Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty

Ani mru mru


tak bardzo lubię z Tobą milczeć
już wyczerpaliśmy setki tematów
nie marnując na nie ani słóweczka

a tu ciągle nam się usta
nie otwierają
wciąż jest coś - niedopowiedzenia

ciche lata spędzamy
jak stare małżeństwo
i na dokładkę - w ślubie milczenia

przemówienia trzymamy na końcu języka
język za zębami
zęby w nerwościsku

ze złota milczenia aby w srebro mowy
potrzeba by pewnie
nam alchemika

a jednak --
gdy razem znów milczymy o tym
trwamy w jednogłośnym ciszy unisonie

12.03.2014

Nocą wszystkie zaułki są błędne


to miasto uliczkami rozbiega się w popłochu
i gubi nas w zaułkach wyrżniętych przez cienie
u stóp kocie łby klekocą - kocie szczyny
świecą w nieudolność martwych latarni

tu młodo umarła nasza abstynencja
tak tanio sprzedana - 3,10 (plus kaucja)
wyciągniętym z kieszonek żarem ideałów
odpalamy tani tytoń w jutrzejszej gazecie

moglibyśmy się wydostać z sideł urbanistów
ale dokąd mogą ponieść odgryzione stopy?
wzlecieliśmy za wysoko na wadliwych skrzydłach
i lądować już możemy tylko awaryjnie

6.12.2013

Z daleka


gdy opadły na mnie twe oczy jak sokół
w twarz mi pikując po krążeniu wokół
otwarły się we mnie wspomnienia jak rany
z czasu gdy byłem oczarowany
przykuty do skał Kaukazu za ogień
którego nie skradłem tak prawdą a bogiem
i mimo że trzymać się chciałem z daleka
wlazłem po kolana - ups, ta sama rzeka

szalonym kto wierzy w potulność twych wilków
przybranych w skóry zdarte z - cóż, baranów kilku
mimo że wspomnienia się otwarły jak rany
z czasu gdy byłem w strzępy rozerwany
to jednak jak głupi poszedłem pod szczęki
przeżywać od nowa tantalowe męki
i rozdarty tym pragnieniem spoglądam z daleka
- czy się wodospadem znów skończy ta rzeka

16.03.2014

Tan


* raz *

czemu mnie na takie powiodłaś manowce
że i but zgubiłem
i z kroku wypadłem?
dlaczego ten can-can wtupałaś mi w skronie
ostentacyjnie kiedy naprawdę
zdobyć się możesz tylko na can't-can't?

choreografię ci chyba bies zmajstrował
więc żegnam ozięble
pies z tobą tańcował


* dwa *

dziś wieczór ciemność mi towarzyszem
(czarnym nie czerwonym)
do tańca partnerką
a w jakie mnie tango prowadzi aż triste!
i jakim breakdancem mi łamie my heart
że w piersi milknie walcowe bum-cyk-cyk
sto razy tańczyła konopne już dżigi
tłumy porywała w to poziome mambo
że tylko na deski paść i kurtyna!

jutro zabiorę ją może na disco
do dans macabre
stamtąd już blisko


* trzy *

na razie rytm cieknie z dziurawej kieszonki
i krok niby znany a plącze się w łydkach
nie pomaga wcale
że cała zabawa
to przytupajka najprostsza na dwa
tnie już orkiestra - panie proszą pana
i całkiem jak w życiu - oj dana dana
buch! - każda jedna z kimś sparowana

a ja na swoim kwadratowym metrze
na skraj perfekcji
solo ulepszę

26.02.2014

La petite mort


chodź poumieramy do siebie nawzajem
swój oddech ostatni wydyszę ci w szyję
ty szepniesz mi końcem języka testament
nim spazm nas przedśmiertnym dreszczem przeszyje

chodź zepniemy nasze żebra mostkami
ja wpędzę cię w coraz to prędsze dygoty
ty z warg moich zliżesz patynę wieczności
nim z żaru gorączki buchną zimne poty

chodź uchylimy powiek obolałych
zakrzyknę "Litości!" twym ściskiem duszony
ty wrzaśniesz "Miej łaskę!" a ja cię dobiję
nim z głębi stężenia ducha nie wyzionę

