Pokazywanie postów oznaczonych etykietą science fiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą science fiction. Pokaż wszystkie posty

Cyberserk (2022), czyli poszukiwanie drogi

 

Wydawnictwo Gmork, współautorzy mojego debiutu książkowego "Deus Ex Machina. Człowiek, który zniknął" jakiś czas temu zmuszeni byli pożegnać się z działalnością wydawniczą. Przynajmniej tą oficjalną. Bo oto teraz powracają z darmowym e-bookiem - i to w wielkim stylu! Antologia "Powroty" to dwadzieścia opowiadań autorów mniej lub bardziej znanych, co jasno pokazuje, że wybrano same najlepsze teksty, bez oglądania się na literacki przebieg. I słusznie, bo osobiście uwielbiam obserwować nowe talenty!

Od siebie podrzuciłem Gmorkom opowiadanie, które również opowiada o powrocie. Bernard Kuchula zwany Dzikusem powraca w nim na Arenę po karze za unicestwienie kolejnego przeciwnika. W Lidze Cybernetycznej walczą wyłącznie ci, którzy mają ulepki - ulepszenia. To kontrowersyjne, czyli ulepszenie mózgu, jakie zapewnił sobie Dzikus, zaczyna szwankować. Czy zafascynowana jego walkami główna bohaterka, poszukująca swojej drogi jako artystka, oraz jej kuzyn, technik gladiatora, zdołają na nowo obudzić człowieka w cybernetycznym berserkerze?

Inspiracjami do stworzenia teksty były przede wszystkim "Ganmu", znane też szerzej jako "Battle Angel Alita" (choć tutaj zdecydowanie polecam krótkie anime z 1993) oraz szalenie ciekawy "Diamentowy wiek" Neala Stephensona. Przydało się również kilka cyberpunkowych koncepcji, na które w świecie Deus Ex Machina nie znalazłbym miejsca. Przyjemnie pisało się coś, co tchnie zupełnie innym klimatem, a jednak pozostaje w sferze technologii - i mentalności - przyszłego świata.

Zapraszam do pobierania antologii i czytania! :)


Antologia "Powroty" (Wydawnictwo Gmork)

Świt martwych linków


Zauważyłem już jakiś czas temu, że kilka linków do opowiadań, które kiedyś były dostępne na różnych portalach, to - krótko mówiąc - umarlaki. Pożyczyłem więc aparaturę od doktora Frankensteina, rozpyliłem 2-4-5 Trioxin, odczekałem trzy dni i udało mi się wskrzesić te zaginione teksty. Są to co prawda tylko PDF-y, ale jak ktoś ciekaw i głodny lektury, to format mu niestraszny. Opowiadania i tak są z tych krótkich i pochodzą z lat 2013-2014.

Poniżej lista dostępnych zombiaków, niektórych nawet lekko podreperowanych:


Czasokrążca. Science fiction. O akwizytorze wędrującym przez czas, który pomaga ludziom w okresie zagłady. Za drobną opłatą.

Coś strasznego. Humorystyczny dialog. Grupa wydawców pisma z gatunku horroru dyskutuje nad specjalnym wydaniem świątecznym.

Bibliofilia. Romans. O tym, że można kochać książki za mocno.

Easter egg. Cyberpunk/horror. O grupce przyjaciół, którzy utknęli w symulowanej grze z gatunku survival horror i o tym, że prawdziwy strach to powtarzanie tych samych czynności po wieczność.

Najlepszy przyjaciel człowieka. Science fiction. Inteligentny, cywilizowany pies spotyka mężczyznę, który trzyma psa jako zwierzę. Co może pójść nie tak?

Marzenie ściętej głowy. Fantasy. Król musi spełnić Ostatnie Życzenie skazańca. Czym ono będzie?

Wybieg dla dzików. Bizarro. O chłopcu, który chciał zobaczyć dzika, a dostał gówno. Pół-autobiograficzne.


Kto chętny, zapraszam do lektury! :)

Zwierzozwierz


Na stronie Wydawnictwa Gmork od jakiegoś czasu można już zamawiać antologię Zwierzozwierz, czyli w pełni ilustrowanego, charytatywnego pupilka 16 autorów. Opowiadania były szlifowane i "ugrzeczniane" przez dzielnych wydawców już od jakiegoś czasu, a niektóre w całości poszły w odstawkę (jak moje "Ze sposobów znęcania się nad zwierzętami"), bo w zamyśle miało być bardziej puchato niż kosmato. Można się zatem spodziewać konkretnego standardu.

W antologii znalazły się dwa opowiadania mojego autorstwa.
"Pies rodzinny" to szort na 300 słów, zainspirowany filmem sci-fi "6-ty dzień" z Arnoldem Schwarzeneggerem, gdzie przewijała się technologia pozwalająca na klonowanie zwierzątek domowych (i nie tylko...).
"Smutki i żale pana Kamedy" to opowiadanie napisane po wchłonięciu kilku książek Harukiego Murakamiego. Opowiada o mężczyźnie, który popada w depresję po przeczytaniu w gazecie, że najstarszy żółw świata stracił wzrok.

Więcej oficjalnych informacji poniżej.
Zapraszam do lektury - i do wspierania zwierzątek! :)

Zwierzozwierz na stronie Wydawnictwa Gmork (link)




Zwierzozwierz to efekt trudu, a nierzadko i łez, polskich pisarzy grozy, przed którymi postawiono niełatwe zadanie zmierzenia się z konwencją miłych i ciepłych opowiadań, w których bohaterami są zwierzaki. Wśród ponad dwudziestu tekstów przeważają humorystyczne, lekko zwariowane historie, ale nie zabrakło też chwytających za serce i zmuszających do refleksji. Wszystko to w szczytnym celu, aby wspomóc działania organizacji pomagających zwierzętom.

Cały dochód ze sprzedaży antologii zostanie przeznaczony na działania statutowe Fundacji Kocie Życie, Grupy Pomocy Kotom NEKO, Stowarzyszenia Otwarte Klatki oraz Fundacji Hospicjum dla Kotów Bezdomnych.

Autorzy:
Krzysztof T. Dąbrowski
Adam Froń
Magdalena Godlewska
Marek Grzywacz
Norbert Góra
Michał Górzyna
Kacper Kotulak
Agnieszka Kwiatkowska
Kazimierz Kyrcz Jr
Kornel Mikołajczyk
Mariusz Orzeł-Wojteczek
Łukasz Radecki
Michał J. Walczak
Juliusz Wojciechowicz
Grzegorz Woźniak
Marek Zychla

Piekło/Niebo | Sztuka składania | Zasklepienie


Na Niedobrych Literkach przeczytać można trzy nowe opowiadania mojego autorstwa, po trzysta słów każde. Ostatnio bardzo mi odpowiada ta forma - zawsze wydawało mi się, że limit stu słów w drabble to odrobinę za mało. Niektórym pasuje. Mi nie. Na własny użytek nazywam te 300-słówka tribble.

