Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eksperyment. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eksperyment. Pokaż wszystkie posty
Popielnisia (2020), czyli rzecz o paskudzie
Na Niedobrych Literkach ukazała się kolejna tematyczna aktualizacja, tym razem z okazji Dnia Paskudy - dnia szczególnie bliskiego naszej redaktorskiej gromadce, jako że maskotka portalu zowie się właśnie Paskud. W związku z tym postanowiliśmy podzielić się naszymi paskudnymi historyjkami, ku uciesze wszystkich: i tych na co dzień wyględnych, i tych... cóż, nieco mniej.
Moja "Popielnisia" opowiada o dziewczynce prześladowanej przez wujka, który zagasza jej papierosy na twarzy. Są tu elementy moich ulubionych opowieści, takich jak "Alicja w Krainie Czarów" czy "Seria Niefortunnych Zdarzeń", ale ze względu na ograniczony format opowiadania musiałem zastosować pewien wymyk narracyjny w środkowej części. Okazuje się, że można stworzyć powieść, nigdy jej nie pisząc... Kto by pomyślał.
Zapraszam do lektury! :)
Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)
"Popielnisi" w aktualizacji towarzyszą następujące paskudne teksty:
"Sucz" by Zeter Zelke
"Paskudny koniec paskuda" by Kazimierz Kyrcz jr
Etykiety:
2020,
bizarro,
blizny,
dzieci,
eksperyment,
fantasy,
kazimierz kyrcz jr,
kornel mikołajczyk,
księżyc,
main,
opowiadanie,
papieros,
popielnisia,
przemoc,
zeter zelke
Roz_łącznik (2019), czyli piekło kolejowe
Na Niedobrych Literkach pojawiła się aktualizacja tematyczna z okazji Dnia Kolejarza. Pojawiła się, jako że Zeter Zelke wpadła na okołokolejowy pomysł, a ja się bezczelnie pod to podczepiłem i wyszukałem odpowiednią datę. A potem wciągnęliśmy w to innych niewinnych ludzi...
"Roz_łącznik" powstał właściwie w dwa dni, ale sama idea zrodziła się podczas nieszczęsnego powrotu z krakowskiego Imladrisu, kiedy to przez 3 godziny w hakiem staliśmy w łączniku między wagonami z Zeter + dwójką towarzyszy niedoli, nieznajomych (pozdrawiam z tego miejsca - było miło, ale oby mniej takich podróży!).
Opowiadanie składa się z dwóch części, diametralnie od siebie różnych pod względem formy. Podjąłem się tego eksperymentu za przewodem "Bram raju" Jerzego Andrzejewskiego i myślę, że wyszło całkiem konkretnie. A przynajmniej adekwatnie do treści.
Pociągi łączą, pociągi dzielą i o tym jest ta historia. Zapraszam, komu nie dość własnych kolejowych piekieł. ;)
Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)
A poza moją niewesołą twórczością, w aktualizacji można przeczytać również:
„Wyjątek” by Darek Kuchniak
„Twarde negocjacje” by Zeter Zelke
„Traumwajarz” by Kazimierz Kyrcz jr
Etykiety:
2019,
bizarro,
darek kuchniak,
eksperyment,
horror,
kazimierz kyrcz jr,
kolej,
kornel mikołajczyk,
main,
miłość,
niedobre literki,
opowiadanie,
pociąg,
roz_łącznik,
rozstanie,
szort,
zeter zelke
Rozrusznik (2014), czyli jesteś zombiakiem
Pół-świadomy zombi-cyborg z rozrusznikiem serca. Można? Pewnie, że można, i to w drugoosobowej narracji!
Zorientowałem się jakiś czas temu, że po pliku z pomysłami mam porozrzucanych kilka takich dotyczących zombi, i to w różnych wydaniach. Najlepsza rzecz? Żaden pomysł nie opierał się na bezmyślnej rzezi umarlaków ani na przerobionych po stokroć dramatach przetrwania w świecie post-apokalipsy. Ot, nowe podejścia, z którymi się jeszcze nie zetknąłem. Najgorsza? Moda na zombi ma swoje przypływy i odpływy, więc nigdy nie wiadomo, czy warto pisać.
Niby nadal się pisze książki i wydaje filmy, a "The Walking Dead" dalekie jest od dead i walks w kolejny sezon, ale nie ma już tego parcia kulturowego, które się czuło aż do porzygu przed niespełna rokiem. W związku z tym za pomysły zabrałem się powoli i stopniowo, z pewną dozą ostrożności. Na pierwszy ogień poszedł "Rozrusznik".
Idea jest prosta, mam nadzieję. Skoro kontrolę nad ciałem nieumarłego przejmuje po śmierci wirus/bakteria/choroba/obcy w kapuście, co jeśli nasza ofiara nie jest tak do końca martwa? To znaczy umarła, ale się zresetowała, gdyż jest szczęśliwym posiadaczem nowoczesnego rozrusznika serca. Co wtedy?