*

chodź poumieramy do siebie nawzajem
w pół drogi pomiędzy ziemią a rajem

19.02.2014

Garść nowości

W dziale POEZJA, do którego niniejszym odsyłam odważnych wierszoczytaczy, pojawiło się kilka nowości. Wbrew pozorom są to tak naprawdę starości, gdyż wygrzebałem je z pliku pod tytułem "fragmenty wierszy". Te dokończone teraz zwrotki, czasem kilka strof, czasem dwie linijki, sklejone razem na ślinę, pod wpływem weny tudzież majstrowania słowem przeobraziły się w pełnoprawne utwory. Wyszły na tyle zgrabnie, że postanowiłem je tu wrzucić. Przy okazji, lwia część utworów wierszowanych liczonych w dziesiątkach wciąż zalega na moim dysku, bo się do niczego nie nadaje, a już na pewno nie do czytania ze zrozumieniem ;)

Dodatkowo, "naumiałem" się, jak robić dymki w HTML-u ("naumianie" się polegało na "O, ciekawe, jak się robi takie dymki?" > Google > "Aha, tak się robi").

Od teraz w każdym miejscu, w którym próbuję szpanować trudnym słownictwem, używam czegoś obcojęzycznego albo umilam sobie pisaninę radosnym słowotwórstwem, po najechaniu na słowo zobaczyć można wyjaśnienie.

O tak:



W paru miejscach dotyczy to także wyjaśnień fragmentów albo odniesień. Niektóre obrazki przy wierszach też zostały opatrzone dymkami. Taki bonus. Ale wszystkiego i tak nie będę wyjaśniał, bo niektórych utworów sam nie ogarniam...

Interpretować na własną rękę :)

[bez tytułu]


cóż poczniem gdy się nie poczniem
na nowo w świecie przyszłości?
gdy transmigracja jak każda migracja
skończy się zamknięciem granic?
gdy jak w odbycie utkniemy w niebycie
w tym czarnym bagnie wieczności
albo na siedmiu aniołów trąbienie
ściółką wygłuszą nam trumny? --

może musimy żyć pełną parą
i dzień każdy chwytać za pięty wieczoru?
może jeszcze będzie czas by czuć się staro
kiedy się dwie kosy zejdą na liczniku?
może teraz czas jest nurzać się w ambrozji
i błędy popełniać najgorsze jak zbrodnie
przeciwko swej duszy? - może świat jest żartem?
a jeśli - to śmiać się wypada z puenty!

11.01.2014

Fantazja


godzina już dawno jest alicyjna
gdy się wynurzasz z czarujących krain

jak od pyłku wróżek lekko stąpając
niby prawdziwa nibylandianka


jaka cię wypluła opowieść z narnii
że taka jesteś jak z szafy wzięta?

jakim życzeniem zaklęłaś w swe oczy
szmaragdowe miasto czarodzieja oza?


przeciągnij mnie naraz na swą ciemną stronę
naucz tajników tej słodkiej niemocy!

wykuj mi jeden pierścień by władać
całym śródziemiem tego uczucia!


lecz - jeśli mam być twoim księciem półkrwi
wiedz że ja kocham tylko pełnokrwiście

wolę żyć w fantazji - dzięki temu będzie
to niekończąca się nigdy opowieść

10.01.2014

Modlitwa heretyka


gdy chcieli spalić mnie na stosie
za pentagramy w duszy wyryte
Ty rozdzieliłeś niebo jak mojżesz
w deszczu przyniosłeś mi zbawienie

gdy w twarz mi pluli wodą święconą
gromkimi baty lali z kropidła
Ty ją w powietrzu zmieniałeś w wino
w strugach spływało do moich ust

gdy mnie cisnęli do dołu z lwami
zmawiając modły za grzeszną duszę
Ty namaściłeś mnie na dawida
bestie ogrzały mnie w chłodną noc

gdy porzucili mnie na pustkowiu
w ciemności dziczy nieprzeniknionej
Ty zapaliłeś ten krzak ciernisty
mrok odegnałeś i wilczury

gdy tu przykląkłem chciałem zapytać
czemu to mnie tak umiłowałeś
mnie bezbożnika - odpowiedziałeś
"Ja Jestem - zwłaszcza dla bezbożnych"

