Miło mi zakomunikować, że z dniem dzisiejszym zakończyłem prace nad pierwszą, surową wersją mojej powieści, która gdzieś od listopada kryła się w bocznym pasku postępu pod literkami "B.W.".
Pasek obecnie wygląda tak:
co oznacza, że napisałem ostatnie słowo ostatniego zdania ("rozbili", można zgadywać, kto i co), a potem tradycyjnym gestem machnąłem KONIEC i otworzyłem celebracyjne piwo.
Tytuł powieści tak czy siak jest na razie roboczy i to w języku angielskim (powieść normalnie, po naszemu), więc zdradzać go nie będę, chyba że pod wielkim naciskiem ;) Na razie powiem tyle, że jest to science-fiction, ale większość akcji dzieje się w środowisku o zabarwieniu niemalże średniowiecznej fantasy. Sam pomysł powstał w oparciu o wczesne opowiadanie Philipa K. Dicka, przemaglowane przez moje szare komórki. I chyba wystarczy.
Teraz czekają mnie tygodnie żmudnego poprawiania i polowania na błędy, łączenia i rozdzielania bohaterów pobocznych niczym jakichś plastycznych komórek i ogólnie pisarska katorga wersji numer 2. Potem czytelnicy alfa powiedzą mi, co zrobiłem źle i jak kiepsko się czytało, wkurzę się i obrażę na cały świat, po czym skompiluję wersję 3. A potem to już z górki... :)
W ramach takiego wczesnego preview jeden z obrazków z mojego folderu wizualnych inspiracji:
Więcej - być może - niedługo. Trzymać kciuki.
Ślepy stróż (2014), czyli krótko o aniołach
Na publikację tego opowiadania na stronie Alchemia Słowa czekałem już tak długo, że kiedy wreszcie się pojawiło, mało go nie przegapiłem. Na szczęście już jest, więc mogę skrobnąć o nim parę słów. Przypominam, że opowiadanie niniejsze zajęło II miejsce w konkursie anielskim jakiś czas temu.
Tematy anielskie są mi nieobce z oczywistego dla polskiej fantastyki powodu. Powodowi temu na imię Maja Lidia Kossakowska. Swego czasu kupowałem wszystko, co wychodziło spod jej pióra - nie tylko książki związane z "Siewcą Wiatru", bo tych aż tak wiele nie było. Wciąż honorowo na półce stoi u mnie na przykład "Ruda sfora", a obok gnieżdżą się cztery "Upiory południa" (z których wprost ubóstwiam numer 3: "Burzowe Kocię"). Na potrzeby opowiadania z prawdziwą przyjemnością przypomniałem więc sobie kilka utworów dziejących się w anielskim uniwersum. Robię to dość często - wczuwam się niejako w rolę. Tutaj, rzecz jasna, chodziło o rolę fantasty-angelisty.
Opowiadanie przyjmuje formę podobną do wcześniejszej "Zakochanej zmory", czyli formę pierwszoosobowej narracji, ale z narratorem nie równającym się wcale najważniejszej postaci. Historię przedstawia anioł stróż, który za spojrzenie prosto w twarz Bogu został ukarany banicją na Ziemi. Do opieki przydzielono mu duszyczkę niewielką i biedną. A czyją? Tego można dowiedzieć się z tekstu :)
Przy okazji, bardzo podobała mi się możliwość stworzenia tytułu, który po przetłumaczeniu na angielski przyjmuje nazwę mojej ulubionej kapeli z gatunku power metal - Blind Guardian. Taki bonus.
Zapraszam do lektury :)
Link do opowiadania (Alchemia Słowa)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)
Garść nowości
Dodatkowo, "naumiałem" się, jak robić dymki w HTML-u ("naumianie" się polegało na "O, ciekawe, jak się robi takie dymki?" > Google > "Aha, tak się robi").
Od teraz w każdym miejscu, w którym próbuję szpanować trudnym słownictwem, używam czegoś obcojęzycznego albo umilam sobie pisaninę radosnym słowotwórstwem, po najechaniu na słowo zobaczyć można wyjaśnienie.