Piekło/Niebo powstało jakiś czas temu i parodiuje dziwne fetysze i preferencje seksualne pod przykrywką metafizycznych rozważań. Tak będzie wyglądał świat, mam wrażenie, im dalej w przyszłość.

Sztuka składania rozwinęła się (jak origami) z jednozdaniowego pomysłu i traktuje o magicznym niemal składaniu ludzi w nowe formy. Czasem aż miło by było zmienić się w coś lepszego.

Zasklepienie dopisywałem co jakiś czas zdanie po zdaniu, aż uznałem, że warto by zamknąć tę historię. Krótko mówiąc: zakupoholizm i konsumpcjonizm, którego nie znoszę z różnych powodów.

Zapraszam do lektury :)

Link do opowiadań (niedobre literki)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)

Rozrusznik (2014), czyli jesteś zombiakiem


Pół-świadomy zombi-cyborg z rozrusznikiem serca. Można? Pewnie, że można, i to w drugoosobowej narracji!

Zorientowałem się jakiś czas temu, że po pliku z pomysłami mam porozrzucanych kilka takich dotyczących zombi, i to w różnych wydaniach. Najlepsza rzecz? Żaden pomysł nie opierał się na bezmyślnej rzezi umarlaków ani na przerobionych po stokroć dramatach przetrwania w świecie post-apokalipsy. Ot, nowe podejścia, z którymi się jeszcze nie zetknąłem. Najgorsza? Moda na zombi ma swoje przypływy i odpływy, więc nigdy nie wiadomo, czy warto pisać.
Niby nadal się pisze książki i wydaje filmy, a "The Walking Dead" dalekie jest od dead i walks w kolejny sezon, ale nie ma już tego parcia kulturowego, które się czuło aż do porzygu przed niespełna rokiem. W związku z tym za pomysły zabrałem się powoli i stopniowo, z pewną dozą ostrożności. Na pierwszy ogień poszedł "Rozrusznik".

Idea jest prosta, mam nadzieję. Skoro kontrolę nad ciałem nieumarłego przejmuje po śmierci wirus/bakteria/choroba/obcy w kapuście, co jeśli nasza ofiara nie jest tak do końca martwa? To znaczy umarła, ale się zresetowała, gdyż jest szczęśliwym posiadaczem nowoczesnego rozrusznika serca. Co wtedy?
Oczywiście ciało człowieka napędzane przez taki rozrusznik jest jednocześnie ciałem cyborga i tak właśnie potraktowałem to opowiadanie - od strony technicznej. Wszelkie myśli i pragnienia zastępują mechanizmy ruchu i "oprogramowanie", jak to w maszynie. Bo klasyczny, bezmyślny zombiak wiele ma wspólnego z programem wykonującym swoją podstawowe funkcję. I to mnie głównie ciekawiło w tej historii: ciało nieumarłe a ciało cyborgiczne.

Dodatkowo, w ramach eksperymentu, wprowadziłem narrację drugoosobową (czyli można bohater mówi do czytelnika na "ty"). Spotyka się to rzadko, ale nie jest w literaturze nieobecne. Myślę, że w świecie technikaliów sprawdza się jednak całkiem dobrze.
No, ale to już pozostawiam ocenie czytających...

Opowiadanie ukazało się na Horror Online, gdzie można je przeczytać, jak nazwa wskazuje, online:

Link do opowiadania (Horror Online)

A także w #50 numerze Grabarza Polskiego:

Link do opowiadania (Grabarz Polski #50, str. 147)

Opowiadanie zdobyło również wyróżnienie w tegorocznej edycji Świetlnego Pióra i można je przeczytać w formie pdf na stronie konkursu:

Link do opowiadania (pdf)


A dla zainteresowanych także w formacie EPUB:

Link do opowiadania (epub)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)

SMSmeryzm #11


Małe co nieco dla spragnionych szybkiej lektury, czyli jedenaste, ostatnie w tym roku wydanie SMSmeryzmu! I jeśli w ciągu miesiąca nie dopiszę nic więcej, ostatnie w ogóle. Ale na to się raczej nie zanosi, bo tworzenie takich ultra-krótkich form to czysta przyjemność, mimo że czasem trzeba się nieźle natrudzić.
Z dłuższych rzeczy w zeszłym miesiącu ukazały się: "Kropka nad i" zarówno po polsku, jak i po angielsku jako "Dotting the Is" oraz autobiograficzno-dziwaczny króciak "Wybieg dla dzików".
Opowiadanie "Moja dziewczyna hoduje wyspy", chyba najlepsza rzecz, jaką udało mi się ostatnio wysmażyć, ma się ukazać w antologii Bizarro dla zaawansowanych. Jedno z moich opowiadań zdobyło również wyróżnienie w konkursie fantasy, ale jako że "w cenie" nie było żadnej publikacji postaram się je jeszcze gdzieś wysłać.

A w tym wydaniu prozy na 140 znaków: zanurzymy się w magii komediowej telewizji, zasłuchamy się w bezgłośną muzykę, przeczytamy wiersz śmierci, sprawdzimy zasoby pamięci, zaśpiewamy serenadę, poddamy się fantastycznej narkozie, zajdziemy z wizytą do sąsiadów i odszyfrujemy notatki seryjnego mordercy.
#88 należy odcyfrowywać, czytając po kolei podkreślone literki.

Ku lekturze!


#81
Publika sitcomu wybuchła śmiechem. Główny Bohater nachylił się do Miłości Życia: „Nie przestrasz się, ale… czy ty też słyszałaś ten rechot?”


#82
Obawiając się zerwać struny i boleśnie się zranić, smagał je delikatnie opuszkami palców. Na ulicy nikt nigdy nie usłyszał, jak pięknie gra.


#83
Wzorem samurajów napisał przedśmiertny wiersz, opus magnum. Badający jego zgon inspektor przeczytał go i wyrzucił. „Zapiski wariata”, rzekł.


#84
Bank pamięci w 99 % pełny! Proszę usunąć sugerowane nieużytki: zapachjejwłosówwiosną, rannyuśmiech76, braksłońcagdyonaodchodzi. Wykonać? Y/N


#85
Śpiewał pod jej oknem serenady pełne uczucia – wypruwał duszę. Ona go nie słyszała. Na 244. piętrze wieżowca nie mogła nawet otworzyć okien.


