Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koniec świata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koniec świata. Pokaż wszystkie posty

[bez tytułu]


cóż poczniem gdy się nie poczniem
na nowo w świecie przyszłości?
gdy transmigracja jak każda migracja
skończy się zamknięciem granic?
gdy jak w odbycie utkniemy w niebycie
w tym czarnym bagnie wieczności
albo na siedmiu aniołów trąbienie
ściółką wygłuszą nam trumny? --

może musimy żyć pełną parą
i dzień każdy chwytać za pięty wieczoru?
może jeszcze będzie czas by czuć się staro
kiedy się dwie kosy zejdą na liczniku?
może teraz czas jest nurzać się w ambrozji
i błędy popełniać najgorsze jak zbrodnie
przeciwko swej duszy? - może świat jest żartem?
a jeśli - to śmiać się wypada z puenty!

11.01.2014

Czasokrążca (2013), czyli ponadczasowy interes


Krótkie opowiadanie o podróżach w czasie, które zdobyło 3. miejsce w konkursie Zamojskich Spotkań z Fantastyką. Miało się pojawić w jakiejś lokalnej gazetce, ale widzę, że jak zawsze są z tym problemy, więc wstawiam tu na własną rękę.
Podobny motyw z pukającym do drzwi podróżnikiem w czasie pojawił się w znakomitym "Wezwaniu do naprawy" Philipa K. Dicka; z tym, że tam nie był to akwizytor.

BTW, ciekawi mnie to, jak naturalną reakcją obronną na widok komiwojażera na progu jest zatrzaśnięcie mu drzwi przed nosem - taki odruch bezwarunkowy. Z góry zakładamy, że ci ludzie chcą nas po prostu naciągnąć. I w 99,99% przypadków pewnie tak jest. Taka praca.
Ale co, jeśli ten jeden raz na dziesięć tysięcy jest zupełnie inaczej?

Zapraszam do lektury :)

Link do opowiadania (pdf)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)

Zbudować świat (2009), czyli koniec świata fantasy


"Zbudować świat" było pierwszym sukcesem, który naprawdę "odczułem". Mimo że otrzymało tylko (aż!) wyróżnienie w konkursie Horyzonty Wyobraźni w 2009 roku, to nauczyło mnie wiele.
Po pierwsze, jak pozbywać się niepotrzebnego materiału, bo z oryginalnej wersji opowiadania (niemalże noweli!) zmuszony byłem obciąć jakieś 30% tekstu, żeby spełnić wymagania limitu znaków.
Po drugie, pozwoliło mi wziąć udział w pierwszej w życiu gali, z nagrodami i ze wszystkim, a nawet - mimo wrodzonej nieśmiałości - zamienić na temat mojego dzieła parę słów z panem Andrzejem Pilipiukiem, który konkursowi temu jurorował (i chyba nawet nadal juroruje).

Wbrew pozorom to po lewo to ja

Dziś już to opowiadanie wydaje mi się jednocześnie za surowe (jeśli chodzi o warsztat) oraz nazbyt rozbudowane (jeśli chodzi o wyobraźnię). Niby fantasy na taką skalę dawno mi się nie udało, a i jakbym więcej o (post-)apokalipsach wtedy wiedział, pewnie byłoby i bogatsze w popularne motywy. Zależało mi wtedy przede wszystkim na obcości, np. chciałem unikać słów "słońce" czy "księżyc" i w ten sposób pokazać, że to inny od naszego, obcy świat. Wciąż jestem bardzo zadowolony z różnych dialektów, jakimi posługują się tu fantastyczne rasy - wymyślone zresztą na własny użytek, gdyż zawsze czułem, iż w temacie elfów i krasnoludów wszystko już zostało powiedziane.

No cóż, sentyment pozostał, niedokończona kontynuacja również, i szkoda, żeby to tak poszło całkiem w zapomnienie.

Zapraszam do lektury :)

Link do opowiadania (pdf)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)