O tak:
W paru miejscach dotyczy to także wyjaśnień fragmentów albo odniesień. Niektóre obrazki przy wierszach też zostały opatrzone dymkami. Taki bonus. Ale wszystkiego i tak nie będę wyjaśniał, bo niektórych utworów sam nie ogarniam...
Interpretować na własną rękę :)
[bez tytułu]
cóż poczniem gdy się nie poczniem
na nowo w świecie przyszłości?
gdy
skończy się zamknięciem granic?
gdy jak w odbycie utkniemy w niebycie
w tym czarnym bagnie wieczności
albo na siedmiu aniołów trąbienie
ściółką wygłuszą nam trumny? --
może musimy żyć pełną parą
i dzień każdy chwytać za pięty wieczoru?
może jeszcze będzie czas by czuć się staro
kiedy się
może teraz czas jest nurzać się w ambrozji
i błędy popełniać najgorsze jak zbrodnie
przeciwko swej duszy? - może świat jest żartem?
a jeśli - to śmiać się wypada z puenty!
11.01.2014
Fantazja
godzina już dawno jest
gdy się wynurzasz z
jak od pyłku wróżek lekko stąpając
niby prawdziwa
jaka cię wypluła opowieść z narnii
że taka jesteś jak z szafy wzięta?
jakim życzeniem zaklęłaś w swe oczy
szmaragdowe miasto czarodzieja oza?
przeciągnij mnie naraz na swą ciemną stronę
naucz tajników tej słodkiej niemocy!
wykuj mi jeden pierścień by władać
całym śródziemiem tego uczucia!
lecz - jeśli mam być twoim księciem półkrwi
wiedz że ja kocham tylko pełnokrwiście
wolę żyć w fantazji - dzięki temu będzie
to niekończąca się nigdy opowieść
10.01.2014
Modlitwa heretyka
gdy chcieli spalić mnie na stosie
za pentagramy w duszy wyryte
Ty rozdzieliłeś niebo jak mojżesz
w deszczu przyniosłeś mi zbawienie
gdy w twarz mi pluli wodą święconą
gromkimi baty lali z kropidła
Ty ją w powietrzu zmieniałeś w wino
w strugach spływało do moich ust
gdy mnie cisnęli do dołu z lwami
zmawiając modły za grzeszną duszę
Ty namaściłeś mnie na dawida
bestie ogrzały mnie w chłodną noc
gdy porzucili mnie na pustkowiu
w ciemności dziczy nieprzeniknionej
Ty zapaliłeś ten krzak ciernisty
mrok odegnałeś i wilczury
gdy tu przykląkłem chciałem zapytać
czemu to mnie tak umiłowałeś
mnie bezbożnika - odpowiedziałeś
"
13.05.2013
7.01.2014
Unicestwienie
zniszczmy się nawzajem językami ostrokołu
żywą tkankę wykrawając paznokciem pospołu
zmasakrujmy swe korpusy w sztyletu pieszczocie
i bezstawne kończyny rzućmy w dół pokotem
czystą studnię zatrujmy wężowatym
barwiąc skóry tkaninę płomienistym kolorem
w jednolitą się zbijmy różowatą pecynę
zadzierzgnięci szponami w mięsistej padlinie
w tej malignie zębościsku zatraćmy się wspólnie
odwiercając w brzuchach dziury wgłębnie i okólnie
aż bezwstydną grawitacją przygniotą nas cienie
i rozpłaszczy nas rozkoszne unicestwienie
1.04.2012
Coś strasznego (2013), czyli dialog świąteczny
Na Ex Fabula, w serii świątecznych szortów (wszystkie, jak na razie, na wysokim poziomie, czytałem własnymi osobistymi oczami) pojawiło się także moje opowiadanie-dialog. Powstało w zasadzie na żywo, kiedy z nudów (i z braku laptopa, bo zalany ów herbatą zieloną tkwił wtedy uparcie w serwisie) zacząłem coś pisać na kartce.
Dialogi tego typu pisałem kiedyś do mojej bardzo ambitnej, młodzieńczej próby powieściowej, która była czymś w rodzaju "epistolarnej fantasy". Były listy, pamiętniki, kroniki i transkrypty rozmów. Wtedy to rozmawiali głównie iluzjoniści, którzy spotkali się na konwencie (magii nie było, tylko iluzje optyczne), w każdym razie forma ta nie była mi obca. No to machnąłem. I cieszę się, że się pojawiło, bo z portalem współpracuje się bardzo dobrze (przypominam, że wysiłkiem Ex Fabula ukaże się antologia "Toystories" także z moim udziałem).