#86
W magicznej krainie Anestezji spotkasz elfy i wróżki. Ułożysz się w sennej łące, zapomnisz o Bólu. Śpij, dziecko. Zaraz będzie po wszystkim…


#87
Pan Wilkołak i Pani Kotołak to spokojni, ułożeni sąsiedzi. Czasem tylko, nocami, skaczą sobie do gardeł jak istne zwierzęta. Ot, małżeństwo.


#88
Za późno już, by naprawić błędy. Wierzę jednak, że na wolności uda mi się po raz kolejny przysłużyć społeczeństwu tak, by odkupić grzechy.


SMSmeryzm #10


Zapraszam na dziesiąte wydanie nano-fikcji na 140 znaków, czyli na kolejny SMSmeryzm!
Dziesiąte, czyli okrągłe, przynajmniej w systemie dziesiętnym.
Dziesiąte, czyli "ani żadnej rzeczy, która jego jest".
Ale tę rzecz, która moja jest, można akurat czytać na okrągło ;)

A do osiemdziesiątki dobijamy następującymi specjałami: elektromagnetyzmem z innej rzeczywistości, nieudaną karczmą, Prawdziwym Imieniem smoka, teleturniejem przyszłości, rozterkami władcy świata, włamaniem do skarbca, horrorem z transfuzją krwi oraz najnowszymi implantami muzycznymi Głuchex 5000.

Zapraszam!


#73
W pokoju łapią mi fale EM z innej rzeczywistości. Co dzień włączam radio i słucham z żalem, jak mogłaby brzmieć Muzyka. TV nawet nie ruszam.


#74
Wzniósł oberżę marząc o karczemnych awanturach, popijawach, miejscach zbiórek dla hałaśliwych gierojów. Wszyscy jak na złość pili grzecznie.


#75
Ktokolwiek znał Prawdziwe Imię tegoż smoka mógł rozkazywać bestii. Lecz któż chciałby sprawować władzę nad czymś, co nazywa się Pierdzisrak?


#76
Przed uczestnikami trudne zadanie. Muszą orzec, czy osoba przed nimi to A: CZŁOWIEK czy B: ANDROID. A czy wy, widzowie, potraficie odróżnić?


#77
Tysiące najzdolniejszych kucharzy świata gotowało Dyktatorowi specjały. Dyktator płakał nad nieruszonym talerzem. Tęsknił za pierogami Mamy.


#78
Złodziej wśliznął się do Królewskiego Skarbca. Ujrzał zdobycz, której jeszcze nikt w Królestwie nie widział na oczy: wcześniejszą emeryturę.


#79
Duchy sprawiały, że ze ścian ciekła posoka. Nawiedzony dom wykupiło Centrum Krwiodawstwa. Grupy krwi okazały się dobre. Sama krew – już nie.


#80
Stary, te implanty muzyczne są genialne! Pobudzają ci, wiesz, nerw słuchowy, bezpośrednio. Zero kabli! Co? Co? Głośniej mów, nie słyszę cię!



SMSmeryzm #9


Kolejny miot nano-historyjek dla wszystkich, którzy nie mają czasu na dłuższe lektury!

(A dla tych, którzy czas mają, to z dłuższych lektur w zeszłym miesiącu ukazały się: bizarryczno-absurdalne Byliśmy umówieni na cięcie, owado-Kafkowski horror Metamorphosis oraz fantastyczno-naukowy Czasokrążca)

W tym wydaniu, w 140 znakach na historię zamknięto kolejno: technologiczny konflikt pokoleń, zdradzieckie mutacje, czego pragną kobiety, problemy dorastającej elfki, opowieść o nieszczęśliwej miłości do muzyki The Doors, grzybowe zarodniki, liczniki tolerancji alkoholowej oraz żyjące wyspy.

Gotowi? No to start!


#65
Ojciec chwalił się 50-calową plazmą. Syn prychnął i wyjął z oka półcalową TV-soczewkę. Ojciec chuchnął i jeden z nich został bez odbiornika.


#66
Nosił na twarzy biomaskę przeciwgazową, by nie zmutowała go radiacja. Nie pomyślał, że sama maska może się zmutować: w zabójczego dusiciela.


#67
Uniwersalny Tłumacz pozwolił wreszcie ustalić, że koty najbardziej pragną snu i jedzenia, psy przyjaźni, a kobietY0MZp3n1s01 CRITICAL ERROR!


#68
Zawsze byłam niską elfką. Mama wspominała, że za młodu włóczyła się z krasnoludami, ale ja nie rozumiałam. Póki nie zaczęła rosnąć mi broda…


#69
PLAYLISTA: Been Down So Long – My Eyes Have Seen You – Hello I Love You – Love Her Madly – Light My Fire – Touch Me – Unhappy Girl – The End


#70
W spleśniałych księgach osiadły narkotyczne grzyby. Po uchyleniu okładki ciskały chmurą atramentowych zarodników i w umysłach puchły w idee.


#71
Włodkowi wszyli licznik Tolerancji Alkoholowej dochodzący do stanu upojenia w punkcie 100%. Przy 950% licznik czknął i usnął. Piliśmy dalej.


#72
Zniesmaczeni grzechem, utworzyli bogobojną cywilizację na Żyjącej Wyspie. Sielanka nie trwała długo. Zaczynał się właśnie sezon godowy Wysp.


SMSmeryzm

SMSmeryzm #8


Ósmy z kolei rzut nano-historyjek, co znaczy, że jest już ich osiem razy po osiem. A szykuje się jeszcze więcej!

W tym wrześniowym wydaniu prozy na 140 znaków mam dla Was: nowy wymiar telewizji, wkurzającą alfabetyczną rozsypankę wyrazową (wyciągamy karteczki!), Meduzę z autokrytyką, Zielonego Marsa, miejskie gołębie, nowe znaczenia starych przysłów, paranormalne dary oraz okoliczności wynalezienia jednego z najpopularniejszych sportów.
Rozwiązanie numeru #58 - rozsypanki - znaleźć można po najechaniu na słowo "help!" obok numerka.
Komentarz do #59 to wynik autokrytyki po wymyśleniu samego utworu. Ale nawet komentarz ma 140 znaków, więc wybaczam sobie.

Zapraszam do lektury:


#57
Dziś wieczór w serii dokumentów prezentowanych w ©Zapach-O-Wizji, „Kulisy Przemysłu Porno” – woń potu, krwi, łez oraz niespełnionych marzeń.