Oczywiście ciało człowieka napędzane przez taki rozrusznik jest jednocześnie ciałem cyborga i tak właśnie potraktowałem to opowiadanie - od strony technicznej. Wszelkie myśli i pragnienia zastępują mechanizmy ruchu i "oprogramowanie", jak to w maszynie. Bo klasyczny, bezmyślny zombiak wiele ma wspólnego z programem wykonującym swoją podstawowe funkcję. I to mnie głównie ciekawiło w tej historii: ciało nieumarłe a ciało cyborgiczne.
Dodatkowo, w ramach eksperymentu, wprowadziłem narrację drugoosobową (czyli można bohater mówi do czytelnika na "ty"). Spotyka się to rzadko, ale nie jest w literaturze nieobecne. Myślę, że w świecie technikaliów sprawdza się jednak całkiem dobrze.
No, ale to już pozostawiam ocenie czytających...
Opowiadanie ukazało się na Horror Online, gdzie można je przeczytać, jak nazwa wskazuje, online:
Link do opowiadania (Horror Online)
A także w #50 numerze Grabarza Polskiego:
Link do opowiadania (Grabarz Polski #50, str. 147)
Opowiadanie zdobyło również wyróżnienie w tegorocznej edycji Świetlnego Pióra i można je przeczytać w formie pdf na stronie konkursu:
Link do opowiadania (pdf)
A dla zainteresowanych także w formacie EPUB:
Link do opowiadania (epub)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)
Etykiety:
2014,
2015,
białystok,
cyborg,
eksperyment,
epub,
grabarz polski,
horror,
horror online,
kornel mikołajczyk,
main,
opowiadanie,
pdf,
pmr,
post-apo,
rozrusznik,
science fiction,
śmierć,
świetlne pióro,
zombie
SMSmeryzm #11
Małe co nieco dla spragnionych szybkiej lektury, czyli jedenaste, ostatnie w tym roku wydanie SMSmeryzmu! I jeśli w ciągu miesiąca nie dopiszę nic więcej, ostatnie w ogóle. Ale na to się raczej nie zanosi, bo tworzenie takich ultra-krótkich form to czysta przyjemność, mimo że czasem trzeba się nieźle natrudzić.
Z dłuższych rzeczy w zeszłym miesiącu ukazały się: "Kropka nad i" zarówno po polsku, jak i po angielsku jako "Dotting the Is" oraz autobiograficzno-dziwaczny króciak "Wybieg dla dzików".
Opowiadanie "Moja dziewczyna hoduje wyspy", chyba najlepsza rzecz, jaką udało mi się ostatnio wysmażyć, ma się ukazać w antologii Bizarro dla zaawansowanych. Jedno z moich opowiadań zdobyło również wyróżnienie w konkursie fantasy, ale jako że "w cenie" nie było żadnej publikacji postaram się je jeszcze gdzieś wysłać.
A w tym wydaniu prozy na 140 znaków: zanurzymy się w magii komediowej telewizji, zasłuchamy się w bezgłośną muzykę, przeczytamy wiersz śmierci, sprawdzimy zasoby pamięci, zaśpiewamy serenadę, poddamy się fantastycznej narkozie, zajdziemy z wizytą do sąsiadów i odszyfrujemy notatki seryjnego mordercy.
#88 należy odcyfrowywać, czytając po kolei podkreślone literki.
Ku lekturze!
#81
Publika sitcomu wybuchła śmiechem. Główny Bohater nachylił
się do Miłości Życia: „Nie przestrasz się, ale… czy ty też słyszałaś ten rechot?”
#82
Obawiając się zerwać struny i boleśnie się zranić, smagał je
delikatnie opuszkami palców. Na ulicy nikt nigdy nie usłyszał, jak pięknie gra.
#83
Wzorem samurajów napisał przedśmiertny wiersz, opus magnum. Badający jego zgon
inspektor przeczytał go i wyrzucił. „Zapiski wariata”, rzekł.
#84
Bank pamięci w 99 %
pełny! Proszę usunąć sugerowane nieużytki: zapachjejwłosówwiosną,
rannyuśmiech76, braksłońcagdyonaodchodzi. Wykonać?
Y/N
#85
Śpiewał pod jej oknem serenady pełne uczucia – wypruwał
duszę. Ona go nie słyszała. Na 244. piętrze wieżowca nie mogła nawet otworzyć
okien.
#86
W magicznej krainie Anestezji spotkasz elfy i wróżki. Ułożysz
się w sennej łące, zapomnisz o Bólu. Śpij, dziecko. Zaraz będzie po wszystkim…
#87
Pan Wilkołak i Pani Kotołak to spokojni, ułożeni sąsiedzi. Czasem
tylko, nocami, skaczą sobie do gardeł jak istne zwierzęta. Ot, małżeństwo.
#88
Za późno
już, by naprawić błędy. Wierzę jednak, że na wolności
uda mi się po raz kolejny przysłużyć społeczeństwu
tak, by odkupić grzechy.SMSmeryzm #8
Ósmy z kolei rzut nano-historyjek, co znaczy, że jest już ich osiem razy po osiem. A szykuje się jeszcze więcej!