A tymczasem zapraszam do lektury, świątecznie i strasznie... no, trochę :)
Link do opowiadania (pdf)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)
Kłopoty z czułkami (2013), czyli z wizytą w Fabryce Kosmitów
Opowiadanie wyróżnione w tegorocznym konkursie Świetlne Pióro dzieje się w świecie (tudzież w wszechświecie) dobrze mi znanym. Stworzyłem go na potrzeby innego projektu: powieści, którą jeszcze kiedyś mam nadzieję skończyć, ale która rozrosła się do takich fabularnych proporcji, że musiałem zaniechać jej tworzenia. Przynajmniej na razie. Ślęczałem jednak nad nią wystarczająco długo, by stworzyć uniwersum, w którym czuję się dobrze i bardzo mnie cieszy, że coś z tegoż uniwersum wyszło na ten nasz świat. Z kilku opinii wiem, że się podobało, więc pewnie będzie więcej.
Fabryka Kosmitów Doktora Xenosa to jeden z, można by rzec, spin-offów głównej historii, który wymyśliłem jako naturalną (no dobra, nie naturalną, genetycznie modyfikowaną) kolej rzeczy we wszechświecie, w którym ludzkość podbija kosmos i okazuje się, że jesteśmy sami. Idea jest prosta. Wystarczy jeden szaleniec, pasjonat, żeby zaraz zaroiło się od sztucznie wytworzonych obcych. Sam doktor Xenos to takie połączenie doktora Emmetta "Doca" Browna z mojego ukochanego Powrotu do przyszłości oraz Profesora Farnswortha z równie ukochanego sitcomu Futurama. Nawet bliżej Farnswortha pod kątem zachwianej moralności.
Do czasu, kiedy zacząłem pisać, nie wiedziałem, w jaki sposób przedstawić historię Xenosa, ale odpowiedź tam była przez cały czas - wystarczyło dać mu laboranta, "Watsona" do jego "Sherlocka", który na wszystko spoglądałby chłodnym okiem człowieka "normalnego". Stąd Norm, narrator, na dokładkę student walczący z zaliczeniem roku, żeby mógł się wydostać z Fabryki. Postać tragiczna i bliska memu sercu.
Zapraszam więc do mojego kosmosu, bo w końcu "wszechświat jest za darmo" :)
Link do opowiadania (pdf)
(Wszelkie prawa zastrzeżone)
Addendum:
Na stronie Świetlnego Pióra dostępne są do przeczytania wszystkie wyróżnione i nagrodzone opowiadania. Muszę przyznać, że przeczytałem kilka, w tym te równorzędne drugie miejsca, i kompletnie nie rozumiem decyzji jury. Pierwsze z nich to jakiś chory sen kartografa, który może ma i oryginalny styl (choć nie przypadający mi do gustu), ale nie ma chyba nic wspólnego z fantastyką. W drugim zaś nie dzieje się nic. Miejsce trzecie jest jeszcze bardzo przyzwoite i miło się czytało, ale ze wszystkich tych mogę polecić opowiadanie "Shibuya 20.12" Anny Szumacher (autorkę chwaliłem już zresztą przy okazji antologii Dni Fantastyki). Naprawdę cudne, pełne wyobraźni i humoru, a na dokładkę w stylu detektywistycznym.
Etykiety:
2013,
anna szumacher,
białystok,
humor,
kornel mikołajczyk,
main,
obcy,
opowiadanie,
pdf,
science fiction,
space opera,
świetlne pióro,
wszechkosmos
Ogłoszenia drobne
1. Z konkursu Littera Scripta dotarła do mnie wreszcie ostatnia część nagrody, czyli audiobook nagrany na podstawie opowiadania "Dzieci atomu". Jak wiadomo nie ma rzeczy idealnych, więc i do tego należy podejść z pewną dozą ostrożnej krytyki. Lektor często potyka się na nazwach angielskich i jako studenta anglistyki (i istotę ludzką) mierzi mnie to niepomiernie, ale muszę przyznać, że ogólnie wie, co robi. Podoba mi się zwłaszcza modulowanie głosu w dialogach. Całokształt wykonania to takie 3+/4- dla mnie jako autora. Ale słucha się tego przyzwoicie, więc czego chcieć więcej?