#58 - help!
ROZSYPANKA: alfabetycznie. cała Głównego i Komputera literatura ludzka ma na obaleniem przechodzi rządów uszeregowana własność Wraz z zostać


#59
Mityczna Meduza utworzyła profil na portalu sieciowym. Kto spojrzał na jej zdjęcie – skamieniał przed monitorem. Świat niewiele się zmienił.


#60
Z ostatniej chwili: Na uroczystość otwarcia Zielonego Marsa przybyli Marsjanie. Podziękowali Ziemianom za posprzątanie i kazali się wynosić.


#61
Rząd wprowadza do miast Gruchające Ornitologiczne Urządzenia do Obserwowania Miejskiej Populacji – w skrócie GOUOMP. Językowcy są oburzeni.


#62
„W kraju ślepców jednooki jest królem, nie? O jedno oko więcej. Więc czemu ja siedzę w klatce?” „Nie ględź, Trójoki Joe, zabawiaj widownię!”


#63
Lin posiadała dar. Potrafiła dostrzegać kolorowe aury ludzi mijanych na ulicy: odbicia emocji. Jej świat był równie szary, co rzeczywistość.


#64
Ej! Żem nadmuchał świński pęcherz. Hah! Patrzta jak leci, jak się go kopnie! Czemu nie patrzyta? Ja wam pokażę, kiedyś będą patrzeć miliony!


#59-B
A kto zrobił Meduzie zdjęcie? Sama robiła, „z ręki”. I nie spojrzała jak wyszła? A efekt „czerwonych oczu”? Nienawidzę was, głosy w głowie.


P.S.
Tradycyjnie zapraszam też do śledzenia SMSmeryzmu na Tumblr: TUTAJ. W ramach regularnych publikacji już dziś pojawi się tam utwór nr 65.

SMSmeryzm #7



Nowy dzień, nowy miesiąc, nowe wydanie nano-fikcji!

W dzisiejszym rzucie ośmiu historyjek na 140 znaków mam dla was w ofercie pakiet telewizji z równoległych światów, Jego i Jej rozterki na temat istoty materii, problemy z klonami (działa też z braćmi syjamskimi), wariację na temat "posadzić drzewo, zbudować dom, spłodzić syna", sfingowaną śmierć, nasz Ziemski narkotyk oraz nieudane plany wydawnicze.

Ku lekturze!


#49
Skakał po kanałach pakietu Multiversum. Oglądał swoje życie – jako prezydent, tajny agent, gwiazdor rocka. Odpoczywał tak po dniu w kopalni.


#50
Wiedział, że składa się z pyłu gwiazd. Ale to nie tłumaczyło komet sunących po skórze, ognia novy w mięśniach, wirujących galaktyk w głowie.


#51
Wiedziała, że w 2/3 jest wodą. Ale to nie tłumaczyło ryb uwięzionych w akwarium skóry, ciepłych prądów krwi, wirujących malstromów w głowie.


#52
Przychodzi dzień, że każdy wie: posiadanie klona ma swoje minusy. Dla Janka był to dzień wyborów. Mieli odmienne poglądy i tylko jeden głos.


#53
Wycinał w pień drzewa. Zabijał synów Ziemi. Burzył domostwa. Mimo to nikt nigdy nie powiedział mu w twarz, że nie jest prawdziwym mężczyzną.


#54
Sfingowawszy śmierć, kupił nazajutrz gazetę i zajrzał w nekrolog. Uśmiechnął się. W końcu czytał pochwały, na które czekał przez całe życie.


#55
„I wtedy on mnie zaczyna błagać Pomóż mi, kończy mi się tlen… To poszedłem, bo co mam gadać z narkomanem”. „Ech, ci Ziemianie i ich używki!”


#56
Po I. kwartale wydawca zrezygnował z „powieści binarnych”. Badania rynku wykazały, że przeciętny robot od książek woli masowe walki uliczne.

SMSmeryzm #6 - szóste zmyślenie


Jak bumerang, zły szeląg i gołąb pocztowy po raz szósty wracają "ryczące stoczterdziestki", czyli SMSmeryzm nr 6!
A wraz z kolejnym wydaniem przychodzi także smutna konkluzja: kończy się powoli zapasik nano-fikcji napisanych w szaleńczych weny przypływach i trzeba będzie usiąść i dopisać tego więcej (znaczy się jeszcze na parę wydań jest, ale trzeba uzupełnić).
Szczęśliwie nadszedł lipiec i wakacje mniej więcej wolne, więc będzie na to czas w przerwach w poprawianiu powieści. To zresztą ciekawy kontrast i forma relaksu - tu 140 znaków, a tam powolne dobijanie do magicznej granicy 500.000. Jestem zatem dobrej myśli co do tego miesiąca.

Gdzieś w międzyczasie stuknął również niniejszemu blogowi rok istnienia. Przez ten czas tu i tam ukazało się 18 opowiadań krótszych i dłuższych, publikowanych oficjalnie albo tylko w PDF-ie. Pozwolę sobie wymienić: Fatalny splot, Dzieci atomu, Spotted: Monster, Czasokrążca, Kłopoty z czułkami, Coś strasznego, Ślepy stróż, Bibliofilia, Zabawki z Galatei, Śpij, królewno, śpij, Easter egg, Mimesis, Sklep obraźniczy, Żywność, Echo, Kres, Apokanibalipsa oraz Najlepszy przyjaciel człowieka. Z tytułów pogrubionych - z tej czy innej przyczyny - jestem szczególnie zadowolony. Może pokuszę się jeszcze o jakieś małe podsumowanie.
A na razie: zapraszam do nano-fikcji.

W dzisiejszym wydaniu jak zawsze różne różności, w tym: pokoje bez klamek, Biuro FuTurystyczne, zmiennowłosowatość, przydziały teleportacji, spojrzenie za zasłonę McPożywienia, istoty żywiące się zapachami, rozterki opiekuna susłów (Jak się nazywa opiekun susłów? No pewnie, że suślarz!) oraz bezmostowe trolle.
Nr 47, jako słowotwórczo-sucharowo-dziwaczny byt, ma również drugą wersję gdyby pierwsza nie zażarła.

A zatem - ku lekturze!


#41
Wszystkie cztery wallscreeny zasnuło śnieżne bielmo. Pokój telewizyjny wypełnił biały szum. Chciał wyjść, ale zapomniał już, gdzie są drzwi.


