INDIAŃSKIE LATO:
DEUS EX MACHINA. CZŁOWIEK, KTÓRY ZNIKNĄŁ
Na stronie wydawnictwa (oprawa miękka)
INDIAŃSKIE LATO:
DEUS EX MACHINA. CZŁOWIEK, KTÓRY ZNIKNĄŁ
Na stronie wydawnictwa (oprawa miękka)
Pomysł zrodził się na wakacjach w zeszłym roku. Przebywając na plaży w pewnym bałkańskim kraju rozbawił mnie widok rowerka wodnego z zamontowaną zjeżdżalnią; zwłaszcza że to dzieciaki pedałowały, a ich rodziciel, niczym udzielny panicz, korzystał z uroków zjeżdżania. Pomyślałem sobie, że brakuje tam tylko trzeciego piętra z barem z drinkami i urlopowicz byłby ustawiony.
No tak, ale co gdyby tych dzieci była cała gromadka i Rodzice zmuszali ich do pedałowania, a sami bawiliby się gdzieś na górnym pokładzie?
Tak oto powstał zaczątek historii, którą nazwałem adekwatnie "Bunt na pedałowni".
Zapożyczyłem kilka pomysłów z bazy luźnych bizarrowych koncepcji, m.in. dzieci śpiące w "psiworach" zamiast w śpiworach albo bohatera, którego język wydłuża się, im więcej mówi. Reszta powstała w zasadzie na poczekaniu. Bohaterka otrzymała imię Inkandescencja (Inka), bo takie od paru lat figurowało w moich notatkach, do wykorzystania na potem. A skoro zowie się Inkandescencja, to powinna oświecać innych, prawda? I tak dalej, i tak dalej, pokład za pokładem prowadziłem swoją gromadkę Kowalskich na szczyt, ku ostatniej Prawdzie. Przyznam, że miałem przy tym mnóstwo frajdy - pomimo dosyć ponurego klimatu całości.
Polecam serdecznie Waszej uwadze, bo dawno nie byłem z tekstu tak zadowolony. :)
Link do opowiadania (paskudZin #02)
paskudZin #02: Dziwakacje dostępny jest na stronie Niedobrych Literek w formatach PDF, EPUB oraz MOBI
World Dracula Day na niezawodnych Niedobrych Literkach cieszył się i cieszy sporym powodzeniem. Nie dziwota, jako że udało nam się zebrać 8 znamienitych tekstów od jeszcze znamienitszych autorów - a wszystkie o nietoperkach, krwiopijcach, palach, kąsaniu i nocnym polowaniu. Zajrzyjcie koniecznie, bo warto!
Ode mnie pojawił się krótki "Skok w dal na pal", zainspirowany tekstem wymyślonym wraz z koleżanką z pracy (zdaje się, że tego samego dnia powstało również dosadne "Pal mi w los!"). Home office home officem, ma swoje, jak to się mówi, "zady i walety", ale czasem brakuje takiej biurowej głupawki i przerzucania żartami. Nigdy nie wiadomo, jaka inspiracja czai się za rogiem. Dlatego właśnie zapisuję takie perełki na później.
W tekście wykorzystano fragment utworu "Skumbrie w tomacie" niedoścignionego absurdysty, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Motyw "sportowca wygłaszającego tajemniczy tekst" zapożyczyłem natomiast z życia. W 1995 piłkarz Eric Cantona powiedział dziennikarzom: "Kiedy mewy podążają za kutrem, robią to dlatego, ponieważ myślą, że sardynki zostaną rzucone do morza." Myślę, że niesie to w sobie podobny ładunek konfuzji, co powiedzenie: "skumbrie w tomacie pstrąg". No i najważniejsze, że wątek rybny zostaje zachowany! :D
Zapraszam serdecznie do lektury.
Powyższy widok na ulicę Piłsudskiego w Łodzi, dziś już nieistniejący, stanowił zarzewie dla najnowszego opowiadania, które ukazało się z piątej części antologii polskiej grozy City wydanej przez Wydawnictwo FORMA.
W poobrywanym napisie SERWIS ukazało mi się słowo SKRWI i zaintrygowało mnie na tyle, by zacząć myśleć nad fabułą. A że wybierałem się akurat w podróż pociągiem, czasu na myślenie było wiele.