W tym wrześniowym wydaniu prozy na 140 znaków mam dla Was: nowy wymiar telewizji, wkurzającą alfabetyczną rozsypankę wyrazową (wyciągamy karteczki!), Meduzę z autokrytyką, Zielonego Marsa, miejskie gołębie, nowe znaczenia starych przysłów, paranormalne dary oraz okoliczności wynalezienia jednego z najpopularniejszych sportów.
Rozwiązanie numeru #58 - rozsypanki - znaleźć można po najechaniu na słowo "help!" obok numerka.
Komentarz do #59 to wynik autokrytyki po wymyśleniu samego utworu. Ale nawet komentarz ma 140 znaków, więc wybaczam sobie.
Zapraszam do lektury:
#57
Dziś wieczór w serii dokumentów prezentowanych w ©Zapach-O-Wizji, „Kulisy Przemysłu Porno” – woń potu, krwi, łez oraz niespełnionych marzeń.
#58
ROZSYPANKA: alfabetycznie. cała Głównego i Komputera literatura ludzka ma na obaleniem przechodzi rządów uszeregowana własność Wraz z zostać
#59
Mityczna Meduza utworzyła profil na portalu sieciowym. Kto spojrzał na jej zdjęcie – skamieniał przed monitorem. Świat niewiele się zmienił.
#60
Z ostatniej chwili: Na uroczystość otwarcia Zielonego Marsa przybyli Marsjanie. Podziękowali Ziemianom za posprzątanie i kazali się wynosić.
#61
Rząd wprowadza do miast Gruchające Ornitologiczne Urządzenia do Obserwowania Miejskiej Populacji – w skrócie GOUOMP. Językowcy są oburzeni.
#62
„W kraju ślepców jednooki jest królem, nie? O jedno oko więcej. Więc czemu ja siedzę w klatce?” „Nie ględź, Trójoki Joe, zabawiaj widownię!”
#63
Lin posiadała dar. Potrafiła dostrzegać kolorowe aury ludzi mijanych na ulicy: odbicia emocji. Jej świat był równie szary, co rzeczywistość.
#64
Ej! Żem nadmuchał świński pęcherz. Hah! Patrzta jak leci, jak się go kopnie! Czemu nie patrzyta? Ja wam pokażę, kiedyś będą patrzeć miliony!
#59-B
A kto zrobił Meduzie zdjęcie? Sama robiła, „z ręki”. I nie spojrzała jak wyszła? A efekt „czerwonych oczu”? Nienawidzę was, głosy w głowie.
P.S.
Tradycyjnie zapraszam też do śledzenia SMSmeryzmu na Tumblr: TUTAJ. W ramach regularnych publikacji już dziś pojawi się tam utwór nr 65.
P.S.
Tradycyjnie zapraszam też do śledzenia SMSmeryzmu na Tumblr: TUTAJ. W ramach regularnych publikacji już dziś pojawi się tam utwór nr 65.
SMSmeryzm #7
Nowy dzień, nowy miesiąc, nowe wydanie nano-fikcji!
W dzisiejszym rzucie ośmiu historyjek na 140 znaków mam dla was w ofercie pakiet telewizji z równoległych światów, Jego i Jej rozterki na temat istoty materii, problemy z klonami (działa też z braćmi syjamskimi), wariację na temat "posadzić drzewo, zbudować dom, spłodzić syna", sfingowaną śmierć, nasz Ziemski narkotyk oraz nieudane plany wydawnicze.
Ku lekturze!
#49
Skakał po kanałach pakietu Multiversum. Oglądał swoje życie
– jako prezydent, tajny agent, gwiazdor rocka. Odpoczywał tak po dniu w kopalni.
#50
Wiedział, że składa się z pyłu gwiazd. Ale to nie tłumaczyło
komet sunących po skórze, ognia novy w mięśniach, wirujących galaktyk w głowie.
#51
Wiedziała, że w 2/3 jest wodą. Ale to nie tłumaczyło ryb
uwięzionych w akwarium skóry, ciepłych prądów krwi, wirujących malstromów w
głowie.
#52
Przychodzi dzień, że każdy wie: posiadanie klona ma swoje
minusy. Dla Janka był to dzień wyborów. Mieli odmienne poglądy i tylko jeden
głos.
#53
Wycinał w pień drzewa. Zabijał synów Ziemi. Burzył domostwa.
Mimo to nikt nigdy nie powiedział mu w twarz, że nie jest prawdziwym mężczyzną.
#54
Sfingowawszy śmierć, kupił nazajutrz gazetę i zajrzał w
nekrolog. Uśmiechnął się. W końcu czytał pochwały, na które czekał przez całe
życie.
#55
„I wtedy on mnie zaczyna błagać Pomóż mi, kończy mi się tlen… To poszedłem, bo co mam gadać z
narkomanem”. „Ech, ci Ziemianie i ich używki!”