#42
Biuro FuTurystyczne – odwiedź swą wymarzoną przyszłość! W ofercie: Planeta Małp, Dystopia Orwella, Apokalipsa 1, Apokalipsa 2, Apokalipsa 3…


#43
Ich włosy cudnie reagowały na emocje: blond na radość, czarne na smutek, rude na gniew, białe na przerażenie. Nie ufali tylko mnie – łysemu.


#44
Na coroczną przydziałową teleportację postanowił, że wybiorą się do Playboy Mansion. Żona obrała inny kierunek: teleportowała się do mamusi.


#45
Wadliwy McAutomat miast kawy wydał mu składniki: ziarna, wrzątek, cukier. Zaciekawiony zamówił zwykłego burgera. A potem krzyczał, krzyczał…


#46
Następny okaz to Astomi – istota żywiąca się zapachami. Zmarł nam, niestety, podczas spaceru po Mieście, ale można podziwiać wypchany model…


#47
Adam pracował w zoo jako opiekun susłów. Wydrukował nawet wizytówki: A. KLUCZYK – SUŚLARZ. Wszyscy znajomi prosili go, by naprawił im zamki.


#48
Gnali jak wiatr i palili za sobą mosty. Wszędzie gdzie przemknęli zostawiali tysiące bezdomnych trolli, których królestwo nie mogło wyżywić.


*47-B
Adam pracował w zoo jako opiekun susłów. Wydrukował nawet wizytówki: A. MICKIEWICZ – SUŚLARZ. Wszyscy znajomi prosili, by odprawił im Dziady.

SMSmeryzm #5 - piąte przez dziesiąte


Bez zbędnych wstępów zapraszam na piąte już wydanie prozy na 140 znaków, czyli nano-fikcji pod szyldem SMSmeryzmu.

Dobijając do czterdziestej historii w cyklu, dziś wyczyścimy sobie pamięć z pomocą technologii, znajdziemy się nie w tej bajce, ponarzekamy na muzykę nowego pokolenia, opuścimy Ziemię, zwiedzimy nowoczesny świat Uczłowieczonych zwierząt (O tym więcej w moim opowiadaniu - "Najlepszy przyjaciel człowieka"), ustalimy kto jest głównym bohaterem pewnej opowieści, stracimy kręgosłup moralny, a także dowiemy się prawdy o nieostrożnym wchodzeniu do szaf.

Zapraszam serdecznie:


#33
Wsunął czyszczący VHS w magnetowid i nacisnął PLAY. W 180 minut zapomniał o rozwodzie, długach, redukcji etatów… Był teraz czystą tabliczką.


#34
Wiedźma stanęła w progu i przywitała J. i M. „Częstujcie się”, nęciła chytrze. J. chrząknął. „A czy ta chatka z piernika jest bezglutenowa?”


#35
Ech, ci gówniarze i ich lo-fi blackened boom-doom metalcore! Za moich czasów słuchaliśmy porządnego post-emo gravewave madhouse drone rocka!


#36
Kiedy po raz n-ty usłyszał z czyichś ust, że Ziemia wstydzi się go nosić, postanowił, że dłużej nie będzie Jej kompromitował. Wybrał kosmos.


#37
Odkąd uznano obywatelstwo Uczłowieczonych zwierząt wydajność u mnie w biurze wzrosła o 200%. Tak to jest, jak się ma szefa-żarłacza białego.


#38
Drużyna herosów balowała w oberży. Padło pytanie „A któren z was jest głównym bohaterem?” Noc rozdarł wielogłos „Ja!”. A potem szczęk oręża.


#39
To, że za bezcen sprzedała kręgosłup moralny nie było najgorsze. Najgorszy był budzący ją nocami ostry fantomowy ból – ciążący pokutą krzyż.


#40
Maria szydziła z „Opowieści z Narnii”, dopóki któregoś dnia sama nie wyszła z czyjejś szafy; zagubiona, wstrząśnięta, obca w Rzeczywistości…


Najlepszy przyjaciel człowieka (2014), czyli nie taka znowu pieska przyszłość


Któż z nas nie zastanawiał się nad odwieczną zagadką z dzieciństwa? Komu nie spędzała ona snu z powiek?
Goofy i Pluto.
Pluto i Goofy.
Niby dwa psy, a jednak - jeden mieszka w budzie i chodzi na smyczy, podczas gdy drugi beztrosko jeździ sobie autem i gra z Mickey'em w golfa.
Wydaje się to co najmniej nie fair, żeby jeden był tylko zwierzątkiem domowym, drugi zaś - przyjacielem. Mnie to nurtowało. Społeczno-literacko. Dlatego jakiś czas temu wymyśliłem to opowiadanie - "Najlepszy przyjaciel człowieka". Ostatnio zaś, specjalnie pod akcję Lato dowcipem pisane na portalu Ex Fabula, zebrałem się w końcu, żeby je napisać.

Pomysł zwierząt na wyższym szczeblu ewolucji poznałem za sprawą serii powieści Uplift Davida Brina, choć oczywiście sama idea jest znacznie starsza (sięga, chociażby, Wyspy doctora Moreau H.G. Wellsa). Chodzi o całkiem prosty w teorii zabieg "podwyższenia" ewolucyjnego istot niższych rozwojem przez istoty wyższe rozwojem. W 2001: Odysei kosmicznej służył do tego przesławny monolit.
W literaturze terminy na to są różne: prowolucja, wymuszona ewolucja, Progresja; sam swego czasu, na potrzeby innego świata sci-fi, wymyśliłem Pluśnięcie (ze względu na dodatni biegun - Plus - naturalnego rozwoju oraz późniejszą łatwość nazewniczą, np. Delfin-Plus). "Uplift" Brina przetłumaczono jako "Wspomaganie", jak dla mnie nieco oszczędnie jeśli chodzi o znaczenia.
Tutaj, w tej krótkiej, humorystycznej opowieści, zdecydowałem się na jasne i proste "Uczłowieczenie".
(Przy okazji, wg Brina, pierwsze w kolejce do potencjalnego "upliftu" są delfiny i szympansy).

I właśnie w świecie pełnym takich Uczłowieczonych zwierząt, prześladowanych, walczących do tego o swoje prawa, dzieje się akcja opowiadania. Z humorem, morałem i reflesją.

Zapraszam do lektury :)

Link do opowiadania (pdf)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)

SMSmeryzm #4 - lektura na cztery fajery


Pisać można krótko - ba, nawet krócej niż 140 znaków! Taki Hemingway w swoim niezaprzeczalnym geniuszu stworzył utwór, wtedy jeszcze przez niego ochrzczony "powieścią", na ekonomiczne 6 (słownie: sześć) słów.
"Sprzedam: Buciki dziecięce. Nigdy nie noszone" może nieco traci przy tłumaczeniu, ale ważne, że jest w tych słowach konflikt, jest napięcie emocjonalne i jest tragedia.