Mp3 do ściągnięcia:
https://www.dropbox.com/s/k49adgw7xxqsof2/Dzieci%20atomu%20-%20KM.mp3
Do posłuchania na YouTube:
Tekst do śledzenia jakby co: https://docs.google.com/file/d/0B9j0zbcnth8SeTFIaTZUZXlPcHM/edit?usp=sharing
2. Kroi się również udział w jednej papierowej antologii. Ale na razie ćśśś... bo sprawa dopiero się rozwija ;)
3. A tymczasem zachęcam do obserwowania Ostatniego Dnia Pary, gdyż premiera e-antologii zbliża się wielkimi krokami. A to co?! Czyżby moja "Apokanibalipsa"? :P Dowiemy się już wkrótce.
Mp3 do ściągnięcia:
https://www.dropbox.com/s/k49adgw7xxqsof2/Dzieci%20atomu%20-%20KM.mp3
Do posłuchania na YouTube:
Tekst do śledzenia jakby co: https://docs.google.com/file/d/0B9j0zbcnth8SeTFIaTZUZXlPcHM/edit?usp=sharing
2. Kroi się również udział w jednej papierowej antologii. Ale na razie ćśśś... bo sprawa dopiero się rozwija ;)
3. A tymczasem zachęcam do obserwowania Ostatniego Dnia Pary, gdyż premiera e-antologii zbliża się wielkimi krokami. A to co?! Czyżby moja "Apokanibalipsa"? :P Dowiemy się już wkrótce.
Etykiety:
2013,
atompunk,
audiobook,
exfabula,
historia alternatywna,
kornel mikołajczyk,
littera scripta,
main,
ogłoszenie,
ostatni dzień pary,
science fiction,
via appia,
youtube
Sans merci
Spotkałem ją przy głogach, co rosną u rozdroży
a włosy miała dzikie, a wyziew oczu - srogi
i jędrne z frontu piersi
-
to były zbyt wysokie jak na mój rozkrok progi
Mówiła obcym głosem, że nigdy nie zapomnę
że serce jej gotowe - spęczniałe i ogromne
karmiła mnie nektarem
z ziół, miodu cud-naparem
i przysięgała - piękne będziemy mieć potomne
Mój koń chabetny odżył i zbroja wpół rozpękła
a ona mnie ciągnęła za lejce z tego piekła
tętniła głosem śpiewnym
i łkała okiem rzewnym
że wreszcie się wyrwała, że w końcu stąd uciekła
Z promieniem pierwszym rannym zraniła mnie na wylot
i żaden znak na niebie nie zjawił się z tą chwilą
a chłodny znak przyziemny
- już zadość swym czyniła pośpiesznym stamtąd dylom
I tak od tego czasu błąkamy się po świecie
nie-swoim, ja i koń mój, regiment-duch i miecze
i z rany w mojej piersi
- la belle dame sans merci! -
wykrzyczę jeszcze czasem co sił w tym wierszoklecie
21.04.2012
Czasokrążca (2013), czyli ponadczasowy interes
Krótkie opowiadanie o podróżach w czasie, które zdobyło 3. miejsce w konkursie Zamojskich Spotkań z Fantastyką. Miało się pojawić w jakiejś lokalnej gazetce, ale widzę, że jak zawsze są z tym problemy, więc wstawiam tu na własną rękę.
Podobny motyw z pukającym do drzwi podróżnikiem w czasie pojawił się w znakomitym "Wezwaniu do naprawy" Philipa K. Dicka; z tym, że tam nie był to akwizytor.
BTW, ciekawi mnie to, jak naturalną reakcją obronną na widok komiwojażera na progu jest zatrzaśnięcie mu drzwi przed nosem - taki odruch bezwarunkowy. Z góry zakładamy, że ci ludzie chcą nas po prostu naciągnąć. I w 99,99% przypadków pewnie tak jest. Taka praca.
Ale co, jeśli ten jeden raz na dziesięć tysięcy jest zupełnie inaczej?