Fabuła opowiada o młodym chłopaku, który ściąga do ruin przydrożnego serwisu narzędzi swoją sąsiadkę/przyjaciółkę z dzieciństwa, żeby ją zabić. Niestety, grasujący po mieście seryjny morderca również wybrał sobie to miejsce jako rzeźnię. Czy uda się zmanipulować wszystkich tak, by nóż spotkał się z ciałem winnej?Swoista intryga w opowiadaniu, niedopowiedzenia na temat motywu oraz wzajemne zrozumienie dwóch psychopatów - wszystko to zapożyczyłem z twórczości japońskiego autora Otsuichiego. To kolejny pisarz, którego aż żal, że nie wydają po polsku. Kto ma okazję przeczytać po angielsku, temu polecam serdecznie!
Zachęcam również do lektury poprzednich części antologii City, gdzie ukazały się moje opowiadania:
Zapraszam do pobierania antologii i czytania! :)
Od początku stycznia na Niedobrych Literkach trwa zorganizowana przeze mnie akcja pod tytułem Miesiąc Opowieści Alicyjnych, dla uczczenia 190. rocznicy urodzin Lewisa Carrolla, mojego ulubionego autora. Ukazały się opowiadania różne i różniste, od jednostronicowych szorcików po rozbudowane nowelki, mniej lub bardziej cudaczne i dziwaczne. Bizarro fiction w naturalny sposób łączy się bowiem z absurdalno-oniryczną konwencją twórczości Carrolla, o czym każdy czytelnik może się przekonać, zasiadając do lektury na portalu. Naprawdę warto!
Ode mnie dziś historia wieńcząca cykl, zatytułowana "Po drugiej stronie Alutki Pinddel". Jako że znam wszelkie tematy Alicyjne bardzo dobrze, ograniczyłem sobie inspirację tylko i wyłącznie do tych rozdziałów, w których pojawia się Księżna, a zatem do VI, VIII i IX. Występuje zatem sama Jejmość, dwójka posłańców (rybi i żabi), dziecię-prosię, oddziały kobiet zbrojnych w kije do krokieta, epizodycznie Gryf i Niby-Żółw, a także... flaming. W jakiej roli? O tym musicie się przekonać sami!
Tematyka jest poza tym dystopijna i damsko-męska, nieco w stylu "Seksmisji". To K (kobiety) rządzą światem, uprzedmiotowiwszy sobie M (mężczyzn). W samych książkach Carrolla próżno szukać podobnych sentymentów, więc uznałem to za odświeżające spojrzenie na pewne znane wątki. Dodatkowo, początkowa scena zainspirowana została odcinkiem "Przyjaciół", w którym Chandler opowiadał o swoim śnie z dzwoniącym kroczem.
Wszystkie opowiadania opublikowane w trakcie akcji będzie również można pobrać jako pierwszy numer naszego nieregularnika, paskudZinu. Wypatrujcie wieści!
A póki co - zapraszam do lektury! :)
Link do opowiadania (Niedobre Literki)
Link do opowiadania (paskudZin #01)
W ferworze kończącej się na Niedobrych Literkach akcji Majowej Manii całkiem wyleciało mi z głowy, by wrzucić na bloga parę słów o moim opowiadaniu kończącym cykl, czyli o Lodówce pani Jaraźnej, napisanym z okazji Dnia Pracownika Przemysłu Spożywczego. Niniejszym naprawiam ten błąd.
Lodówka... to kolejny pomysł, który przez długi czas egzystował w moim pliku z luźnymi zdaniami i sugestiami fabuły i który nabrał kolorytu dzięki zastosowaniu magicznego składnika: bizarro fiction. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że brak ograniczeń, jaki daje bizarro, wyzwala prawdziwe pokłady kreatywności. Nie każdy zarys nadaje się do podobnego potraktowania go dawką dziwności, ale warto o tym pamiętać, kiedy coś się nie klei. W tym przypadku do idei lodówki buczącej inaczej zależnie od przechowywanego w niej mięsa dołożyłem dwa kolejne, osobliwe elementy: zdradę z meblem oraz bohatera dostarczającego prąd w nieco odmienny od powszechnie przyjętego sposób.
Efekty można ocenić samemu.
Zapraszam do lektury! :)
Na Niedobrych Literkach trwa zorganizowana przeze mnie Majowa Mania - akcja literacka, w trakcie której bierzemy dowolne majowe święto nietypowe i piszemy na jego temat opowiadanie.