W ślady Hemingwaya szło później wielu innych. Starczy "wyguglać" frazę Six word stories, żeby znaleźć się w świecie ultra-krótkich historyjek lepszych bądź gorszych, kiepskich i genialnych.
Ja jednakże, skromnie uznając się za gorszego kowala słów od Hemingwaya, pozostanę przy moich 140 znakach.

A w dzisiejszym wydaniu SMSmeryzmu czeka nas: prawda z drugiej strony ekranu, manna-narkomanna, żebro Adamowe, Pierwszy Kontakt z Obcymi, telefoniczne odgłosy natury, "dziurawiec", piraci podniebnych mórz oraz alternatywna wersja Ukrzyżowania.

Zapraszam :)


#25
Oglądała. Na każdym kanale to samo: znudzeni ludzie siedzą na sofach, drzemią, kochają się, jedzą, piją… Nuda. Telewizja wyłączyła się sama.


#26
Różne barwne substancje płynęły już w jej żyłach: alkohol, THC, LSD, hera, koka, pixpatch, speed… i tylko asertywność nie weszła jej w krew.


#27
Promocja w GeneLab-X: Wytnij żebro i opuść naszą klinikę z darmową kobietą! Uwaga: Klinika nie odpowiada za walory estetyczne ww. „wyrobów”.


#28
Epokowy Pierwszy Kontakt okazał się klapą. Nasz Prezydent zaczął ładnie: Witamy na Ziemi! Ale Obcy wszystko zepsuli, mówiąc: Blazzorpstfugh!


#29
Zadzwoń pod 713-813, aby posłuchać Odgłosów Natury: 1 – leśne disco, 2 – koncert butelek, 3 – pijackie trele, 4 – upojne chwile za krzakiem…


#30
Kolejno mówili, jak ich zawiódł. Ze wstydu tak skulił się w sobie, że zapadł się w czarną dziurę. Pożarła wszystko: wstyd, znajomych, świat…


#31
Wieźli chmurostatkiem dostawę dżdżu dla rolników kiedy napadły ich pioruny. Groty błyskawic rozorały kadłub; kapuśniaczek spęczniał w potop.


#32
Rzekli Piłatowi: „Uwolnić Jezusa!”. Wierni na Golgocie czekali, aż spełni się proroctwo i umrze Zbawca. Nieświadom, Barabasz dźwignął krzyż.


P.S.
Przypominam również, że na Tumblr można śledzić SMSmeryzm na bieżąco zamiast czekać (z pewnością niecierpliwie) na kolejne wydanie - O, TUTAJ.

Apokanibalipsa (2014), czyli genetycznie modyfikowany Armagedon


Kiedy zabierałem się za to opowiadanie niemalże rok temu, o gatunku post-apokalipsy wiedziałem tyle, ile wypatrzyłem w filmach o świecie kończącym się na setki różnych sposobów. Dlatego zbadałem sprawę. Szukałem tu, szukałem tam, czytałem, przeglądałem. Bardzo spodobał mi się stary dobry motyw "Człowiek człowiekowi kanibalem", ale z drugiej strony nie chciałem iść w oczywistości względem sposobu, w jaki świat się skończył: wojna nuklearna, najazd obcych, Drugie Przyjście... A że w mediach szumiało akurat od debaty na temat (nie)szkodliwości żywności genetycznie modyfikowanej, zdecydowałem się na mroczny scenariusz, w którym mutacja transgenów prowadzi do krachu ekosystemu.

Nie ma w tym jakiejś twardej nauki - chociaż wyczytałem na ten temat co tylko się dało - a jedynie "Co by było gdyby". Zresztą, sam bohater nie ma pojęcia, jak doszło do upadku cywilizacji, więc nie byłby w stanie tego wyjaśnić. W dużym skrócie: zawiodły substancje używane do przenoszenia cech genetycznych z jednego organizmu na drugi i w fatalnym splocie zdarzeń zaczęły transportować zestaw cech, który w kolejnym pokoleniu wywołał bezpłodność organizmów. Zdarza się w przypadku myszy laboratoryjnych.

Jako bonus w opowiadaniu pojawia się zakodowana lokacja fikcyjnego polskiego banku nasion, którą zainteresowani mogą rozkodować używając tabelki na tej stronie (dolna).

Ostatni Dzień Pary, antologię zawierającą "Apokanibalipsę", może ściągnąć w formatach PDF, EPUB oraz MOBI pod tym adresem:

Link do antologii Ostatni Dzień Pary

Zapraszam do lektury :)

SMSmeryzm #3 - do trzech razy osiem sztuk


A oto kolejna porcja utworów na 140 znaków, tym razem bez większych wywodów.

Dziś mam dla Was: cudowną krainę telewizji, nieudane przygotowania do apokalipsy zombi, kwantowego podróżnika w czasie i przestrzeni, Organ-Loterię, dysleksyjny bełkot, znikające figury szachowe, zbłąkanego lunatyka oraz "Nie pij, kiedy prowadzisz"... narrację.

Utwór #18 ma też alternatywną wersję B (taki B-side), zaś #21 - pomoc w odczytaniu tuż obok numerka. Podobno ludzie są w stanie bez problemu rozszyfrować wypowiedź, jeśli pierwsza i ostatnia literka każdego wyrazu pozostaje bez zmian, ale kto by tam ufał nauce :)


#17
Drodzy teleobywatele! Pamiętajcie, że w abonament TV Land wliczona jest opieka medyczna za Ręce, które leczą oraz czesne Szkoły przetrwania.


#18
Walter skompletował ekwipunek na apokalipsę zombi. Po miesiącu świat zaatakowały żyjące pod ziemią dinozaury. Na to nawet on nie był gotowy.


#19
Taro wynurzył się z kwantowej piany i otworzył oczy na rzeczywistość. Ale rzeczywistości tam nie było. Była tylko ciemność i wiatr bezczasu.


#20
Fartem trafił trzustkę w totka. Organ-Loteria wydała ją w lodóweczce, gotową do przeszczepu. Pech chciał, że umierał akurat na raka wątroby…


#21 - help!
Mjoa mmuasia młaia otrsą dsyklsjeę, a tautś dsygrafię oarz kuku na mniuu. Nweat soibe nie wyożbraciae, jak ja ninweadizę tej cłeaj gtenyeki!