#56
Po I. kwartale wydawca zrezygnował z „powieści binarnych”. Badania
rynku wykazały, że przeciętny robot od książek woli masowe walki uliczne.
SMSmeryzm #6 - szóste zmyślenie
Jak bumerang, zły szeląg i gołąb pocztowy po raz szósty wracają "ryczące stoczterdziestki", czyli SMSmeryzm nr 6!
A wraz z kolejnym wydaniem przychodzi także smutna konkluzja: kończy się powoli zapasik nano-fikcji napisanych w szaleńczych weny przypływach i trzeba będzie usiąść i dopisać tego więcej (znaczy się jeszcze na parę wydań jest, ale trzeba uzupełnić).
Szczęśliwie nadszedł lipiec i wakacje mniej więcej wolne, więc będzie na to czas w przerwach w poprawianiu powieści. To zresztą ciekawy kontrast i forma relaksu - tu 140 znaków, a tam powolne dobijanie do magicznej granicy 500.000. Jestem zatem dobrej myśli co do tego miesiąca.
Gdzieś w międzyczasie stuknął również niniejszemu blogowi rok istnienia. Przez ten czas tu i tam ukazało się 18 opowiadań krótszych i dłuższych, publikowanych oficjalnie albo tylko w PDF-ie. Pozwolę sobie wymienić: Fatalny splot, Dzieci atomu, Spotted: Monster, Czasokrążca, Kłopoty z czułkami, Coś strasznego, Ślepy stróż, Bibliofilia, Zabawki z Galatei, Śpij, królewno, śpij, Easter egg, Mimesis, Sklep obraźniczy, Żywność, Echo, Kres, Apokanibalipsa oraz Najlepszy przyjaciel człowieka. Z tytułów pogrubionych - z tej czy innej przyczyny - jestem szczególnie zadowolony. Może pokuszę się jeszcze o jakieś małe podsumowanie.
A na razie: zapraszam do nano-fikcji.
W dzisiejszym wydaniu jak zawsze różne różności, w tym: pokoje bez klamek, Biuro FuTurystyczne, zmiennowłosowatość, przydziały teleportacji, spojrzenie za zasłonę McPożywienia, istoty żywiące się zapachami, rozterki opiekuna susłów (Jak się nazywa opiekun susłów? No pewnie, że suślarz!) oraz bezmostowe trolle.
Nr 47, jako słowotwórczo-sucharowo-dziwaczny byt, ma również drugą wersję gdyby pierwsza nie zażarła.
A zatem - ku lekturze!
#41
Wszystkie cztery wallscreeny zasnuło śnieżne bielmo. Pokój telewizyjny wypełnił biały szum. Chciał wyjść, ale zapomniał już, gdzie są drzwi.
#42
Biuro FuTurystyczne – odwiedź swą wymarzoną przyszłość! W ofercie: Planeta Małp, Dystopia Orwella, Apokalipsa 1, Apokalipsa 2, Apokalipsa 3…
#43
Ich włosy cudnie reagowały na emocje: blond na radość, czarne na smutek, rude na gniew, białe na przerażenie. Nie ufali tylko mnie – łysemu.
#44
Na coroczną przydziałową teleportację postanowił, że wybiorą się do Playboy Mansion. Żona obrała inny kierunek: teleportowała się do mamusi.
#45
Wadliwy McAutomat miast kawy wydał mu składniki: ziarna, wrzątek, cukier. Zaciekawiony zamówił zwykłego burgera. A potem krzyczał, krzyczał…
#46
Następny okaz to Astomi – istota żywiąca się zapachami. Zmarł nam, niestety, podczas spaceru po Mieście, ale można podziwiać wypchany model…
#47
Adam pracował w zoo jako opiekun susłów. Wydrukował nawet wizytówki: A. KLUCZYK – SUŚLARZ. Wszyscy znajomi prosili go, by naprawił im zamki.
#48
Gnali jak wiatr i palili za sobą mosty. Wszędzie gdzie przemknęli zostawiali tysiące bezdomnych trolli, których królestwo nie mogło wyżywić.
*47-B
Adam pracował w zoo jako opiekun susłów. Wydrukował nawet wizytówki: A. MICKIEWICZ – SUŚLARZ. Wszyscy znajomi prosili, by odprawił im Dziady.
SMSmeryzm #5 - piąte przez dziesiąte
Bez zbędnych wstępów zapraszam na piąte już wydanie prozy na 140 znaków, czyli nano-fikcji pod szyldem SMSmeryzmu.
Dobijając do czterdziestej historii w cyklu, dziś wyczyścimy sobie pamięć z pomocą technologii, znajdziemy się nie w tej bajce, ponarzekamy na muzykę nowego pokolenia, opuścimy Ziemię, zwiedzimy nowoczesny świat Uczłowieczonych zwierząt (O tym więcej w moim opowiadaniu - "Najlepszy przyjaciel człowieka"), ustalimy kto jest głównym bohaterem pewnej opowieści, stracimy kręgosłup moralny, a także dowiemy się prawdy o nieostrożnym wchodzeniu do szaf.