Zapraszam do lektury :)
Link do opowiadania (pdf)
(Wszystkie prawa zastrzeżone)
Etykiety:
2013,
2014,
czas,
czwarty wymiar,
exfabula,
geometria nie-euklidesowa,
koniec świata,
kornel mikołajczyk,
main,
opowiadanie,
pkd,
science fiction,
time travel,
zamość
Antologia pokonkursowa Dni Fantastyki (2013), cz. 2/2
A oto i druga część moich wrażeń z lektury opowiadań:
Anna Szumacher, Alisson Babe i skarby Sezamu
W tej pełnej inwencji i humoru historii Ali Baba staje się prawdziwie "babą": Alisson Babe. Chyba pierwsze opowiadanie w tej antologii, które w moim odczuciu "dusi się" w niskim limicie znaków. Chciałbym zobaczyć tego więcej, jakiś obszerniejszy rozwój akcji, więcej przeszłej historii dżinna czy ojca bohaterki. Ale to tylko osobiste odczucie - poza tym świetne opowiadanie.
Cytat:
- Zamykaj skarbiec!
- J... jak?
- Tak samo jak go otworzyłaś, tylko odwrotnie - mruknął.
- Och, to było bardzo pomocne (...)
Karolina Jagnyziak, Żółw i Zając
Jedyne opowiadanie na podstawie nieznanej mi historii, gdyż pochodzącej z kultury Suahili. Podobnie jak wcześniej Borutę, czyta się to bardziej jak baśń czy legendę niż jako opowiadanie. W tym przypadku jednak element egzotyczności odkrywa znaczącą rolę: jest bardziej intrygująco, a przy okazji można się dowiedzieć paru rzeczy o folklorze krajów afrykańskich.
Cytat:
- To najpotężniejszy z potężnych. Potężny, niczym drzewo baobabu. I tak jak baobab, nie obali go żaden śmiertelnik.
Karolina Kaczkowska, Czerwony Kapturek - historia prawdziwa
Czerwony Kapturek i prosta analogia wilk = wilkołak, ale z nieco innym podejściem. Niezaprzeczalnym urokiem opowiadania jest jego humor i język. Urzeka zwłaszcza tradycyjne "Dlaczego masz takie wielkie oczy?" w tym wydaniu. Ogółem przyjemne.
Cytat:
Tego dnia Czerwony Kapturek wstała lewą nogą. Zaspana, z lekkim bólem w gardle, gramoliła się z pościeli w tempie zombie w smole.
Żaneta Siemsia, Łajdak
Najbardziej znana krakowska legenda w świetnym wydaniu. Tekst ma w sobie to, co i ja próbowałem zrobić ze swoim opowiadaniem - wziąć z tekstu źródłowego co najpotrzebniejsze, a potem stworzyć całkowicie nową historię. Napięcie buduje się w dobrym tempie (bo i wspomnienia, i dzieciak w niebezpieczeństwie, i trup...), a zakończenie jest tak zaskakujące, jak i satysfakcjonujące. Plus przez duże "P".
Cytat:
Niech spada, czupiradło jedno, kretyn, idiota. Że też ze wszystkich dzieci musiało za mną iść to z przetrąconym instynktem przetrwania.
Karol Woźniczak, Wizyta
Czerwony Kapturek jako swego rodzaju yandere cierpiąca na worarefilię (fetysz bycia pożeranym). Przede wszystkim mocne - tak w pomyśle, jak w wykonaniu. Krótkie, ale treściwe, ma formę monologu głównej bohaterki do "Wilka". Mały zamęt w kwestii czego ona naprawdę chciała (żeby ją zjeść czy żeby sama kogoś zjadła?), ale poza tym niezłe.
Cytat:
Przecież pukałam i wołałam. Ale nie otwierałeś ponad kwadrans. A ja tak bardzo chciałam cię zobaczyć. No i... zawsze marzyłam by otworzyć drzwi siekierą... naprawdę mi przykro!