13.05.2013
7.01.2014

Unicestwienie


zniszczmy się nawzajem językami ostrokołu
żywą tkankę wykrawając paznokciem pospołu
zmasakrujmy swe korpusy w sztyletu pieszczocie
i bezstawne kończyny rzućmy w dół pokotem

czystą studnię zatrujmy wężowatym ichorem
barwiąc skóry tkaninę płomienistym kolorem
w jednolitą się zbijmy różowatą pecynę
zadzierzgnięci szponami w mięsistej padlinie

w tej malignie zębościsku zatraćmy się wspólnie
odwiercając w brzuchach dziury wgłębnie i okólnie
aż bezwstydną grawitacją przygniotą nas cienie
i rozpłaszczy nas rozkoszne unicestwienie

1.04.2012

Sans merci



Spotkałem ją przy głogach, co rosną u rozdroży
a włosy miała dzikie, a wyziew oczu - srogi
i jędrne z frontu piersi
- la belle dame sans merci -
to były zbyt wysokie jak na mój rozkrok progi

Mówiła obcym głosem, że nigdy nie zapomnę
że serce jej gotowe - spęczniałe i ogromne
karmiła mnie nektarem
z ziół, miodu cud-naparem
i przysięgała - piękne będziemy mieć potomne

Mój koń chabetny odżył i zbroja wpół rozpękła
a ona mnie ciągnęła za lejce z tego piekła
tętniła głosem śpiewnym
i łkała okiem rzewnym
że wreszcie się wyrwała, że w końcu stąd uciekła

Z promieniem pierwszym rannym zraniła mnie na wylot
i żaden znak na niebie nie zjawił się z tą chwilą
a chłodny znak przyziemny
miłośnik - pusty, ciemny
- już zadość swym czyniła pośpiesznym stamtąd dylom

I tak od tego czasu błąkamy się po świecie
nie-swoim, ja i koń mój, regiment-duch i miecze
i z rany w mojej piersi
- la belle dame sans merci! -
wykrzyczę jeszcze czasem co sił w tym wierszoklecie

21.04.2012

Umaszczenie


zrudzieć gdy ci przyszło - śpiewały zachody
atmosferycznie rzecz wziąwszy na jesień
już czuło na wietrze się woń nawałnicy
cień niespodzianek pandory

gdy całkiem zrobiłaś się sucha ustronna
łopatologią wkopałem się w prekambr
sczerniałaś - sam nie wiem - czy główka zapałki
czy smolny to łeb nowej żagwi

14.09.2012

Gdybyś mi była


gdybyś mi była
ach
amazonką
nauczyłbym się co to wędzidło
ganiałbym cwałem po serca padoku
aż w końcu z worka mego obroku
wyszłoby szydło

gdybyś mi była
ach
cną japonką
przeniósłbym wiersze w krzewy wiśniowe
zmieniłbym jaśki na słomiane maty
i w aromacie zielonej herbaty
zazieleniłbym głowę

gdybyś mi była
ach
ranną rosą
skropiłbym rany twoje rumiankiem
wzniósłbym się mglistym kłębem wśród bylin
i twej szkarłatnej koszenili
został kochankiem

gdybyś mi była
ach
śmiercią z kosą
poszedłbym w twoje ramiona kostusze
rozniósłbym pustki bezokie straszydła
w końcu uwierzyłbym całkiem bez mydła
żem jest marnym puchem

gdybyś mi była
ach
gdybyś była!

4.05.2011
9.05.2011

[bez tytułu]


lubię wczepiać swe troski między płaty szyszek
jak ziarna
nasiona
kukułcze podrzutki
i ciskać te bomby prosto w toń jeziorną
mącić ją nimi: kijanką w mrowisko
- lepsze zmarszczki na wodzie niż na moim czole

dlatego też myślę masz swe piękne oczy
tak bardzo niebieskie
pełne czystej wody
ciebie bardzo często osadzam na dnie
puszczam w rekonesans raf nie-koralowych
w maleńkim sosnowym batyskafie zmartwień
o ogonku zgiętym w hydro-myślo-dynamiczny
znak zapytania