#22
Rywal przesunął pion na C4. Biała figurka momentalnie zniknęła. Do końca partii bała się, że pion się pojawi – o pole na skos za jej królem.


#23
Chciał wiedzieć, co robi podczas sennowłóctwa, więc kupił noktokamerę i GPS. Nocami błąkał się po dachach i strącał z nich innych lunatyków.


#24
Zaoferowałem mu piwo. Nie mogę pić, rzekł. Prowadzę Narrację. Pojąłem: jestem tylko Postacią w jego Narracji! Co było robić? Zamówiłem wódę.


*18-B
Walter skompletował ekwipunek na apokalipsę zombi. Po miesiącu świat zaatakowała hiszpańska inkwizycja. Tego akurat nie spodziewał się nikt.

SMSmeryzm #2 - powtórne przyjście nano-fikcji


Czy to dwuzdaniowce? Czy 73-znakowce? Reklama króciaków Fredrika Browna? Nie, to kolejna odsłona SMSmeryzmu, czyli prozy na 140 znaków!
Tym razem mam dla was, po kolei: superchłonną przyszłość telewizji, nieznośną chęć ucieczki daleko stąd, nieszczęsne spotkanie w świecie mitologii, kosmiczne spojrzenie, nieudany eksperyment genetyczny, pisarski wybryk natury, ideologię "Czas to pieniądz" oraz przestrogę dla ciekawskich.

Zanim jednak zaczniemy, garść przemyśleń i wyjaśnień po poprzedniej publikacji:

Nazwa projektu - "SMSmeryzm" - to oczywiście zlepek znanego wszystkim akronimu SMS (czyt. "esemes") oraz mesmeryzmu, to jest pseudonauki uznającej istnienie w człowieku wpływających na emocje sił magnetycznych przekazywanych przez dotyk lub z pewnej odległości. I własnie taką magnetyczną siłą przekazywaną na odległość mają być, w założeniu, te krótkie historyjki: wpływające, mam nadzieję pozytywnie, na emocje czytających.
Z kolei "SMS" w nazwie to oczywiście oznaczenie umowne dla limitu znaków, pewna konwencja. Nie ma żadnej specjalnej funkcji pod tytułem "Wyślij wiadomość o treści POMOC, a pomogę Ci przegnać nudę narracją" (choć chętnie przegnam bez żadnego wysyłania, za darmo, o tutaj, na blogu, choć na krótką chwilę). Ot, narzucone sobie ramy myślowe. Gdyby to była prawdziwa "fikcja SMS", pisałbym "Cb" zamiast "Ciebie", "Btw" zamiast "Przy okazji" i "K." zamiast "W porządku". Inny rejestr.

Druga sprawa: na biernie dotąd użytkowanym koncie Tumblr założyłem projektowi drugą bazę działania. Jeśli ktoś korzysta, to warto "zaobserwować" i śledzić na bieżąco - będę dodawał historie po trochu przed oficjalnym wypuszczeniem całej "ósemki".

Link: SMSmeryzm (Tumblr)

I ostatnia sprawa: wciąż ciężko mi jakoś sklasyfikować tego rodzaju utwory, pomimo aktywnego szukania określeń. Flash fiction to jednak rzeczy dłuższe, takie nasze szorty. Micro-fiction z kolei definiuje się jako prozę do 300 słów, czyli nawet dłuższą niż drabble.
Zdecydowałem się więc na określenie nano-fiction: parę rzędów mniej niż micro, po części już funkcjonuje, no i można sobie już po nazwie założyć, o co chodzi.

A chodzi mniej więcej o to:


#9
Wycisnął tubkę Żelewizji i wtarł w skronie szarą maź. W czaszce eksplodowały piksele; rzutowały obraz na siatkówkę. Słuchał pieśni satelity.


#10
Uwaga, podróżni! Autobus niespieszny z ostatniej chwili do Wchujamdaleko przez Bylegdzie i Wpizdu Kolonia wjeżdża na pierwsze zastanowisko…


#11
Pandora i Odys w jednym stali domu. Na parapetówce wymienili się prezentami. Jej był w puzderku, jego – w worku. Otworzyli je równocześnie.


#12
Spojrzał jej głęboko w oczy: w zaćmione źrenicami zielone słońca odległych planet. Mrugnęła. Cienie zaszły za powieki; twarz zalał mu blask.


#13
Transgeniczne hieny, owoc eksperymentów Doktora X, uciekły z klatek i dorwały go w holu. Nie wiedział, że lubią też mięso zepsute moralnie.


#14
Urodził się ze stalówką na palcu wskazującym. Nazywali go wybrykiem natury. Aż do 18. urodzin gdy ze stalówki pierwszy raz pociekł atrament.


#15
„Proszę bardzo, płaci pani piętnaście sekund”. „Piętnaście sekund? Co za zdzierstwo! Nie mam tyle czasu!”. Targowali się przez pół godziny.


#16
Z ciekawości wsunął dłoń w ciemne pudełko. Coś ucięło go w rękę – chaps! – aż do krwi. Upuścił je. Z środka wytoczyła się czaszka wilkołaka.



@ #11: Chodzi, rzecz jasna, o Puszkę Pandory oraz Torbę Wiatrów przekazaną Odyseuszowi. Z połączenia poszłoby niezłe Sharknado.

Easter egg / Slasher squad (2014), czyli koszmar w wydaniu perpetuum mobile


Trzecie opowiadanie ukazujące się na znakomitym portalu Ex Fabula traktuje o grupie ludzi, którzy utknęli w symulowanej grze z gatunku survival horror. Złośliwy bug nie pozwala im jej opuścić, zapętlając rozgrywkę w kolejne cykle koszmaru i powolnego zjazdu z szaleństwo.

Pomysł z początku nie posiadał tytułu jako takiego. Później wymyśliłem mu "Easter egg" - po tych uroczych niespodziankach, jakie czasem pojawiają się w grach - a później w procesie redakcyjnym doszedł kolejny, równie adekwatny - "Slasher squad". W związku z tym oficjalnie znalazły się oba, co tworzy mocno brzmiącą sekwencję Easter Egg Slasher Squad - prawie jak: Fearless Vampire Killers albo Scoobie-Doo i... a nie, to akurat zły przykład :)

Scena z "bezzębnym starcem na stacji benzynowej" przyszła mi do głowy podczas oglądania Domu w głębi lasu (2012), horroru zewsząd krytykowanego, ale w mojej opinii - wspaniałego, przynajmniej w dekonstruowaniu stereotypów i konwencji slasherów. Wspomniany film nie kryje się wcale z tym, że korzysta z popularnych motywów, a przy tym ukazuje pełną gamę klasycznych horrorowych morderców - coś, co zawarłem również w swoim opowiadaniu.