Zapraszam serdecznie:
#33
Wsunął czyszczący VHS w magnetowid i nacisnął PLAY. W 180 minut zapomniał o rozwodzie, długach, redukcji etatów… Był teraz czystą tabliczką.
#34
Wiedźma stanęła w progu i przywitała J. i M. „Częstujcie się”, nęciła chytrze. J. chrząknął. „A czy ta chatka z piernika jest bezglutenowa?”
#35
Ech, ci gówniarze i ich lo-fi blackened boom-doom metalcore! Za moich czasów słuchaliśmy porządnego post-emo gravewave madhouse drone rocka!
#36
Kiedy po raz n-ty usłyszał z czyichś ust, że Ziemia wstydzi się go nosić, postanowił, że dłużej nie będzie Jej kompromitował. Wybrał kosmos.
#37
Odkąd uznano obywatelstwo Uczłowieczonych zwierząt wydajność u mnie w biurze wzrosła o 200%. Tak to jest, jak się ma szefa-żarłacza białego.
#38
Drużyna herosów balowała w oberży. Padło pytanie „A któren z was jest głównym bohaterem?” Noc rozdarł wielogłos „Ja!”. A potem szczęk oręża.
#39
To, że za bezcen sprzedała kręgosłup moralny nie było najgorsze. Najgorszy był budzący ją nocami ostry fantomowy ból – ciążący pokutą krzyż.
#40
Maria szydziła z „Opowieści z Narnii”, dopóki któregoś dnia sama nie wyszła z czyjejś szafy; zagubiona, wstrząśnięta, obca w Rzeczywistości…
SMSmeryzm #4 - lektura na cztery fajery
Pisać można krótko - ba, nawet krócej niż 140 znaków! Taki Hemingway w swoim niezaprzeczalnym geniuszu stworzył utwór, wtedy jeszcze przez niego ochrzczony "powieścią", na ekonomiczne 6 (słownie: sześć) słów.
"Sprzedam: Buciki dziecięce. Nigdy nie noszone" może nieco traci przy tłumaczeniu, ale ważne, że jest w tych słowach konflikt, jest napięcie emocjonalne i jest tragedia.
W ślady Hemingwaya szło później wielu innych. Starczy "wyguglać" frazę Six word stories, żeby znaleźć się w świecie ultra-krótkich historyjek lepszych bądź gorszych, kiepskich i genialnych.
Ja jednakże, skromnie uznając się za gorszego kowala słów od Hemingwaya, pozostanę przy moich 140 znakach.
A w dzisiejszym wydaniu SMSmeryzmu czeka nas: prawda z drugiej strony ekranu, manna-narkomanna, żebro Adamowe, Pierwszy Kontakt z Obcymi, telefoniczne odgłosy natury, "dziurawiec", piraci podniebnych mórz oraz alternatywna wersja Ukrzyżowania.
Zapraszam :)
#25
Oglądała. Na każdym kanale to samo: znudzeni ludzie siedzą
na sofach, drzemią, kochają się, jedzą, piją… Nuda. Telewizja wyłączyła się
sama.
#26
Różne barwne substancje płynęły już w jej żyłach: alkohol, THC,
LSD, hera, koka, pixpatch, speed… i tylko asertywność nie weszła jej w krew.
#27
Promocja w GeneLab-X:
Wytnij żebro i opuść naszą klinikę z darmową kobietą! Uwaga: Klinika nie
odpowiada za walory estetyczne ww. „wyrobów”.
#28
Epokowy Pierwszy Kontakt okazał się klapą. Nasz Prezydent
zaczął ładnie: Witamy na Ziemi! Ale
Obcy wszystko zepsuli, mówiąc: Blazzorpstfugh!
#29
Zadzwoń pod 713-813, aby posłuchać Odgłosów Natury: 1 – leśne disco, 2 – koncert butelek, 3 –
pijackie trele, 4 – upojne chwile za krzakiem…
#30
Kolejno mówili, jak ich zawiódł. Ze wstydu tak skulił się w
sobie, że zapadł się w czarną dziurę. Pożarła wszystko: wstyd, znajomych,
świat…
#31
Wieźli chmurostatkiem dostawę dżdżu dla rolników kiedy
napadły ich pioruny. Groty błyskawic rozorały kadłub; kapuśniaczek spęczniał w
potop.
#32
Rzekli Piłatowi: „Uwolnić Jezusa!”. Wierni na Golgocie
czekali, aż spełni się proroctwo i umrze Zbawca. Nieświadom, Barabasz dźwignął
krzyż.
P.S.
Przypominam również, że na Tumblr można śledzić SMSmeryzm na bieżąco zamiast czekać (z pewnością niecierpliwie) na kolejne wydanie - O, TUTAJ.
Etykiety:
2014,
eksperyment,
fantasy,
historia alternatywna,
humor,
kornel mikołajczyk,
nano-fiction,
opowiadanie,
pixpatch,
science fiction,
sms,
smsmeryzm
SMSmeryzm #3 - do trzech razy osiem sztuk
A oto kolejna porcja utworów na 140 znaków, tym razem bez większych wywodów.
