Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gałczyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gałczyński. Pokaż wszystkie posty

Skok w dal na pal (2022), czyli Wampiriada na całego!

 


World Dracula Day na niezawodnych Niedobrych Literkach cieszył się i cieszy sporym powodzeniem. Nie dziwota, jako że udało nam się zebrać 8 znamienitych tekstów od jeszcze znamienitszych autorów - a wszystkie o nietoperkach, krwiopijcach, palach, kąsaniu i nocnym polowaniu. Zajrzyjcie koniecznie, bo warto!

Ode mnie pojawił się krótki "Skok w dal na pal", zainspirowany tekstem wymyślonym wraz z koleżanką z pracy (zdaje się, że tego samego dnia powstało również dosadne "Pal mi w los!"). Home office home officem, ma swoje, jak to się mówi, "zady i walety", ale czasem brakuje takiej biurowej głupawki i przerzucania żartami. Nigdy nie wiadomo, jaka inspiracja czai się za rogiem. Dlatego właśnie zapisuję takie perełki na później.

W tekście wykorzystano fragment utworu "Skumbrie w tomacie" niedoścignionego absurdysty, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Motyw "sportowca wygłaszającego tajemniczy tekst" zapożyczyłem natomiast z życia. W 1995 piłkarz Eric Cantona powiedział dziennikarzom: "Kiedy mewy podążają za kutrem, robią to dlatego, ponieważ myślą, że sardynki zostaną rzucone do morza." Myślę, że niesie to w sobie podobny ładunek konfuzji, co powiedzenie: "skumbrie w tomacie pstrąg". No i najważniejsze, że wątek rybny zostaje zachowany! :D

Zapraszam serdecznie do lektury.


Skok w dal na pal (World Dracula Day na Niedobrych Literkach)


„Dziewica zazdrośnica” by Dawid Dyrcz
„Fałszywy alarm” by Zeter Zelke
„Pal marnotrawny” by Krzysztof Szabla
„Parcie na hemoglobinę” by Korneliusz Chwaliborski
„Gra wstępna” by Agata Suchocka
„Skok w dal na pal” by Kornel Mikołajczyk
„Szklanka do połowy pełna” by Marcin Zwoleń
„Cudowny obrzęd Vlada Iwanowycza Drakuli” by Grzegorz Kałużny

Kac camel (2014), czyli spijanie wielbłąda


Ostatnio było o dzikach, teraz czas na wielbłądy!

Fakt, że nie istnieją jeszcze wielbłądy trójgarbne jest skandaliczny. Myślałby kto, że jak się skrzyżuje jedno- i dwugarbnego (czyli dromadera i baktriana), to coś się skumuluje w genach i bach! tak powstał nowy gatunek. Ale nie, geny tak nie działają, jak na złość. No, chyba że to bizarro.
Idąc dalej, dlaczego wielbłąd może składować w garbach wodę, a nie może wódy? Co by się stało, gdyby takiego porządnie opić, różnymi alkoholami świata? Zostałby mu w garbie wielki superdrink? Pewnie nie. Pewnie by zdechł, bidula. No, chyba że to bizarro.
I w końcu, w jaki sposób można by pogodzić dwie wielkie zwaśnione kultury - amerykańską i muzułmańską? Czy wysłać syna naftowego szejka na studia do Ameryki? Czy może zapoznać amerykańskich studentów-imprezowiczów z wielbłądem? A może i to, i to? To przecież nie może się udać! Nie uda się. No, ale to przecież bizarro.
O tym i o innych rzeczach traktuje moje nowe opowiadanie na Niedobrych Literkach - "Kac camel".

Mimo że utwór jest nastawiony raczej na absurdy i dziwactwa, starałem się też, żeby pozostały jakieś konkluzje po lekturze na temat - może nie naszych, ale jednak - problemów, które łatwo mogą stać się nasze. Nie próbowałem narzucać przy tym własnych opinii. Za słabo znam sprawę obecnie toczonych wojen, by się wypowiadać; nie rajcuje mnie rytualne ścinanie głów ani mordercze drony (no dobra, drony są spoko, ale też z nimi różnie bywa).
Żeby się lepiej identyfikować, bohater jest członkiem kultury nam bliskiej (a nie bliskowschodniej, he, he), ale i jego sposób życia pozostawia wiele do życzenia. Tak pod wieloma względami wyglądają relacje Ameryki z Bliskim Wschodem - pułapka między grzesznym konsumpcjonizmem a fanatyzmem religijnym. A najgorsze, że nie widać w tym wszystkim złotego środka - chyba że za złoto robiłoby "złoto pustyni": ropa.

No, ale dość tych dywagacji polityczno-religijnych. Najprościej po prostu przeczytać :)

Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)