Marcelina Śmigiel, Destylator wyobraźni
Mój niewątpliwy faworyt w nieoficjalnym, nieistniejącym konkursie na najlepszy tytuł :) Jaś i Małgosia w psychodelicznym parku, w którym budynki dziko rosną jak samosiejka. Tak zwany setting, co po polskiemu niestety nazywa się miejscem akcji, jest naprawdę wspaniały, mimo że czysto technologicznie niewyjaśniony. Ale to nie szkodzi - działa tu zasada, że w przyszłości wszystko będzie inne. Bardzo ciekawy pomysł, wykonanie też w miarę solidne.
Cytat:
Już w pierwszych fazach projektu zdarzały się próby tworzenia domów-pułapek rodem z historii o sadystycznych mordercach, czy też apartamentów o masochistycznych skłonnościach do samozapłonu... Niekiedy w tej urbanistycznej przestrzeni można było spotkać również siejące zgorszenie, kroczące budynki w kształcie narządów płciowych.
P.S. He, he, budynki w kształcie narządów płciowych kroczące :D
Justyna Polarczyk, Marcepanowy Kot
Do wioski zjeżdża się czarownica i tumani męską część populacji. Nie jestem pewny, do jakiej baśni nawiązuje to opowiadanie, ale nawet jako samorodny twór nieco kuleje fabularnie. Konflikt niby jest, ale dzieje się w tle samej opowieści - a myślę, że za głównego bohatera zawsze powinna robić postać, w której życiu "najwięcej się dzieje". Mimo to opowiadanie ma parę lepszych momentów, a atmosfera małej wioski jest adekwatnie skonstruowana.
Cytat:
- Dobrze godo, co my, ciemnioki jakieś som co siem bajków bać będziemy?! - zawołał jeden z zebranych, po czym oberwał od żony takiego łokcia w żebra, że aż jęknął.
- Co się stało? - spytałem jakiegoś chłopca, słuchającego z szeroko otwartymi oczami.
- Czarownica do wsi zjechała! - szepnął z ogromnym przejęciem.
No, chyba nie uraziłem niczyich uczuć :)
Podsumowując, sam zbiór opowiadań intryguje kreatywnymi pomysłami. Ciężko się dziwić - temat był w zasadzie zadaniem na kreatywność - jednak paru autorom wciąż udało się pozytywnie zaskoczyć mnie jako czytelnika. W dobie "Królewien i Łowców", "Dziewczyn w czerwonej pelerynie" czy innych "Hanseli i Greteli" wciąż da się zrobić z baśniami coś oryginalnego. Wszystko to dopiero zalążki przyszłych sukcesów, ale jeśli antologia ma służyć jako kamień milowy na drodze kariery pisarskiej, to wierzę, że droga ta wiedzie w doprawdy fascynujące miejsca.
Ze swojej strony dziękuję wszystkim osobom zaangażowanym w Dni Fantastyki i w projekt antologii, wydawcy Centrum Kultury ZAMEK oraz patronom medialnym.
Etykiety:
2013,
anna szumacher,
baśń,
dni fantastyki,
fantasy,
justyna polarczyk,
karol woźniczak,
karolina jagnyziak,
karolina kaczkowska,
main,
marcelina śmigiel,
wrocław,
żaneta siemsia
Antologia pokonkursowa Dni Fantastyki (2013), cz. 1/2
Jak zawsze przemiła Poczta Polska dostarczyła mi w końcu mój egzemplarz antologii Klasyczna baśń w nowoczesnym wydaniu. Tytuł tej antologii mógłby być co prawda jakiś bardziej chwytliwy, ale ogółem nie mam na co narzekać. Moje opowiadanie pojawia się zaraz jako pierwsze i opatrzone zostało sympatyczną ilustracją, za którą nie wiem komu mam podziękować, gdyż w wydaniu brak o tym informacji. A zatem dziękuję ogółem, tak w wszechświat.
Niezaprzeczalnym plusem takiej pokonkursowej antologii jest możliwość przeczytania opowiadań swoich współ-konkursowiczów, spośród których parę nazwisk zaczynam już skądinąd rozpoznawać. Jako że poświeciłem czas na przeczytanie, poświęcę więc również chwilę na krótką ocenę każdego z utworów. Nie będę się bawić w konstrukcję zdań ani w odwieczną zagadkę ludzkości, czyli gdzie przecinek stać powinien, a gdzie nie. Tylko ogólne wrażenia.
Ale cobym przepukliny na oczach od czytania nie dostał, na początek pierwsza połowa.