Dziś mam dla Was: cudowną krainę telewizji, nieudane przygotowania do apokalipsy zombi, kwantowego podróżnika w czasie i przestrzeni, Organ-Loterię, dysleksyjny bełkot, znikające figury szachowe, zbłąkanego lunatyka oraz "Nie pij, kiedy prowadzisz"... narrację.
Utwór #18 ma też alternatywną wersję B (taki B-side), zaś #21 - pomoc w odczytaniu tuż obok numerka. Podobno ludzie są w stanie bez problemu rozszyfrować wypowiedź, jeśli pierwsza i ostatnia literka każdego wyrazu pozostaje bez zmian, ale kto by tam ufał nauce :)
#17
Drodzy teleobywatele! Pamiętajcie, że w abonament TV Land wliczona jest opieka medyczna za Ręce, które leczą oraz czesne Szkoły przetrwania.
#18
Walter skompletował ekwipunek na apokalipsę zombi. Po miesiącu świat zaatakowały żyjące pod ziemią dinozaury. Na to nawet on nie był gotowy.
#19
Taro wynurzył się z kwantowej piany i otworzył oczy na rzeczywistość. Ale rzeczywistości tam nie było. Była tylko ciemność i wiatr bezczasu.
#20
Fartem trafił trzustkę w totka. Organ-Loteria wydała ją w lodóweczce, gotową do przeszczepu. Pech chciał, że umierał akurat na raka wątroby…
#21
Mjoa mmuasia młaia otrsą dsyklsjeę, a tautś dsygrafię oarz kuku na mniuu. Nweat soibe nie wyożbraciae, jak ja ninweadizę tej cłeaj gtenyeki!
#22
Rywal przesunął pion na C4. Biała figurka momentalnie zniknęła. Do końca partii bała się, że pion się pojawi – o pole na skos za jej królem.
#23
Chciał wiedzieć, co robi podczas sennowłóctwa, więc kupił noktokamerę i GPS. Nocami błąkał się po dachach i strącał z nich innych lunatyków.
#24
Zaoferowałem mu piwo. Nie mogę pić, rzekł. Prowadzę Narrację. Pojąłem: jestem tylko Postacią w jego Narracji! Co było robić? Zamówiłem wódę.
*18-B
Walter skompletował ekwipunek na apokalipsę zombi. Po miesiącu świat zaatakowała hiszpańska inkwizycja. Tego akurat nie spodziewał się nikt.
SMSmeryzm #2 - powtórne przyjście nano-fikcji
Czy to dwuzdaniowce? Czy 73-znakowce? Reklama króciaków Fredrika Browna? Nie, to kolejna odsłona SMSmeryzmu, czyli prozy na 140 znaków!
Tym razem mam dla was, po kolei: superchłonną przyszłość telewizji, nieznośną chęć ucieczki daleko stąd, nieszczęsne spotkanie w świecie mitologii, kosmiczne spojrzenie, nieudany eksperyment genetyczny, pisarski wybryk natury, ideologię "Czas to pieniądz" oraz przestrogę dla ciekawskich.
Zanim jednak zaczniemy, garść przemyśleń i wyjaśnień po poprzedniej publikacji:
Nazwa projektu - "SMSmeryzm" - to oczywiście zlepek znanego wszystkim akronimu SMS (czyt. "esemes") oraz mesmeryzmu, to jest pseudonauki uznającej istnienie w człowieku wpływających na emocje sił magnetycznych przekazywanych przez dotyk lub z pewnej odległości. I własnie taką magnetyczną siłą przekazywaną na odległość mają być, w założeniu, te krótkie historyjki: wpływające, mam nadzieję pozytywnie, na emocje czytających.
Z kolei "SMS" w nazwie to oczywiście oznaczenie umowne dla limitu znaków, pewna konwencja. Nie ma żadnej specjalnej funkcji pod tytułem "Wyślij wiadomość o treści POMOC, a pomogę Ci przegnać nudę narracją" (choć chętnie przegnam bez żadnego wysyłania, za darmo, o tutaj, na blogu, choć na krótką chwilę). Ot, narzucone sobie ramy myślowe. Gdyby to była prawdziwa "fikcja SMS", pisałbym "Cb" zamiast "Ciebie", "Btw" zamiast "Przy okazji" i "K." zamiast "W porządku". Inny rejestr.
Druga sprawa: na biernie dotąd użytkowanym koncie Tumblr założyłem projektowi drugą bazę działania. Jeśli ktoś korzysta, to warto "zaobserwować" i śledzić na bieżąco - będę dodawał historie po trochu przed oficjalnym wypuszczeniem całej "ósemki".
Link: SMSmeryzm (Tumblr)
I ostatnia sprawa: wciąż ciężko mi jakoś sklasyfikować tego rodzaju utwory, pomimo aktywnego szukania określeń. Flash fiction to jednak rzeczy dłuższe, takie nasze szorty. Micro-fiction z kolei definiuje się jako prozę do 300 słów, czyli nawet dłuższą niż drabble.
