Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas. Pokaż wszystkie posty

Byliśmy umówieni na cięcie (2014), czyli żelazność terminów


Termin rzecz święta. Wszelkich deadline'ów i dat ostatecznych dotrzymywać należy, jeśli chce się, aby ludzie traktowali nas poważnie. I - jak to często bywa - niektóre z tych terminów bywają całkiem niemożliwe.

Wliczając w to termin porodu.

Tak właśnie rzecz się ma w moim nowym opowiadaniu, które ukazało się na niedobrych literkach. Tytuł mówi chyba sam za siebie - "Byliśmy umówieni na cięcie" - a jego powstanie zawdzięczam w dużej mierze lekturze opowiadań Rolanda Topora. Swego czasu wsączyła się we mnie ta toporowska groteska i pchnęła do przejrzenia pomysłów, które wcześniej uznałem za zbyt absurdalne. Pierwszym z nich było "Marzenie ściętej głowy", drugim zaś - właśnie "Byliśmy umówieni na cięcie". I tu, i tam coś tną - i tu, i tam pomysł można było poprowadzić w zupełnie innym kierunku.
Ale nie ma co się nad tym rozwodzić.

Zapraszam do lektury:

Link do opowiadania (niedobre literki)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)



[bez tytułu]


cóż poczniem gdy się nie poczniem
na nowo w świecie przyszłości?
gdy transmigracja jak każda migracja
skończy się zamknięciem granic?
gdy jak w odbycie utkniemy w niebycie
w tym czarnym bagnie wieczności
albo na siedmiu aniołów trąbienie
ściółką wygłuszą nam trumny? --

może musimy żyć pełną parą
i dzień każdy chwytać za pięty wieczoru?
może jeszcze będzie czas by czuć się staro
kiedy się dwie kosy zejdą na liczniku?
może teraz czas jest nurzać się w ambrozji
i błędy popełniać najgorsze jak zbrodnie
przeciwko swej duszy? - może świat jest żartem?
a jeśli - to śmiać się wypada z puenty!

11.01.2014

Czasokrążca (2013), czyli ponadczasowy interes


Krótkie opowiadanie o podróżach w czasie, które zdobyło 3. miejsce w konkursie Zamojskich Spotkań z Fantastyką. Miało się pojawić w jakiejś lokalnej gazetce, ale widzę, że jak zawsze są z tym problemy, więc wstawiam tu na własną rękę.
Podobny motyw z pukającym do drzwi podróżnikiem w czasie pojawił się w znakomitym "Wezwaniu do naprawy" Philipa K. Dicka; z tym, że tam nie był to akwizytor.

BTW, ciekawi mnie to, jak naturalną reakcją obronną na widok komiwojażera na progu jest zatrzaśnięcie mu drzwi przed nosem - taki odruch bezwarunkowy. Z góry zakładamy, że ci ludzie chcą nas po prostu naciągnąć. I w 99,99% przypadków pewnie tak jest. Taka praca.
Ale co, jeśli ten jeden raz na dziesięć tysięcy jest zupełnie inaczej?

Zapraszam do lektury :)

Link do opowiadania (pdf)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)