Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wampir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wampir. Pokaż wszystkie posty

Skok w dal na pal (2022), czyli Wampiriada na całego!

 


World Dracula Day na niezawodnych Niedobrych Literkach cieszył się i cieszy sporym powodzeniem. Nie dziwota, jako że udało nam się zebrać 8 znamienitych tekstów od jeszcze znamienitszych autorów - a wszystkie o nietoperkach, krwiopijcach, palach, kąsaniu i nocnym polowaniu. Zajrzyjcie koniecznie, bo warto!

Ode mnie pojawił się krótki "Skok w dal na pal", zainspirowany tekstem wymyślonym wraz z koleżanką z pracy (zdaje się, że tego samego dnia powstało również dosadne "Pal mi w los!"). Home office home officem, ma swoje, jak to się mówi, "zady i walety", ale czasem brakuje takiej biurowej głupawki i przerzucania żartami. Nigdy nie wiadomo, jaka inspiracja czai się za rogiem. Dlatego właśnie zapisuję takie perełki na później.

W tekście wykorzystano fragment utworu "Skumbrie w tomacie" niedoścignionego absurdysty, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Motyw "sportowca wygłaszającego tajemniczy tekst" zapożyczyłem natomiast z życia. W 1995 piłkarz Eric Cantona powiedział dziennikarzom: "Kiedy mewy podążają za kutrem, robią to dlatego, ponieważ myślą, że sardynki zostaną rzucone do morza." Myślę, że niesie to w sobie podobny ładunek konfuzji, co powiedzenie: "skumbrie w tomacie pstrąg". No i najważniejsze, że wątek rybny zostaje zachowany! :D

Zapraszam serdecznie do lektury.


Skok w dal na pal (World Dracula Day na Niedobrych Literkach)


„Dziewica zazdrośnica” by Dawid Dyrcz
„Fałszywy alarm” by Zeter Zelke
„Pal marnotrawny” by Krzysztof Szabla
„Parcie na hemoglobinę” by Korneliusz Chwaliborski
„Gra wstępna” by Agata Suchocka
„Skok w dal na pal” by Kornel Mikołajczyk
„Szklanka do połowy pełna” by Marcin Zwoleń
„Cudowny obrzęd Vlada Iwanowycza Drakuli” by Grzegorz Kałużny

Łabędzie-wampiry pożarły mój biurowiec (2018), czyli drugi nalot


Łabędzie-wampiry znów atakują!

Na Niedobrych Literkach można przeczytać polską wersję opowiadania "Vampire Swans Ate My Office Building" opublikowanego wcześniej na Bizarro Central.

Tytuł "Łabędzie-wampiry pożarły mój biurowiec" powinien powiedzieć wam wszystko.

Zapraszam do lektury! :)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)

Vampire Swans Ate My Office Building (2018)


"Vampire Swans Ate My Office Building" to kolejne anglojęzyczne opowiadanie mojego autorstwa opublikowane na stronie Bizarro Central.
Poprzednie to, dla porządku:
Dotting the Is (wersja polska na Niedobrych Literkach: Kropka nad i)
The Short Unhappy Life of a Neon Bar Sign (wersja polska na Niedobrych Literkach: Krótki tragiczny żywot barowego neonu)

Treść opowiadania - zawarta w większości w tytule - została zainspirowana jednym z najdziwniejszych snów, jakie kiedykolwiek miałem. Oby więcej takich, bo porządne, z lekka szalone natchnienie jest zawsze w cenie.

Zapraszam do lektury! :)

Link do opowiadania (Bizarro Central)
Wszystkie prawa zastrzeżone

Zgubne skutki zaniedbania (2015), czyli dylemat wampira



Na Szortalu można przeczytać krótkie opowiadanko - w formacie 300 słów - o wampirach i o tym, dlaczego higiena jest ważna nawet, gdy jest się nieśmiertelnym krwiopijcą.

Zapraszam serdecznie :)


Link do opowiadania (Szortal)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)

Spotted: Monster (2013), czyli śledztwo z facebooka


Nie korzystam aktywnie z facebooka i nie potrafię sobie wyobrazić, co tam można przez tyle czasu robić. I bez tego na głowie marnuję stanowczo za dużo czasu na bezsensowną klikaninę po stronach www. Niemniej nie mogę zaprzeczyć, iż jest to fenomen. Jest, był, czy będzie - nie mam akurat pojęcia, jak tam stoją ich akcje na giełdzie czy statystyki użytkowników. Cały mój wkład w ten biznes to obejrzenie The Social Network.

Dlatego też do pomysłu opowiadania, które składałoby się tylko i wyłącznie z wycinków postów facebookowych i-te-pe, podszedłem z dystansem. Tak nawiasem mówiąc ciężko jest podejść z dystansem do czegoś, co się samemu wykoncypowało - łatwiej z góry założyć, że to świetny pomysł i przeć ślepo naprzód. Musiałem jednak przyznać, że koncept miał pewne wady. Po pierwsze, nigdzie na papierze tego raczej nie wydrukuję. Po drugie, musiałbym zaprząc pisaninę do zupełnie innego, bardziej kolokwialnego stylu. Po trzecie, należałoby też stworzyć całą otoczkę, ażeby końcowy rezultat wyglądał jak najbardziej wiarygodnie. Zadanie trudne, ale nie niewykonalne.

Pomysł leżakował tak, przechodząc przez kilka wcieleń (bo to nie mogłem się zdecydować pomiędzy Spotted: Monster a Spotted: Alien), aż w końcu wprowadziłem go w życie w ciągu ostatniego tygodnia. Poszło dużo łatwiej, niż oczekiwałem. A że nigdzie indziej tego nie zamieszczę z powodu jego formy - to niech żyje swoim życiem w Internecie! :)



Zapraszam więc serdecznie do odkrywania wraz ze mną tego opowiadania. Czym ono jest? Otóż ciężko to wyjaśnić :) To przede wszystkim eksperyment. Pierwotny pomysł zasadzał się na idei ulicznej sondy, dotyczącej jakiejś niesprecyzowanej tragedii. W wyniku tej sondy na jaw miały powoli wychodzić tajemnice, dotyczące danej tragedii, tym samym kładąc dziennikarzy w sytuacji zagrożenia. Wiadomo, im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

To opowiadanie idzie o krok w kierunku nowoczesnych technologii. Za sondę robią tu posty z fb oraz ogłoszenia publikowane na stronach typu spotted, hejted i innych tego typu fanpage'ach. Wyłania się z tego taka oto kameralna historyjka osadzona w Łodzi. Wygląd facebooka imitują zaś zwykłe tabelki w Wordzie, zmyślnie podeń podszyte.

Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest zupełnie przypadkowe. Z jednym wyjątkiem*
* Ciekawostka: Ja sam także pojawiam się w opowiadaniu. I to pod dwoma postaciami :) można zgadywać.

Zapraszam do lektury i wyrażania opinii :)

Link do opowiadania (pdf)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)


P.S. Zalecam ściągnąć i otworzyć normalnie w jakimś Acrobat Reader - ewentualne czytniki w przeglądarce mogą mieć mniejszą paletę barw. Niemniej można też wyświetlić tu:

Link do opowiadania (Google Drive)