Zdecydowałem się więc na określenie nano-fiction: parę rzędów mniej niż micro, po części już funkcjonuje, no i można sobie już po nazwie założyć, o co chodzi.
A chodzi mniej więcej o to:
#9
Wycisnął tubkę Żelewizji i wtarł w skronie szarą maź. W czaszce eksplodowały piksele; rzutowały obraz na siatkówkę. Słuchał pieśni satelity.
#10
Uwaga, podróżni! Autobus niespieszny z ostatniej chwili do Wchujamdaleko przez Bylegdzie i Wpizdu Kolonia wjeżdża na pierwsze zastanowisko…
#11
Pandora i Odys w jednym stali domu. Na parapetówce wymienili
się prezentami. Jej był w puzderku, jego – w worku. Otworzyli je równocześnie.
#12
Spojrzał jej głęboko w oczy: w zaćmione źrenicami zielone słońca odległych planet. Mrugnęła. Cienie zaszły za powieki; twarz zalał mu blask.
#13
Transgeniczne hieny, owoc eksperymentów Doktora X, uciekły z klatek i dorwały go w holu. Nie wiedział, że lubią też mięso zepsute moralnie.
#14
Urodził się ze stalówką na palcu wskazującym. Nazywali go wybrykiem natury. Aż do 18. urodzin gdy ze stalówki pierwszy raz pociekł atrament.
#15
„Proszę bardzo, płaci pani piętnaście sekund”. „Piętnaście sekund? Co za zdzierstwo! Nie mam tyle czasu!”. Targowali się przez pół godziny.
#16
Z ciekawości wsunął dłoń w ciemne pudełko. Coś ucięło go w rękę – chaps! – aż do krwi. Upuścił je. Z środka wytoczyła się czaszka wilkołaka.
@ #11: Chodzi, rzecz jasna, o Puszkę Pandory oraz Torbę Wiatrów przekazaną Odyseuszowi. Z połączenia poszłoby niezłe Sharknado.
SMSmeryzm #1 - zaklinanie świata w 140 znaków
Literatura, zdaje się, nie znosi pustki; wiecznie poszukuje nowych form wyrazu, w dzisiejszych czasach tak oryginalnych, co... cóż, krótkich.
Czasy się zmieniają, a my zmieniamy się z nimi. Kiedyś mierziły mnie teksty, które ciągnęły się na jedną/dwie strony - wolałem czytać pokaźne tomiszcza powieściowe albo chociaż opowiadania długością zakrawające na noweletki.
Później stwierdziłem, że tzw. "szorty" też są całkiem w porządku - nawet w trzech, czterech, pięciu tysiącach znaków można stworzyć wciągającą fabułę. Następnie musiałem przekonać się do drabble, czyli stusłówek. I znowu: ograniczenia formalne wynikające z nowego gatunku pod palcami zręcznego pisarza stają się zaletami, a nie wadami. Narzucanie sobie ograniczeń to jedna z najlepszych metod rozwoju.
I tak w końcu natknąłem się na Microspores autorstwa Jeffa Noona (polecam nr 4, genialne). Właśnie skończyłem jego powieść TV Ciał0 i jak zawsze po satysfakcjonującej lekturze postanowiłem zagłębić się w Internecie w poszukiwaniu ciekawostek.Noon jako pisarz awangardowy ma wiele ciekawych teorii. W Ghost on the B-Side pisze na przykład o dub fiction, czyli metodzie "remiksowania" utworów literackich w sposób niemal DJ-ski, wraz z samplami i zniekształceniami, tak aby wyłoniło się coś w rodzaju "podświadomości" tekstu.
To jednak na przyszłość. :) Chwilowo zająłem się "mikrosporami".
Noon narzucił sobie ograniczenie 140 znaków wynikające z publikowania na Twitterze i stworzył dziesiątki takich dwu-, trzy-zdaniowych historyjek-obrazów. Dokładnie taki sam limit znaków pojawia się w SMSach z polskimi znakami (normalnie mamy 160 w kodowaniu 7-bitowym), choć często zmniejsza się do nawet 70 (16-bitowe).
140 to jednak dobra liczba do eksperymentacji. Więc zamiast takich literek-Twitterek i mikrozarodków wziąłem się za SMSmeryzm. Tak jak "mikrospory" są to obrazy lub zalążki fabularne. Wspaniała rzecz, jeśli ma się jakąś niewykorzystaną, nie przystającą do niczego scenkę. Język polski, ze względu na długość słów, dociska to imadło ograniczeń aż do chrzęstu sylab, ale przez to jest jeszcze ciekawiej.
Przedstawiam więc pierwszą ósemkę, zebraną kolektywnie z najprzeróżniejszych szczątków pomysłów. Mam nadzieję, że w miarę regularnie ukazywać się będą kolejne:
#1
Zebrali Piaski Czasu i wydmuchali z nich tafle szkła. Czas
za oknami płynie teraz wolniej; nie marnuje się. Wkrótce wmontują je w
kineskopy.
