Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zoo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zoo. Pokaż wszystkie posty
Martwy wieloryb na wycieraczce (2019), czyli samo życie
"Martwy wieloryb na wycieraczce" to moje nowe opowiadanie, które można przeczytać na najlepszym, najdziwniejszym portalu pod słońcem, czyli na Niedobrych Literkach.
To wyjątkowe opowiadanie pod wieloma względami. Głównie dlatego, że większość treści została zapożyczona z życia. Mam dziwny traf do natykania się na martwe zwierzęta w drodze do pracy - niekoniecznie na wycieraczce, jak mój bohater, ale na poboczach i chodnikach. Szczury, jeże, koty, psy, gołębie, gawrony, wiewiórki... Nawet teraz, gdy mieszkam pięć minut od pracy, natknąłem się na martwą polną mysz w jeden z najgorszych dni mojego życia. Wtedy właśnie wpadł mi pomysł na tę historię. Poza zmianami estetycznymi i bizarrycznymi, jest ona w całości prawdziwa.
Niestety.
Zapraszam do lektury. :)
Martwy wieloryb na wycieraczce (Niedobre Literki)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)
Etykiety:
2019,
bizarro,
contemporary,
inkandescencja,
kornel mikołajczyk,
main,
miłość,
niedobre literki,
opowiadanie,
rozstanie,
śmierć,
wieloryb,
zoo,
zwierzęta
Bezgłowa żyrafa (2018), czyli rzecz o wysokich progach
Nosiłem to opowiadanie w głowie (i w notatkach) od dobrych kilku lat. W zasadzie, istniało wtedy wyłącznie jako scena: bohater wspina się na szyję żyrafy niknącą w chmurach, ale kiedy dociera na szczyt, znajduje kolejną żyrafę. Po prostu - żyrafy aż do końca.
Dopiero niedawno udało mi się dojść do tego, o czym tak naprawdę jest ta historia. Stąd też totemiczne miesiączki, osobliwe oświadczyny i wyprawa do Afryki. Bo kto powiedział, że miłość jest prosta?
Podobna historia, rzecz jasna, nie mogła wylądować nigdzie indziej jak na Niedobrych Literkach.
Częściową inspirację można przypisać końcowej scenie z nowelki Camerona Pierce'a p.t. "The Destroyed Room", w której wspinający się uparcie bohater również dociera do dziwnego wymiaru, do centrum kosmosu, i znajduje tam tylko na wpół zjedzone zwłoki rekina. U Pierce'a morał jest prosty: prawda o wszechświecie jest taka, że wszechświat nie ma sensu. U mnie morał jest nieco bardziej kameralny i nie aż tak zawoalowany, ale żeby go poznać - trzeba oddać się lekturze.
Do czego niniejszym zapraszam. :)
Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)
Etykiety:
2018,
bizarro,
bizarromans,
cameron pierce,
contemporary,
kornel mikołajczyk,
main,
miłość,
niedobre literki,
opowiadanie,
pms,
romans,
zoo,
zwierzęta,
żyrafa
Kac camel (2014), czyli spijanie wielbłąda
Ostatnio było o dzikach, teraz czas na wielbłądy!
Fakt, że nie istnieją jeszcze wielbłądy trójgarbne jest skandaliczny. Myślałby kto, że jak się skrzyżuje jedno- i dwugarbnego (czyli dromadera i baktriana), to coś się skumuluje w genach i bach! tak powstał nowy gatunek. Ale nie, geny tak nie działają, jak na złość. No, chyba że to bizarro.
Idąc dalej, dlaczego wielbłąd może składować w garbach wodę, a nie może wódy? Co by się stało, gdyby takiego porządnie opić, różnymi alkoholami świata? Zostałby mu w garbie wielki superdrink? Pewnie nie. Pewnie by zdechł, bidula. No, chyba że to bizarro.
I w końcu, w jaki sposób można by pogodzić dwie wielkie zwaśnione kultury - amerykańską i muzułmańską? Czy wysłać syna naftowego szejka na studia do Ameryki? Czy może zapoznać amerykańskich studentów-imprezowiczów z wielbłądem? A może i to, i to? To przecież nie może się udać! Nie uda się. No, ale to przecież bizarro.
O tym i o innych rzeczach traktuje moje nowe opowiadanie na Niedobrych Literkach - "Kac camel".
Mimo że utwór jest nastawiony raczej na absurdy i dziwactwa, starałem się też, żeby pozostały jakieś konkluzje po lekturze na temat - może nie naszych, ale jednak - problemów, które łatwo mogą stać się nasze. Nie próbowałem narzucać przy tym własnych opinii. Za słabo znam sprawę obecnie toczonych wojen, by się wypowiadać; nie rajcuje mnie rytualne ścinanie głów ani mordercze drony (no dobra, drony są spoko, ale też z nimi różnie bywa).
Żeby się lepiej identyfikować, bohater jest członkiem kultury nam bliskiej (a nie bliskowschodniej, he, he), ale i jego sposób życia pozostawia wiele do życzenia. Tak pod wieloma względami wyglądają relacje Ameryki z Bliskim Wschodem - pułapka między grzesznym konsumpcjonizmem a fanatyzmem religijnym. A najgorsze, że nie widać w tym wszystkim złotego środka - chyba że za złoto robiłoby "złoto pustyni": ropa.
No, ale dość tych dywagacji polityczno-religijnych. Najprościej po prostu przeczytać :)
Link do opowiadania (Niedobre Literki)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)
Wybieg dla dzików (2014), czyli po drugiej stronie koryta
Dziki są fajne. Koniec, kropka.
Kiedy byłem małym chłopcem (nie, to nie piosenka), moją ulubioną zabawką była poobijana, plastikowa figurka dzika, którą wszędzie ze sobą nosiłem. Może jakiś przerzut z Króla Lwa, gdzie najbardziej lubiłem Pumbę, nie wiem. W każdym razie, bardzo chciałem zobaczyć prawdziwego dzika. Więc przy najbliższej okazji, gdy byliśmy z rodziną w zoo, pobiegłem od razu na wybieg dla naszych mniejszych braci z gatunku Sus scrofa, a tam zobaczyłem tylko... to samo, co w opowiadaniu. To, co dzieje się później to już zmyślenie, przekłamanie i proszę nie wierzyć autorowi.
Historia przypomniała mi się w dziwny sposób, gdy czytałem jakieś surrealistyczne opowiadanie o ojcu, który zabiera córkę do zoologicznego, żeby kupić jej wieloryba. Autor (D. Harlan Wilson) cisnął jednym absurdem za drugim w zasadzie przez cały zbiór, nie zważając na żaden sens, porządek czy konkluzję; po prostu - ciąg dziwacznych zdarzeń.
Ja także, dla odmiany, chciałem napisać coś, co nie ma jasno ustalonego sensu. Ktoś widzi w tej historii jakieś głębsze przesłanie? Proszę bardzo, nie zabraniam. Ale z założenia nie ma tu żadnych wielkich idei. Coś się dzieje i nawet sam autor (ja) nie ma pojęcia, dlaczego.
A zatem niech się dzieje, czy jak mówią starzy radżowie: Show must go on!
Link do opowiadania (pdf)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