Kadr z "Domu w głębi lasu" (2012)

Styl narracji wyszedł mi przy tym mocno eksperymentalny - zazwyczaj lubię uwić sobie gniazdko w punkcie widzenia jednego bohatera i z jego lub jej perspektywy przedstawiać świat. Tutaj jest nieco awangardowo, kolektywnie, z dużą dawką ironii i z przekleństwami. Ale wyszło, uważam, wspaniale.

Zapraszam do lektury :)

Link do opowiadania (pdf)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)

.
.
.
(czi, czi, czi... ha, ha, ha...)

SMSmeryzm #1 - zaklinanie świata w 140 znaków



Literatura, zdaje się, nie znosi pustki; wiecznie poszukuje nowych form wyrazu, w dzisiejszych czasach tak oryginalnych, co... cóż, krótkich.
Czasy się zmieniają, a my zmieniamy się z nimi. Kiedyś mierziły mnie teksty, które ciągnęły się na jedną/dwie strony - wolałem czytać pokaźne tomiszcza powieściowe albo chociaż opowiadania długością zakrawające na noweletki.
Później stwierdziłem, że tzw. "szorty" też są całkiem w porządku - nawet w trzech, czterech, pięciu tysiącach znaków można stworzyć wciągającą fabułę. Następnie musiałem przekonać się do drabble, czyli stusłówek. I znowu: ograniczenia formalne wynikające z nowego gatunku pod palcami zręcznego pisarza stają się zaletami, a nie wadami. Narzucanie sobie ograniczeń to jedna z najlepszych metod rozwoju.

I tak w końcu natknąłem się na Microspores autorstwa Jeffa Noona (polecam nr 4, genialne). Właśnie skończyłem jego powieść TV Ciał0 i jak zawsze po satysfakcjonującej lekturze postanowiłem zagłębić się w Internecie w poszukiwaniu ciekawostek.
Noon jako pisarz awangardowy ma wiele ciekawych teorii. W Ghost on the B-Side pisze na przykład o dub fiction, czyli metodzie "remiksowania" utworów literackich w sposób niemal DJ-ski, wraz z samplami i zniekształceniami, tak aby wyłoniło się coś w rodzaju "podświadomości" tekstu.

To jednak na przyszłość. :) Chwilowo zająłem się "mikrosporami".

Noon narzucił sobie ograniczenie 140 znaków wynikające z publikowania na Twitterze i stworzył dziesiątki takich dwu-, trzy-zdaniowych historyjek-obrazów. Dokładnie taki sam limit znaków pojawia się w SMSach z polskimi znakami (normalnie mamy 160 w kodowaniu 7-bitowym), choć często zmniejsza się do nawet 70 (16-bitowe).

140 to jednak dobra liczba do eksperymentacji. Więc zamiast takich literek-Twitterek i mikrozarodków wziąłem się za SMSmeryzm. Tak jak "mikrospory" są to obrazy lub zalążki fabularne. Wspaniała rzecz, jeśli ma się jakąś niewykorzystaną, nie przystającą do niczego scenkę. Język polski, ze względu na długość słów, dociska to imadło ograniczeń aż do chrzęstu sylab, ale przez to jest jeszcze ciekawiej.

Przedstawiam więc pierwszą ósemkę, zebraną kolektywnie z najprzeróżniejszych szczątków pomysłów. Mam nadzieję, że w miarę regularnie ukazywać się będą kolejne:



#1
Zebrali Piaski Czasu i wydmuchali z nich tafle szkła. Czas za oknami płynie teraz wolniej; nie marnuje się. Wkrótce wmontują je w kineskopy.


#2
Uliczny mim zastygł do wtóru oklasków w głębokim ukłonie, nieruchomy. Jego astralne ciało posłusznie zanurzyło dłonie w kieszeniach widzów.


#3
Już dziś, 19:30. Zespół Five of Me, czyli On i cztery klony. Istny człowiek-orkiestra, wirtuoz, sam gra na wszystkim. Z klonem wjazd gratis!


#4
Kapłan pomodlił się do boga o aktywację zaklęcia. Z nieba spadła upragniona mana – całe 20 punktów. Dokładnie tyle ile bóg wyrzucił kośćmi.


#5
Wychynął z Kokonu ledwie na 5 minut; tyle się postarzał. Zdmuchnął wszystkie 300 świeczek na torcie, zjadł kawałek i wrócił do hibernatora.


#6
Przy trzecim ciele zostawił policji wiadomość. Podpisał się: Kot Schrödingera. Nad ranem wywieszono plakaty: Poszukiwany Żywy Lub Martwy.


#7
Spotkali się u zbiegu równoległych światów, przed kwantowym lustrem z napisem Poznaj Innego Siebie. To była miłość od pierwszego wejrzenia.


#8
Odkąd zabrała dzieci, eks-żona była mu zimna i odległa jak kometa. Obserwował ją po raz pierwszy od 20 lat, z okiem przy lunecie snajperki.


Można rozsyłać znajomym na komórki :)

B. W. (wersja dla czytelników alfa) poszła w świat

Druga wersja powieści (roboczo B. W.), czyli taka już do czytania, oficjalnie trafiła w dłonie towarzysza Pierwszego Czytelnika i poddawana jest obecnie skrupulatnej analizie. Albo leży gdzieś na sofie u kumpla. Jedno z dwóch.
Tak, siak czy owak, zbierają się czytelnicy alfa. A jeśli ktoś jeszcze miałby ochotę zostać tego typu doświadczalnym królikiem i "doświadczyć" lotu w dół króliczej nory moich wypocin, niech trąbi w surmy, wali na maila, pisze sesemesa, pyta nieśmiało osobiście, wysyła sygnały telepatyczne czy komunikuje się każdym innym medium pięcio- czy sześciozmysłowym - albo w kolejkę po papierową wersję (niestety tylko jedna taka istnieje, szkoda lasów, zwłaszcza wiekowych drzew tuszodajnych), albo bez kolejki po elektroniczną (PDF). Jest to niewątpliwie niebywała okazja, aby skrytykować mnie bez konsekwencji (normalnie gryzę) i wygarnąć mi, co źle napisałem. ;)

A ja tymczasem roztwieram folder z obrazkami inspirującymi mnie do powieści i zamieszczam taki oto rarytas:



See you on the other side!