#2
Uliczny mim zastygł do wtóru oklasków w głębokim ukłonie,
nieruchomy. Jego astralne ciało posłusznie zanurzyło dłonie w kieszeniach
widzów.
#3
Już dziś, 19:30. Zespół Five
of Me, czyli On i cztery klony. Istny człowiek-orkiestra, wirtuoz, sam gra
na wszystkim. Z klonem wjazd gratis!
#4
Kapłan pomodlił się do boga o aktywację zaklęcia. Z nieba
spadła upragniona mana – całe 20 punktów. Dokładnie tyle ile bóg wyrzucił
kośćmi.
#5
Wychynął z Kokonu ledwie na 5 minut; tyle się postarzał.
Zdmuchnął wszystkie 300 świeczek na torcie, zjadł kawałek i wrócił do hibernatora.
#6
Przy trzecim ciele zostawił policji wiadomość. Podpisał się:
Kot Schrödingera. Nad ranem wywieszono plakaty: Poszukiwany Żywy Lub Martwy.
#7
Spotkali się u zbiegu równoległych światów, przed kwantowym
lustrem z napisem Poznaj Innego Siebie.
To była miłość od pierwszego wejrzenia.
#8
Odkąd zabrała dzieci, eks-żona była mu zimna i odległa jak
kometa. Obserwował ją po raz pierwszy od 20 lat, z okiem przy lunecie snajperki.
Można rozsyłać znajomym na komórki :)
Spotted: Monster (2013), czyli śledztwo z facebooka
Nie korzystam aktywnie z facebooka i nie potrafię sobie wyobrazić, co tam można przez tyle czasu robić. I bez tego na głowie marnuję stanowczo za dużo czasu na bezsensowną klikaninę po stronach www. Niemniej nie mogę zaprzeczyć, iż jest to fenomen. Jest, był, czy będzie - nie mam akurat pojęcia, jak tam stoją ich akcje na giełdzie czy statystyki użytkowników. Cały mój wkład w ten biznes to obejrzenie The Social Network.
Dlatego też do pomysłu opowiadania, które składałoby się tylko i wyłącznie z wycinków postów facebookowych i-te-pe, podszedłem z dystansem. Tak nawiasem mówiąc ciężko jest podejść z dystansem do czegoś, co się samemu wykoncypowało - łatwiej z góry założyć, że to świetny pomysł i przeć ślepo naprzód. Musiałem jednak przyznać, że koncept miał pewne wady. Po pierwsze, nigdzie na papierze tego raczej nie wydrukuję. Po drugie, musiałbym zaprząc pisaninę do zupełnie innego, bardziej kolokwialnego stylu. Po trzecie, należałoby też stworzyć całą otoczkę, ażeby końcowy rezultat wyglądał jak najbardziej wiarygodnie. Zadanie trudne, ale nie niewykonalne.
Pomysł leżakował tak, przechodząc przez kilka wcieleń (bo to nie mogłem się zdecydować pomiędzy Spotted: Monster a Spotted: Alien), aż w końcu wprowadziłem go w życie w ciągu ostatniego tygodnia. Poszło dużo łatwiej, niż oczekiwałem. A że nigdzie indziej tego nie zamieszczę z powodu jego formy - to niech żyje swoim życiem w Internecie! :)
Zapraszam więc serdecznie do odkrywania wraz ze mną tego opowiadania. Czym ono jest? Otóż ciężko to wyjaśnić :) To przede wszystkim eksperyment. Pierwotny pomysł zasadzał się na idei ulicznej sondy, dotyczącej jakiejś niesprecyzowanej tragedii. W wyniku tej sondy na jaw miały powoli wychodzić tajemnice, dotyczące danej tragedii, tym samym kładąc dziennikarzy w sytuacji zagrożenia. Wiadomo, im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
To opowiadanie idzie o krok w kierunku nowoczesnych technologii. Za sondę robią tu posty z fb oraz ogłoszenia publikowane na stronach typu spotted, hejted i innych tego typu fanpage'ach. Wyłania się z tego taka oto kameralna historyjka osadzona w Łodzi. Wygląd facebooka imitują zaś zwykłe tabelki w Wordzie, zmyślnie podeń podszyte.
Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest zupełnie przypadkowe. Z jednym wyjątkiem*
* Ciekawostka: Ja sam także pojawiam się w opowiadaniu. I to pod dwoma postaciami :) można zgadywać.
Zapraszam do lektury i wyrażania opinii :)
Link do opowiadania (pdf)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)
P.S. Zalecam ściągnąć i otworzyć normalnie w jakimś Acrobat Reader - ewentualne czytniki w przeglądarce mogą mieć mniejszą paletę barw. Niemniej można też wyświetlić tu:
Link do opowiadania (Google Drive)
Subskrybuj:
Posty (Atom)














