę. Ona go nie słyszała. Na 244. piętrze wieżowca nie mogła nawet otworzyć
okien.
#86
W magicznej krainie Anestezji spotkasz elfy i wróżki. Ułożysz
się w sennej łące, zapomnisz o Bólu. Śpij, dziecko. Zaraz będzie po wszystkim…
#87
Pan Wilkołak i Pani Kotołak to spokojni, ułożeni sąsiedzi. Czasem
tylko, nocami, skaczą sobie do gardeł jak istne zwierzęta. Ot, małżeństwo.
#88
Za późno
już, by naprawić błędy. Wierzę jednak, że na wolności
uda mi się po raz kolejny przysłużyć społeczeństwu
tak, by odkupić grzechy.Śpij, królewno, śpij... (2014), czyli miłość jak ze snu
To nieco już starsze opowiadanie, bo pochodzące (według daty na pliku) z roku 2012, ukazało się właśnie w znanym czasopiśmie internetowym Creatio Fantastica, choć - wyjątkowo - pod adresem tymczasowym. Nie wiem, czy wynika to z problemów ze stroną właściwą, czy ze zmianą domeny, cieszę się jednak, że tak czy inaczej opublikowano je pod tym szyldem. Bo w zasadzie spisałem je już na straty i wesoło gniło sobie w "szufladzie", a tu niespodzianka. Naczekałem się gdzieś od listopada, ale było warto.
"Śpij, królewno, śpij..." można przyrównać do innych moich tekstów, w których podejmuję się pierwszoosobowej narracji z perspektywy niewidzialnych istot, czyli do "Zakochanej zmory" i "Ślepego stróża". Różnica jest taka, że tym razem tekst wprost ocieka senną atmosferą, a proza jest o wiele bardziej "poetycka" niż w poprzednich dwóch utworach.
W samym środku opowiadania pojawia się również wiersz, będący jakąś tam próbą oddania wesołego, słowotwórczego oniryzmu, jaki znaleźć można w dziełach Lewisa Carrolla czy chociażby w "Finnegans Wake" Jamesa Joyce'a. Był to jedyny właściwy sposób na oddanie klimatu najgłębszego snu, w jakim zanurzają się bohaterowie. Prawie jak w "Incepcji", taki spadek w Limbo, tylko że wierszem...
Przyjrzałem się teraz świeżym okiem i w zasadzie nadal podoba mi się ten wiersz. Opowiadanie zresztą też. Spodziewałem się, że wychwycę zaraz masę błędów i niedociągnięć, ale ten senny klimat przyjemnie porywa. Przygotowuję się teraz do napisania czegoś dłuższego w temacie oniryzmu, snów, itp., więc dobrze wiedzieć, że jakoś mi to wychodzi ;)
Miłośnicy greckiej mitologii również nie powinni być zawiedzeni - na ile zbadałem sprawę, a badać lubię, wszystkie szczegóły dotyczące bogów i bożków się zgadzają. Ciekawie też wyobrażać sobie, że ONI, greccy bogowie, nadal działają we współczesnym świecie w sferach, które im powierzono.
Zapraszam więc na drugą stronę poduszki - tylko mam nadzieję, że nie podczas lektury :)
Link do opowiadania (Creatio Fantastica #44)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)
Edit:
I jeszcze okładeczka z moim nazwiskiem, he, he:
Subskrybuj:
Posty (Atom)