Dziś z okazji Dnia Rodzicielstwa Zastępczego odgrzebałem swój stary tekst na 300 słówek, napisany niegdyś na konkurs o Warszawie (w zasadzie - jeden z dwóch tekstów). Jury chyba nie spodobały się moje dziwne wymysły o rogatych kobietach i dzieciach rodzących się z kokosów, bo żadnego odzewu nie usłyszałem, niemniej nie mogłem pozwolić, by coś tak lotnego się zmarnowało. Bizarro fiction najzwyczajniej w świecie nie jest dla wszystkich i trzeba się z tym pogodzić.
Jako że opowiadanie jest krótkie, więcej wstępu nie potrzebuje, więc napiszę już tylko tradycyjnie:
Zapraszam do lektury! :)
Link do opowiadania (Niedobre Literki)
Na Niedobrych Literkach trwa zorganizowana przeze mnie Majowa Mania - akcja literacka, w trakcie której bierzemy dowolne majowe święto nietypowe i piszemy na jego temat opowiadanie.
Kolejny tekst, pod tytułem "Primasortowanie", napisałem pod wpływem chwili metodą na żywca specjalnie na Dzień bez śmiecenia.
Fragment o żonie zachowującej się od rana jak mina wodna kisiłem w notatkach od ładnych paru lat (w 100-stronicowym pliku z luźnymi notatkami zawsze znajdzie się coś ciekawego) i kiedy wpadł mi w oko, uznałem, że byłby o niebo lepszy, gdyby kobieta faktycznie zmieniła się w minę i zaczęła zatruwać życie swojego męża. Cóż więcej mógłby zrobić, jak tylko chwycić za kubeł ze śmieciami i uciekać z domu? Najlepiej - jak najdalej stąd. Na wysypisko.
Zapraszam do lektury! :)
Na Niedobrych Literkach trwa zorganizowana przeze mnie Majowa Mania - akcja literacka, w trakcie której bierzemy dowolne majowe święto nietypowe i piszemy na jego temat opowiadanie. Ja również nie mogłem się powstrzymać przed dołączeniem, szczególnie kiedy dowiedziałem się, że 2 maja to Międzynarodowy Dzień Harry'ego Pottera! W związku z tym w tydzień powstał tekst - fragment wymyślonej przeze mnie niegdyś bizarro-parodii zatytułowanej "Abrax Tennet i Amulet Pożądania".
Abraxas Rotas Tennet (w skrócie Abrax) uczęszcza do szkoły magii i czarodziejstwa w Hogthai (nie mylić z Hogwartem). W akademii panują surowe reguły dotyczące fizycznych kontaktów pomiędzy uczniami, więc profesorowie zamykają seksualną energię podopiecznych w formie amuletów. Wokół tych ozdób kręci się życie uczniów: ci z największymi traktowani są jak smoki alfa, podczas gdy ci z mniejszymi - jak nic nie znaczące krasnale. Abrax otrzymuje zaś najdrobniejszy, najsmutniejszy pipsztyk w historii Hogthai...
Powstały fragment nastawił mnie pozytywnie do świata, po którym hasają gobliny kociołkowe, trolle miotłowe i tiarołaki. Możliwe, że ostatecznie powstanie więcej perypetii młodego maga, co niedomaga. Może powieść w odcinkach? Zobaczymy.
Tymczasem - zapraszam do lektury! :)
Link do opowiadania (Niedobre Literki)
"Z głębi pierzastej padliny" to opowiadanie napisane jakiś czas temu na konkurs. Pisane na szybko, ostatniego dnia terminu, nie zawojowało wówczas serc jury, jednakże gdy tylko otrzymałem propozycję wzięcia udziału w antologii audiobooków, pomyślałem właśnie o nim - głównie ze względu na drugoosobową narrację. Po poprawkach, przeróbkach i usunięciu niepotrzebnych wątków okazało się do tego celu idealne.
OPIS:
Chłopiec obserwuje lot meteoru z piwnicy, w której jak co dzień zamknął go Ojciec. Następnego dnia w gęstym lesie odnajduje krater. Ale to nie kawałek metalu, a coś zgoła odmiennego spadło tej nocy z niebios. Coś, co niegdyś posiadało skrzydła, a teraz pachnie siarką i wyrosły mu różki. Coś, co wypełzło z głębi pierzastej padliny. I to coś nie spocznie, dopóki nie ukarze Ojca za lata przemocy i upokorzeń...
Zapraszam do słuchania. :)
Link do audiobooka (Audioteka)