5.07.2010

Śmierć Euklidesa


* 1 *

jeszcze nie wystygło ciało geometry
a oni już kładą na nie swetry
że niby cieplna śmierć wszechświata
gdzieś koło nosa im lata

jeszcze nie wygasł żar w oczodole
a oni już kładą na nie obole
że niby próżni afektację
można kupować - jak akcje

cień spoza czasu mu ciało powleka
coś już na progu cierpliwie czeka


* 2 *

czemu spazm pośmiertny trzęsie twym zewłokiem
grozy zlękniony kosmicznej?
gdzie poszły punkty - proste - asumpty
z tą planarnością wciąż styczne?

czemu blady cieniu odjeżdżasz w pomrokę
ręce złamawszy we fraktal?

dokąd cię wiedzie wydarty w niebie
korytarz form ana-kata?

idź w stronę światła drogami znanymi
i nie rozmawiaj z przyczajonymi


* 3 *

za jakie On zbrodnie przeciw strukturze
czyha na ciebie z wymiarów?
ja z ciebie wzoru - więźniu horroru
brać więcej nie mam zamiaru --

gwiazdy szlochają: shub-niggurath
planety łkają: shub-niggurath
pieją księżyce: shub-niggurath
ja z nimi krzyczę: shub-niggurath!

w rozpełzanym chaosie - w szaleństwa hadesie
żegnam cię mistrzu mój euklidesie

6.02.2013
27.02.2013

Jeszcze raz



Moglibyśmy --
ogołocić się do żywej skóry
upychając po szafach parę nowych zdechlaków
I z mojrami na powrót stanąć w konkury
kilka przetrzeć nieznanych nam szlaków
kochałbym cię
ale - uciec z krain niby-niby?
i zatracić piękne puste co-by-było-gdyby?

9.09.2012

Nieumarli



gdy wyszli z kwater - biada nam wszystkim!
w ciszy wieczornej jak zasiał makiem
w ślepiach im księżyc srebrny zagościł
śmierć im na karku siadła okrakiem

bez segregacji - wszyscy Ziemiści
ruszyli społem w arterie miasta
i zjednoczeni wspólnym rozkładem
patrzyli jak się popłoch rozrasta

w telewizorach - na szkło zaparci
szczerzyli dziąsła aż po migdałki
niedoceniana mniejszość żywotna
- władza już na nich ostrzyła pałki

lecz choć krzyczeli - mózgu i igrzysk!
jeszcze nikogo tu nie zeżarli
choć im się mędrcy kładli na drodze
- taka złośliwość ludzi umarłych

10.03.2013

11-brana


nie mogę cię odkleić od wnętrza mej czaszki
jak gumy owocowej od podeszwy buta
przeżutej o jeden szczękościsk zbyt wiele
przewałkowanej na płasko

nie mogę cię wyciągnąć z kącika mego oka
jak świeżej pajęczyny z rogu komory
girlandami podwieszonej u białego stropu
hibernującej na zimę

nie mogę cię wypędzić z sennej mej doliny
jak plemienia koczowników z arkadyjskiej ziemi
niecących ogniska w samym sercu niecki
i orających czarnoziem

nie mogę też niestety dotknąć twego ducha
jak mirażu nad rozgrzanym piaskiem pustkowia
machającego jeno dłonią z oddali
fatamorganoleptycznie

*

zwinięty jak embrion w jedenastym wymiarze
czekam niemożliwej fluktuacji zdarzeń

24.12.2011

Chimeryzm


poszedłem do łóżka dzisiaj z chimerą
a taka mi była - aktywna za troje
tak się tym jadem zapluła po brodzie
że po kolana w tym brodzę

klęła lwia paszcza - więcej odwagi!
beczał koziołek - łapać za rogi!
syczał wężogon - stań no na nogi!
pytonem wił się w pytajnik

o trójco moja --
ja sam nie wiem czemu wzdycham nad dachami świata
czemu myśli rozdrapane sypią się łupieżem
czemu w sosie własnym kisnę pod pancerzem
ja nie wiem - nie wiem - i nie wiem

myślę: te trzy głowy - to jednak nie jedna
gdy w translację ciśnie się mutacji brednia:
z gęsiej skórki wyłażą mi piórka feniksa
i szumią: spróbować możesz jeszcze raz

26.02.2013