No to lecimy!
Kornel Mikołajczyk, Fatalny splot
Wszystko na ten temat napisałem już w odpowiedniej notce: Fatalny splot (2013)
P.S. Chcę tylko wspomnieć, że redagowanie - jak zawsze - zepsuło w moim mniemaniu parę zdań opowiadania. Jednak z uwagi, że jest to już któryś taki przypadek w moim życiu I ain't even mad.
Jakub Góralczyk, Dżin z tonikiem
Przyjemne opowiadanie o dżinie, który traci moc spełniania życzeń i na dokładkę ląduje w Polsce. Bo jak pech, to pech. Zaskoczyły mnie zwłaszcza obserwacje bohatera dotyczące naszego kraju, który to (kraj, nie bohater) - wbrew oczekiwaniom - nie został przedstawiony jako syf, kiła i korniki, a zaskakująco pozytywnie; choć z niezaprzeczalną nutką ironii ze strony narratora. Tylko w samej końcówce coś mi zgrzyta (może nie do końca zrozumiałem), ale poza tym duży plus.
Cytat:
Niemniej postanowił się nie poddawać i po kolejnej prośbie o wskazanie drogi do jakiegoś lokalnego boga, dowiedział się od kilku bardzo wesołych, młodych ludzi, dzielących się jednym papierosem (i niech ktoś mu jeszcze raz powie, że to nie jest biedny kraj!), o cudownym miejscu, zwanym Świebodzinem.
Wojciech Zaręba, Śpiąca Królewna
Królewna jest celebrytką i córką prezydenta, ale poza tym historia jej narodzin toczy się podobnie do baśni. Podoba mi się końcowa niepewność: czy całe zdarzenie "Królewny" było halucynacją wywołaną przez środki odurzające czy może jednak magicznym koszmarem? Solidne tempo narracji i ogólna struktura opowiadania.
Cytat:
Zza winkla wypadły okropne maszkarony, z każdą chwilą ze ścian wyrastały kolejne zarośla, wszystko oplatał bluszcz. Daisy zamknęła oczy; po jej brodzie ściekała strużka śliny, a świadomość odpływała z każdą sekundą (...)
Patryk Młynek, Projekt wrzeciono
Śpiącą królewnę w wersji królewny zahibernowanej zdarzało mi się już czytać. Mimo to w opowiadaniu widać oryginalne podejście do tematu z post-apokaliptycznym środowiskiem (którego mieszkańcy, całkiem logiczne, mają swój własny folklor i baśnie) oraz z największym plusem opowiadania, czyli niechronologiczną narracją. Ogółem bardzo udane.
Cytat:
Kiedy igła wbiła się w palec Klary, ta dygnęła i zacisnęła zęby. Miała ochotę krzyknąć, ale wydała z siebie tylko cichy pisk. Z ranki kapnęła kropelka krwi.
- Ej, nie bądź taka księżniczka - uśmiechnęła się pielęgniarka.
Grzegorz Piórkowski, Kopciuszek
W tej współczesnej wersji Kopciuszek nie jest tak naiwna i cały czas podejrzewa, że jej szczęście wkrótce pęknie jak bańka mydlana. Podejście do tematu raczej standardowe (życie to nie bajka), cieszy jednak wspomniana mądrość bohaterki oraz zaskakujący, baśniowo-poetycki sposób narracji.
Cytat:
Weronika dopiero po chwili podeszła do okna, uchyliła firankę.
Wielka, biała kareta stała między samochodami, kąpała się w blasku ulicznych lamp, fragment bajki wrzucony w rzeczywistość.
P.S. Dobra wróżka mówi tu czasami jak jakaś pani z urzędu ("Za okno wyjrzy!"), choć ta druga z pewnością nie powiedziałaby "Jestem tu, żeby ci pomóc" :)
Konstanty Stankiewicz, Boruta
Przyjmując imię diabła Boruty, bohater wspina się na wyżyny i zdobywa kobietę, której pragnął. Opowiadanie ma raczej formę "oto historia mojego życia" niż właściwą fabułę, przez co brak w nim też jednorodnego konfliktu. Czy to dobrze, czy źle - to zależy, czego się szuka. Czyta się raczej jak ciekawą, narracyjną baśń niż opowiadanie.
Cytat:
Wciąż widzę, krótki jak mgnienie oka wyraz zdziwienia na twarzy tamtego, bryzgającą krew i dreszcz, kiedy ostrze z zadziwiającą łatwością rozcięło głowę na pół.
Karolina Cisowska, Wszystkie moje drogie dzieci
Szczurołap z Hamelin w wersji jak gdyby historycznie usprawiedliwionej - bo i plaga szczurów połączona została z zarazą i same działania szczurołapa uzyskały stosowną motywację. Bardzo ciekawa kreacja postaci, zwłaszcza intryguje brat głównej bohaterki, bez ustanku powtarzający fragmenty baśni. Taka intertekstualność. To lubię!
Cytat:
Ale idioty nikt nie chciał słuchać, prócz mnie. A mnie słuchać nikt nie mógł, choćby chciał. Miasto z wolna brała w posiadanie śmierć w czerwonej masce.
Druga połowa jutro, jak przeczytam ;)
Etykiety:
2013,
baśń,
dni fantastyki,
fantasy,
grzegorz piórkowski,
jakub góralczyk,
karolina cisowska,
konstanty stankiewicz,
kornel mikołajczyk,
main,
patryk młynek,
post-apo,
wojciech zaręba,
wrocław
Inspiracje: Colombian Fireworks
Utwór szkockiego zespołu There Will Be Fireworks otwierający ich pierwszą płytę (self-titled) urzekł mnie na tyle, że podjąłem się jego krótkiego tłumaczenia.
"Colombian Fireworks" to monolog, napisany specjalnie dla zespołu przez powieściopisarza i dramaturga Kevina MacNeila (również Szkota), który podłożył podeń swój własny, osobisty głos (wyposażony na dokładkę we wspaniały akcent). Narastająca, post-rockowa aranżacja tworzy odpowiedni klimat, a sam tekst - obdarty niejako z muzyki - również ma w sobie niepowtarzalne piękno; zwłaszcza końcowe haiku.
Oto więc utwór, tekst angielski oraz moje skromne tłumaczenie:
Sam utwór ma 3:18, potem nie widzieć czemu cisza. To YouTube, na albumie tego nie ma.
--------
Red-eyed and desperately sad, a girl in Colombia whispered to K-San,
“My sister is dead, my sister whose life was mine. What can I do?”.
K-San took her trembling hands and warmed them between his own.
“Water and ice”, he said, his eyes shining, “Ice and water”.
K-San sat up with her all night. He pointed out that,
“At the festival tomorrow the Medellín night shall be a huge canvas for there will be fireworks and they will light up your eyes and you will feel more alive than ever before, just as your sister would wish for you”, and as she finally, gently settled down to sleep in the pre-dawn quiet he wrote her a poem:
A clock, a candle
The moon is finished grieving
The hour brightens
Z oczami przekrwionymi na skraj smutku, dziewczyna z Kolumbii wyszeptała do K-sana:
- Moja siostra nie żyje. Moja siostra, której życie było moim. Cóż mam począć?
K-san chwycił jej drżące dłonie i ogrzał je w swym uścisku.
- Woda i lód – oznajmił z błyskiem w oku. – Lód i woda.
K-san siedział z nią przez całą noc. Wspomniał jej także, że:
- Na jutrzejszym festiwalu noc nad Medellín stanie się wielkim płótnem, albowiem będą tam sztuczne ognie, które rozżarzą twe oczy i bardziej niż kiedykolwiek poczujesz, że żyjesz; tak, jakby chciała tego twoja siostra.
I gdy wreszcie łagodnie osunęła się w sen w milczeniu przedświtu, napisał jej wiersz:
Zegar czy świeca
Księżyc przerwał żałobę
Jutrznia jaśnieje
P.S.
Można też posłuchać na soundcloudzie:
P.S.
Można też posłuchać na soundcloudzie:
Etykiety:
2013,
angielski,
inne,
inspiracje,
kevin macneil,
kornel mikołajczyk,
main,
muzyka,
post-rock,
przekład,
soundcloud,
szkocja,
śmierć,
there will be fireworks,
tłumaczenie,
youtube
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















